http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Co się należy nauczycielom

Ola Pezda
2012-02-09, ostatnia aktualizacja 2012-02-09 14:36

Urlopy zdrowotne, dodatki wyrównawcze, podwyżki... Sprawdź, na jakie świadczenia możesz liczyć i jakie masz przywileje

Reforma w liceum oznacza między innymi więcej zajęć z wybranych przedmiotów.
Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta
Reforma w liceum oznacza między innymi więcej zajęć z wybranych przedmiotów.
ZOBACZ TAKŻE
W całym kraju samorządy powinny właśnie wypłacać nauczycielom tzw. dodatek uzupełniający. Przez złośliwych nazywany nauczycielską 14. pensją. Czy to rzeczywiście "czternastka"? Teoretycznie nie, choć w praktyce może oznaczać niezły zastrzyk finansowy. Kłopot w tym, że nie dla każdego.

Dodatek uzupełniający

Co to jest, wytłumaczyć niezwykle trudno. Zasady dotyczące tego dodatku zostały dopisane do ustawy O systemie oświaty (Art.30a) i obowiązują od 2009 r. Mają doprowadzić do sprawiedliwego podziału budżetowych pieniędzy na nauczycielskie pensje. Najogólniej rzecz ujmując, uśrednione pensje nauczycieli w każdym miejscu w kraju mają osiągnąć ten sam pułap i dorównać do średnich płac nauczycielskich określonych w ustawie o systemie oświaty.

Do 20 stycznia każdego roku urzędnicy samorządowi muszą przeanalizować wydatki na wynagrodzenie nauczycieli z poprzedniego roku. Gminy muszą zapewnić wyrównanie, jeśli istnieje różnica pomiędzy tym co zarobili nauczyciele a ich średnią płacą.

Skąd się biorą różnice w zarobkach?

W różnych wysokości dodatków do pensji zasadniczej - jest ich kilkanaście, wysokość niektórych zależy od decyzji samorządu. Jeśli ten wypłaca nauczycielom np. niskie dodatki motywacyjne czy funkcyjne - nauczyciele mogą się spodziewać dodatku wyrównującego. Ale jeśli np. niektórzy z nich dostaną wysokie nagrody jubileuszowe albo dodatki na zagospodarowanie - zawyżą średnią i dodatku wyrównawczy, nawet jeśli się należy, będzie bardzo niski.

Średnie pensje, zagwarantowane ustawą wynoszą: dla nauczyciela * stażysty - 2 618 zł brutto, * kontraktowego - 2 906 zł brutto, mianowanego - 3 770 zł brutto,* dyplomowanego - 4 817 zł brutto. Uwaga!To nie znaczy, że nauczyciele tyle średnio zarabiają! To nie jest arytmetyczna średnia wyliczona z zarobków nauczycieli, tylko średnia wyliczona ze wszystkimi dodatkami nawet hipotetycznie przysługującymi nauczycielom (tak by do gmin dotarła z budżetu centralnego odpowiednia suma pieniędzy dla zatrudnionych).

Czy dzięki dodatkom uzupełniającym każdy nauczyciel ma zarabiać tyle, aby osiągnąć średnią pensję zagwarantowaną w ustawie? Nie. Bo nie oblicza się należności dla każdego nauczyciela indywidualnie, ale średnio dla wszystkich, zatrudnionych w danej gminie i w podziale na grupy awansu zawodowego.

Kwota obliczonej przez samorząd należności(czyli różnicy między ustawowymi średnimi a faktycznymi wypłatami) jest dzielona między wszystkich nauczycieli proporcjonalnie do okresu zatrudnienia oraz osobistej stawki wynagrodzenia zasadniczego, czyli w odniesieniu do stopnia awansu zawodowego. Do wyrównania mają prawo tylko nauczyciele zatrudnieni i pobierający wynagrodzenia w roku, od którego odnoszą się wyliczenia.

Sprawiedliwość dodatku więc ma charakter wyłącznie grupowy. Z indywidualnej perspektywy nauczyciela dodatek nie musi być sprawiedliwy - jeśli gmina go wypłaca, dostanie pieniądze i ten nauczyciel, który się w pracy wyróżnia i ten który nie wychodzi poza minimum.

Dodatek powinien być wypłacony jednorazowo do 31 stycznia, wiele gmin jednak nie dotrzymuje tego terminu, rekordziści przeciągają wypłaty do wakacji. Gminę może z tego rozliczyć tylko Regionalna Izba Obrachunkowa, której urzędnicy muszą przedstawić sprawozdanie (podobnie jak dyrektorom szkół i związkom zawodowym).

Nauczyciele dostają od kilkunastu złotych do nawet ok. 3 tys. brutto. Ale są gminy, które tak ustawiły sobie regulamin wynagrodzeń, że dodatku nie będą musiały wypłacać.

Ile ci się należy?Nie obliczysz tego sam. Po pierwsze, nie zdobędziesz wszystkich danych, musiałbyś znać strukturę zatrudnienia, wiedzieć ile miesięcy w roku przepracował każdy nauczyciel, w jakiej wysokości dostali dodatki w tym nagrody, sumować to i dzielić z uwzględnieniem stopni awansu zawodowego itd. To tak skomplikowane wyliczenia, że spierają się o nie nawet księgowi. Jeśli chcesz sprawdzić, czy urzędnicy sprawiedliwie wyliczyli twój dodatek, pozostaje ci poprosić o pomoc związki zawodowe.

Urlop na poratowanie zdrowia

To jeden z przywilejów, którego nauczycielom zazdroszczą niewątpliwie wszyscy inni. Przysługuje niezależnie od urlopów wypoczynkowych i chorobowego. Jego zasady zostały zapisane w Karcie nauczyciela (art.73). Cel urlopu to: przeprowadzenie zaleconego przez lekarzy leczenia.

Komu się należy? Nauczycielom, którzy pracują w pełnym wymiarze godzin, na umowie na czas nieokreślony i są zatrudnieni na podstawie Karty nauczyciela. Czyli nauczyciele mianowani lub dyplomowani, zatrudnieni na podstawie mianowania lub nauczyciele kontraktowi zatrudnieni na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony (pod warunkiem zatrudnienia w pełnym wymiarze godzin).

W ciągu całej kariery zawodowej przysługują ci trzy pełne lata urlopu na poratowanie zdrowia - i chodzi o 12 miesięcy roku kalendarzowego, nie tzw. rok szkolny. Nie ma też znaczenia w którym miesiącu weźmiesz urlop - to prawo przysługuje ci nawet w czerwcu, tuż przed końcem roku szkolnego.

Jednorazowo możesz wziąć urlop na okres nie dłuższy niż rok. Ale może być też krócej - chcesz jechać do sanatorium na cztery tygodnie? Proszę bardzo, może to być w ramach urlopu dla poratowania zdrowia. Pozostałe przysługujące ci miesiące urlopowe pozostają do twojej dyspozycji. Jeśli więc weźmiesz urlop np. na pół roku, druga połowa zostaje do wykorzystania.

<b>Kiedy należy ci się urlop?</b>Wystarczy, że przepracowałeś w ciągu co najmniej 7 lat w zawodzie. Wlicza się w to okres bezpośredni przed datą rozpoczęcia urlopu. Jeśli więc pracowałeś w szkole np. trzy lata, potem pracę przerwałeś i dopiero po roku wróciłeś do zawodu - musisz przepracować kolejne 7 lat, żeby uzyskać prawo do urlopu na poratowanie zdrowia. Chyba, że ta przerwa w pracy była spowodowana chorobą albo np. urlopem macierzyńskim albo urlopem na kształcenie (tzw. czasowa niezdolność do pracy). Wliczasz ten czas do okresu uprawniającego cię do urlopu, ale jedynie w wymiarze 6 m-cy.

Warto pamiętać, że zasada 7 lat obowiązuje tylko za pierwszym razem. Jeśli zdarzy ci się brać kolejny urlop na poratowanie zdrowia, nie będzie ważne, czy miałeś jeszcze jakieś przerwy w pracy w szkole. Ważne jest tylko, że pomiędzy ewentualnymi urlopami musi minąć znowu rok, niezależnie od długości ich trwania.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':