http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Aaaby auto kupić bezpiecznie

Dariusz Dobosz
2010-09-16, ostatnia aktualizacja 2010-09-16 13:27

Nie wystarczy sprawdzenie numeru nadwozia i zaprzyjaźniony mechanik. Na kupującego używany samochód czeka mnóstwo pułapek. Jak się ich ustrzec?

W 2011 roku zarejestrujemy o 40 tys. mniej samochodów niż przed rokiem
Fot. Małgorzata Kujawka / AG
W 2011 roku zarejestrujemy o 40 tys. mniej samochodów niż przed rokiem
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
W ciągu dwóch ostatnich lat do Polski trafiło ponad 2 mln używanych samochodów. Tylko w czerwcu tego roku sprowadzono aż 64 tys.! Niestety, jakość większości z nich pozostawia wiele do życzenia, a kupno to duże ryzyko. Eksperci ostrzegają:

** trzy czwarte używanych aut ma wady mechaniczne lub elektryczne i będzie po zakupie wymagało naprawy,

** przynajmniej połowa aut ma wypadkową przeszłość, a 10 proc. to jeżdżące wraki,

** jeden na dziesięć samochodów ma wady prawne,

** policja wychwytuje rocznie 30 tys. przypadków fałszerstw dokumentów.

90 proc. używanych aut przeszło mniej lub bardziej zaawansowane naprawy. I nie dotyczy to tylko prywatnych ogłoszeń czy giełdy, ale też komisów. A koszty napraw niesprawnego samochodu nierzadko mogą przekroczyć jego wartość. Planowana podwyżka VAT to też zła wiadomość - wzrosną koszty części zamiennych, materiałów eksploatacyjnych i usług.

Kolejna plaga to auta pochodzące z kradzieży. Policja je rekwiruje, odzyskanie ich nie zawsze jest możliwe.

Jak bezpiecznie kupić samochód, co sprawdzić i gdzie - wyjaśniamy poniżej.

Krok pierwszy - legalnie

Zaczynamy od sprawdzenia poprawności znaków identyfikacyjnych i dokumentów samochodu, w dalszej kolejności kontrolujemy jego stan techniczny, nadwozie i silnik. Jeżeli dokumenty lub znaki identyfikacyjne wzbudzą naszą wątpliwość, rezygnujemy z zakupu.

** Dowód rejestracyjny - druk musi być oryginalny. Zwróć uwagę na skreślenia, zamazania, poprawki niepotwierdzone przez odpowiedni urząd komunikacji.

Jeśli w dowodzie jako właściciele wpisane są dwie osoby, obie powinny być przy transakcji i obie powinny przy nas podpisać umowę. Uwaga! Upoważnienie pokazywane przez sprzedającego to dokument łatwy do podrobienia.

** Numer VIN z dowodu musi się zgadzać z numerem identyfikacyjnym wybitym na nadwoziu. VIN (ciąg 17 znaków) to umowny międzynarodowy kod stosowany przez producentów samochodów. Zawiera informację np. o numerze seryjnym, roczniku, rodzaju silnika, wyposażeniu oraz miejscu produkcji. Na jego podstawie można sprawdzić dane, porównać je z wpisami do dokumentów i stanem faktycznym. Uwaga! Nie wszyscy producenci kodują tyle informacji, różne są również miejsca nabijania numeru VIN. Można go znaleźć na przegrodzie czołowej, gnieździe kolumny przedniego zawieszenia, podłodze w przedziale pasażerskim, w bagażniku, na desce rozdzielczej (widoczne w dolnym narożniku przedniej szyby) - ale to nie standard. VIN powtórzony jest zazwyczaj w kilku miejscach, oprócz znaków nabitych na nadwoziu są jeszcze te nabite lub wydrukowane na tabliczce znamionowej. Ważne! Wszystkie muszą być takie same.

Niestety, właśnie znaki identyfikacyjne są najczęściej przerabiane przez złodziei. Numery są nie tylko przebijane, ale również nabijane w nowych miejscach. Musimy więc ocenić, czy czcionka jest oryginalna, a sposób nabicia i miejsce - charakterystyczne dla danego producenta. Szukajmy też podejrzanych spawów w okolicy VIN, bo nieuczciwi sprzedawcy potrafią wstawiać całe fragmenty karoserii z zupełnie innym kodem. Naszą wzmożoną czujność powinny wzbudzić wszelkie zmiany odcienia farby czy zmieniona faktura powierzchni lakieru.

Ważne! Jeśli nie wychwycimy oszustwa związanego z VIN, jego sprawdzenie w policyjnej bazie danych nic nie da - nie znajdziemy tu przebitego, nowego numeru. Lepsze rezultaty może dać spisanie kodu, rozszyfrowanie go w punkcie dealerskim marki i sprawdzenie z papierami auta. Baza danych z autoryzowanej sieci serwisowej pozwala ustalić, jakie przeglądy i naprawy były wykonane i czy nasz przyszły nabytek odpowiada tej wersji modelowej i wyposażenia co fabryczny. Możliwe jest wykrycie tzw. „przeszczepów” lub fałszerstw numeru nadwozia.

Dobra wiadomość - od czerwca dzięki nowelizacji ustawy o informatyzacji kupujący mogą na http://epuap.gov.pl sprawdzić markę samochodu, numer rejestracyjny, serię i numer dowodu rejestracyjnego (także pozwolenie czasowe), datę rejestracji auta, dane właściciela (właścicieli) i zgodność numeru VIN. Wciąż można też korzystać z bezpłatnych baz internetowych VIN Check, które rozszyfrowują ciągi znaków identyfikacyjnych.

Krok drugi - kontrola techniczna

** Bezwypadkowość. Szukamy śladów wypadków i określamy, jak duże było uszkodzenie. Na co przede wszystkim powinniśmy zwrócić uwagę? Niepokojące są wszelkie zmiany odcienia lakieru, pofalowane blachy (często schowane pod dywanikami), rozmaite „wyklejki” kryjące ślady klepania lub rozciągania (zwłaszcza na progach i słupkach), nierówne odstępy między elementami, nieoryginalne podzespoły, ślady farby na uszczelkach lub szybach, warstwy szpachli (do wykrycia prostym przyrządem do sprawdzania grubości lakieru).

** Stan techniczny. Najlepiej skontrolować samochód w wyspecjalizowanym warsztacie lub centrum diagnostycznym, gdzie sprawdzą geometrię, stan podwozia (ok. 50 zł), sprawność silnika (100-200 zł) czy wymiary płyty podłogowej (300-500 zł). Jazda próbna pozwoli wychwycić jedynie drobne wady podwozia i sprawdzić działanie hamulców, skrzyni biegów czy układu kierowniczego tylko w podstawowym zakresie.

Uwaga! Jeśli sprzedający zgodzi się na kontrolę w serwisie, sami wybierzmy miejsce. Nieuczciwy sprzedawca może nas zaprowadzić do warsztatu, który z nim współpracuje, i wbrew faktom wystawi dobrą opinię.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':