http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak się starać o odszkodowanie od ubezpieczyciela?

Marcin Bojanowski
2008-09-13, ostatnia aktualizacja 2008-09-12 16:45

Firmy ubezpieczeniowe potrafią odmówić wypłaty odszkodowań pod błahym pretekstem. I liczą, że klient od takiej decyzji się nie odwoła. Podpowiadamy, jak grać, żeby wygrać z ubezpieczycielem.

Płace nakręcą inflacje?
.
Płace nakręcą inflacje?
Ubezpieczyciele robią, co mogą, żeby wypłacać jak najniższe odszkodowania. Do likwidacji szkód potrafią wynajmować zewnętrzne firmy, które dostają premie, gdy odszkodowanie jest dużo niższe od sumy ubezpieczenia. Do szacowania strat i kosztów wybierają wskaźniki, którymi można manipulować. Odmawiając wypłaty, powołują się często na niejednoznaczne zapisy w umowie i prawie zawsze interpretują je na swoją korzyść.

My tymczasem żyjemy w przekonaniu, że przy obecnym zalewie promocji i ostrej konkurencji między firmami ubezpieczeniowymi takie rzeczy nie mogą się zdarzać. Nic bardziej błędnego. Co w takim razie robić, żeby się nie przejechać? Oto garść naszych porad.

Jak się starać o odszkodowanie po przejściu trąby powietrznej?

Spokojny sen zapewni nam polisa na wypadek przejścia nad naszym domem trąby powietrznej czy ulewnego deszczy. Niestraszne nam gradobicia, uderzenia pioruna, a nawet huragany. I tak nie mamy na nie wpływu, a z ubezpieczeniem przynajmniej wiemy, że w razie czego będziemy mieli pieniądze na pokrycie strat. Jednym słowem polisa nie uchroni nas przed żywiołami, pomoże za to w przyszłości ograniczyć ich skutki.

Najczęściej szkody w Polsce powoduje silny wiatr. Zrywa dachy, uszkadza domy i zabudowania gospodarcze. Do tego dochodzą zawalone drzewa czy spadające konary. Dużo jest również szkód z powodu przepięć instalacji elektrycznej wywołanych piorunami. W tych wypadkach możemy liczyć na rekompensatę za poniesione strat.

Tyle teorii. Praktyka wcale nie musi wyglądać tak pięknie. Wszystko idzie dobrze, dopóki coś się nie przydarzy. Schody zaczynają się, gdy przychodzi do wycenienia strat. Pierwsze, co powinniśmy zrobić po przejściu nad naszym domem, garażem, ogrodem etc. jednego z żywiołów, to zadzwonić do swojego ubezpieczyciela. Numer do niego znajdziemy na umowie ubezpieczenia. Najlepiej, zanim połączymy się z konsultantem, mieć przy sobie przygotowany numer naszej polisy. Jeśli nie możemy jej znaleźć, bo np. zginęła pod gruzami domu albo została podtopiona przez powódź - nic nie szkodzi. Wystarczy wtedy podać imię, nazwisko i adres zamieszkania. Z tymi informacjami pracownik infolinii sam znajdzie wszystkie potrzebne mu informacje.

Firma ubezpieczeniowa wyśle do nas likwidatora szkody, a straty wyceni rzeczoznawca. Wcześniej powinniśmy, o ile to możliwe, zrobić jak najwięcej zdjęć i nie dopuścić do zwiększenia się strat. Uwaga! Nie ma sensu specjalnie niczego niszczyć, żeby dostać wyższe odszkodowanie. Jeśli firma ubezpieczeniowa uzna, że mieliśmy wpływ na zwiększenie strat, może odmówić wypłaty odszkodowania albo przynajmniej znacząco je obniżyć.

Przy mniejszych stratach firmy ubezpieczeniowe kosztorysy sporządzają niemalże od ręki. Ubezpieczyciele sami ograniczają formalności, bo zależy im na dobrej opinii. A nuż do nieubezpieczonych sąsiadów pójdzie informacja, jak to towarzystwo X działa sprawnie i szybko wypłaca odszkodowania. Nic dziwnego, że czasem wszystko można załatwić wręcz przez telefon.

Zanim dostaniemy pieniądze, trzeba jeszcze potwierdzić informacje o prędkości wiatru, ilości opadów podczas ulewnych deszczów czy działaniu innych żywiołów w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Zajmie się tym ubezpieczyciel. W przypadku gdy nie jest to możliwe, stwierdza się to na podstawie rozmiaru szkód w miejscu ich powstania lub w bezpośrednim sąsiedztwie.

Na ile możemy liczyć? Maksymalna kwota, jaką możemy otrzymać w ramach odszkodowania, to suma ubezpieczenia, czyli wartość, na jaką ubezpieczyliśmy naszą nieruchomość. Jednak rzadko kiedy możemy na tyle liczyć. Maksymalne odszkodowanie dostaniemy jedynie w przypadku całkowitego zniszczenia domu, kiedy konieczne jest jego odbudowanie od podstaw. Najczęściej ma to miejsce po pożarze. Ubezpieczyciele oceniają większość szkód na 3 do 5 tysięcy.

Uwaga! Ważne jest to, czy umowę z firmą ubezpieczeniową zawarliśmy według tzw. wartości odtworzeniowej (tzn. odszkodowanie powinno umożliwić odbudowę nowego budynku), czy też rzeczywistej, czyli uwzględniającej zużycie techniczne nieruchomości. Podczas wichury często dochodzi do uszkodzeń aut. Aby uzyskać odszkodowanie, konieczna jest polisa komunikacyjna autocasco (AC). Tylko dzięki niej zniszczony samochód będzie można naprawić na koszt ubezpieczyciela. Tryb postępowania jest taki sam jak w przypadku kraksy czy wypadku drogowego (piszemy o tym niżej).

Jak się starać o zadośćuczynienie za straty moralne?

Na polskich drogach co roku ginie 5-6 tys. osób. Setki ofiar pochłaniają też inne wypadki, np. katastrofy budowlane. Od 3 sierpnia rodziny i bliscy osób zmarłych w wypadkach mogą starać się o zadośćuczynienie za cierpienia moralne. Taką szansę dała im zmiana kodeksu cywilnego. Rodziny ofiar wypadków dostaną pieniądze nawet wtedy, gdy tragiczna śmierć nie spowoduje pogorszenia sytuacji majątkowej.

Do tej pory odszkodowań za straty moralne nie zasądzano. Rodzina tragicznie zmarłego mogła zazwyczaj liczyć tylko na zwrot kosztów pogrzebu, alimenty czy rentę. Odszkodowanie za cierpienie psychiczne można było dostać, ale tylko pod warunkiem że udowodniło się straty materialne, np. utratę zarobków. Np. wdowa po hodowcy gołębi, który zginął w katastrofie katowickiej hali wystawowej, nie dostała zadośćuczynienia. Bo przed sądem nie wykazała, że jej sytuacja materialna się pogorszyła. Teraz wdowa nie musiałaby już niczego udowadniać. Wystarczyłby sam fakt krzywdy moralnej.

O zadośćuczynienie mogą się starać nie tylko krewni ofiar, ale też osoby pozostające z nimi w związkach nieformalnych. Żeby uzyskać odszkodowanie, będą musiały udowodnić silny związek emocjonalny między sobą a ofiarą. Sąd oceni, jaką rolę zmarła osoba pełniła w rodzinie, rozmiary cierpienia związane z jej śmiercią i zmiany, jakie po niej zaszły. Brane będą pod uwagę nawet najbardziej osobiste prawy. Na przykład sąd inaczej oceni cierpienie żony, która była z mężem w separacji, a inaczej partnerki, która była związana z tym samym mężczyzną przez ostatnie lata.

Uwaga! Możliwość orzekania o zadośćuczynieniu dotyczy zdarzeń, które wydarzyły się po 3 sierpnia 2008 roku. Odpadają więc wypadki, które wydarzyły się wcześniej, a np. proces rozpoczął się już w sierpniu.

Jak w każdym pozwie cywilnym wysokość roszczenia określa osoba wnosząca pozew. Od tej kwoty wnosi się opłatę. Sąd w uzasadnionych przypadkach może na wniosek strony od niej zwolnić. Tu przepisy się nie zmieniły. Potem proces ma rozstrzygnąć, czy żądana kwota jest adekwatna do straty moralnej.

Na jakie odszkodowania możemy liczyć? Jeszcze za wcześnie na odpowiedź. Wszystko zależy od pierwszych wyroków sądów. Przed nimi trudne zadanie. Jak bowiem przeliczyć ludzkie emocje - łzy i cierpienie - na pieniądze. Będzie to zależało m.in. od sytuacji materialnej ofiary (rodzina bezrobotnego dostanie mniej niż obrotnego przedsiębiorcy), jego pozycji zawodowej, a także rozmiaru cierpień psychicznych związanych z utratą członka rodziny (małe dziecko jest bardziej pokrzywdzone niż dorosłe). Prawnicy wstępnie oceniają, że rekompensaty mogą sięgnąć nawet pół miliona złotych. To znacznie mniej niż w USA, gdzie podobne świadczenia wynoszą nawet 15 milionów dolarów.

Na szybki wyrok raczej nie możemy liczyć. Firmy ubezpieczeniowe będą się broniły przed wypłatą wysokich odszkodowań. Do tego dochodzi brak doświadczenia sądów w wycenianiu, ile warte jest cierpienie najbliższych. To wszystko sprawia, że na procesach w pierwszej instancji się nie skończy. Pierwsze prawomocne wyroki zapadną pewnie dopiero za kilka lat.

  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':