Według prognoz NBP ceny żywności w 2008 roku wzrosną o 6,1 proc. W 2007 wzrosły o 4,9 proc.
Oleje i margaryny
** Oleje od zeszłego roku zdrożały o 30-40 proc., a olej rzepakowy nawet o 50 proc. To dlatego, że w Unii rośnie popyt na produkcję biodiesla z roślin oleistych, a jednocześnie zawęża się obszar ich uprawy. W tym roku ta tendencja będzie jeszcze bardziej wyraźna - z powodu wysokiej ceny pszenicy rolnicy unijni zamiast roślinami oleistymi obsiewają pola pszenicą. Ze wstępnych szacunków wynika, że w tym sezonie ubędzie nam (rośliny wysiane jesienią 2007 r. zbierze się w czerwcu 2008 r.) o blisko 10 proc. obszaru uprawy oleistych. Dopiero w kwietniu będzie wiadomo, jak rośliny zniosły okres zimowy i wówczas będzie można coś powiedzieć o cenach. Jeśli rośliny kiepsko przezimują, to zbiory będą jeszcze mniejsze, a zatem ceny wyższe.
Do tego oleje roślinne z powodu gwałtownych skoków cen (np. rzepak podrożał w ciągu kilku miesięcy z 1000 do 1600 zł za tonę) stały się towarem spekulacyjnym, którym handluje się na światowych giełdach. Tym trudniej przewidzieć, co będzie się działo z cenami oleju w najbliższym czasie.
W każdym razie do kwietnia ceny olejów nie powinny się raczej zmieniać.
** Natomiast należy liczyć się ze wzrostem cen margaryn i różnego rodzaju miksów. W Polsce mamy mało wytwórców tych produktów i zawierają oni kontrakty na kupno olejów i masła z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Dlatego dopiero teraz kończą im się stare kontrakty, na mocy których kupowali oleje po niższych cenach. Możemy więc spodziewać się wzrostu cen margaryn nawet o 15-20 proc.
Kurczaki
Według danych Ministerstwa Rolnictwa w ciągu ostatniego miesiąca zdrożały o 7 proc. I należy spodziewać się, że nadal będą drożały, bo zawsze na wiosnę ceny drobiu idą w górę. Producenci zapowiadają, że w kwietniu ceny kurcząt będą wyższe od obecnych o 5-10 proc. Prawdopodobnie najbardziej podrożeją tuszki kurcząt, a najmniej filety.
To skutek bardzo silnego złotego, który sprawia, że producentom coraz mniej opłaca się eksport drobiu. A właśnie filety drobiowe są naszym głównym hitem eksportowym - teraz więcej ich trafi na rynek wewnętrzny, co nie będzie sprzyjało wzrostowi cen.
Kurczęta podrożałyby znacznie ponad przewidywane 5-10 proc., gdyby polski rynek nie był tak rozdrobniony. Na tle innych krajów unijnych wypadamy nietypowo. W przeciętnym kraju Unii jest zwykle ok. czterech-sześciu firm drobiarskich, i to one decydują o cenach. W Polsce takich firm jest ok. 300. Przy takim rozdrobnieniu firmy walczą ze sobą o zbyt produktów, zaniżając ceny.
Makarony
Praktycznie nie zdrożały od zeszłorocznych żniw, mimo że mąka (ich podstawowy surowiec) podrożała w tym czasie o kilkadziesiąt procent. Wzrosły też ceny energii elektrycznej, paliwa oraz koszty płacowe. Firmy makaroniarskie od miesięcy walczą z sieciami handlowymi o wzrost cen, ale na razie przegrywają. Wielkie sklepy w obawie przed spadkiem sprzedaży trzymają ceny, wykorzystując swoją silną pozycję na rynku - zdecydowana większość makaronów jest sprzedawana właśnie poprzez duże sieci handlowe. Za kilogram makaronu producenci dostają teraz ok. 2 zł, a uważają, że powinni otrzymywać ok. 2,3 - 2,4 zł za kg, by opłacała im się produkcja. Ale same firmy uważają, że jest mało prawdopodobne, by w najbliższych tygodniach udało im się przeforsować podwyżki.
Pieczywo
Jesienią 2007 r. chleb zdrożał o blisko 20 proc., bo mąka poszła wtedy w górę. Od ponad trzech miesięcy ceny są już stabilne, mimo iż w górę poszły płace pracowników piekarni, paliwo i energia. Zdaniem piekarzy bochenek chleba, który dziś kosztuje ok. 2,5 zł, powinien kosztować 3 zł. Nie osiąga takiej ceny, bo w kraju mamy nadmiar piekarni. A te same ze sobą konkurują, zaniżając ceny, byle utrzymać odbiorców pieczywa. Teraz jednak piekarze ostrzegają, że jeśli gaz podrożeje zgodnie z zapowiedziami, to ceny chleba pójdą w górę. Zdecydowana większość piekarni opalana jest gazem, dlatego wzrost cen gazu o 20-30 proc. (jak jest zapowiadane) wywoła wzrost cen chleba nawet o 10 proc.
Cukier
Taniej od miesięcy, bo w całej Europie jest nadmiar cukru. Jeszcze kilka lat temu za kilogram producenci dostawali po 2,6 zł, teraz sprzedają cukier poniżej 2 zł. I ta niska cena utrzyma się w najbliższych miesiącach.
Mąka
Ceny wirują - w jednym tygodniu mąka drożeje o kilka groszy na kilogramie, w następnym spada o kilka groszy. Młynarze wyraźnie próbują podnieść ceny, ale opierają się na barierze popytu. Taka będzie prawdopodobnie do maja. W maju wreszcie powinno okazać się, jakie zapasy zbóż zostały w magazynach rolników - jeśli będzie ich mało, to ceny zbóż, a za nimi i mąki, mogą od maja ostro poszybować w górę. Jeśli będzie odwrotnie - zbóż będzie dużo - to obecne ceny utrzymają się do najbliższych żniw.
Na spadek cen raczej nie ma co liczyć. Co więcej, o taniej mące możemy zapomnieć na najbliższe kilka lat. Nie wiadomo, jakie będą żniwa w tym roku, a to one w dużej mierze decydują o cenach zbóż, a następnie mąki. Jednak nawet jeśli rolnikom udadzą się zbiory, to ceny zbóż i tak będą wysokie. Na świecie rośnie popyt na zboża - po pierwsze, coraz więcej potrzebują go wielkie potęgi, Indie i Chiny, na zaopatrzenie swoich szybko rozwijających się krajów, po drugie, świat coraz więcej zbóż przeznacza na biopaliwa. To właśnie one nakręcają ceny zboża na światowych giełdach, także w Unii i Polsce. Do tego Unia praktycznie nie ma zapasów ziarna, a musi zapełnić magazyny, by czuć się samowystarczalnie i bezpiecznie. Dlatego nawet jeśli zbiory będą w tym roku bardzo udane, to popyt na ziarno (w Indiach i Chinach, na biopaliwa unijne i światowe oraz na uzupełnienie zapasów w Unii) będzie tak wielki, że nie ma co liczyć na obniżki cen produktów zbożowych: mąki, pieczywa, makaronów i kasz. W najlepszym wypadku ceny nie pójdą w górę. Jeśli jednak żniwa będą nieudane, to ceny niestety poszybują.