http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Recepta na receptę

Judyta Watoła
2012-02-03, ostatnia aktualizacja 2012-02-03 13:47

Pacjencie, pilnuj swojego lekarza! Nowe przepisy refundacyjne sprawiają, że każdy najmniejszy jego błąd na recepcie może spowodować, że aptekarz odeśle cię z powrotem do poradni. Zrobi tak z obawy, że wydając leki ze zniżką, sam potem będzie musiał za nie płacić.

Recepty
Fot. Anna Jarecka / Agencja Gazeta
Recepty
ZOBACZ TAKŻE
Od 1 stycznia obowiązuje nowy wzór recepty. Zgodnie z nim lekarz ma aż 11 rubryk do wypełnienia. Do 30 czerwca apteki mogą jednak realizować także recepty na starych druczkach. Powinny się jednak na nich znaleźć wszystkie dane wymagane przez przepisy zawarte w nowej ustawie.

Recepta czytelna?

Na recepcie musi być 22-cyfrowy numer. Na starych druczkach powinien zaczynać się od cyfr 00, a na nowych - od 01.

Poniżej numeru powinny się znaleźć dane poradni lub gabinetu, w którym wystawiono nam receptę. Na ogół lekarze przybijają w tym miejscu pieczątkę. Musi być czytelna, czyli w całości odbita. Musimy na niej odczytać nazwę poradni lub gabinetu, adres, numer REGON lub imię i nazwisko lekarza, jego adres i telefon.

W rubryce poniżej powinny się znaleźć dane pacjenta, czyli imię i nazwisko, numer oddziału wojewódzkiego NFZ, do którego należymy (jest ich 16), dokładny adres łącznie z numerem domu i lokalu. Musi być też numer PESEL i - w przypadku osób poniżej 18. roku życia - także wiek.

Na jednej recepcie lekarz może wypisać maksimum pięć leków gotowych. W praktyce rzadko się to będzie zdarzać, bo recepta musiałaby być wypełniana bardzo drobnym pismem. Wyjątek to recepty drukowane w całości z komputera. Jednak w nielicznych poradniach i gabinetach lekarze mają taką możliwość.

Jeśli lekarz przepisuje nam tzw. lek recepturowy (czyli do przygotowania w aptece) lub lek psychotropowy, na recepcie może się zaleźć tylko jedna pozycja.

Wszystkie leki można przepisywać na maksimum 90 dni kuracji. Przy każdym leku musi być podana przez lekarza jego dawka, postać, ilość (ampułek lub opakowań) oraz sposób dawkowania. Jeśli tego zabraknie, aptekarz może odesłać nas do poradni po nową receptę.

Recepta na poziomie

W przypadku leków, które stosowane są także w chorobach przewlekłych, lekarz musi zaznaczyć tzw. poziom odpłatności. Chodzi o to, że pacjenci z chorobami przewlekłymi, np. astmą czy cukrzycą, mogą otrzymać niektóre leki za darmo lub na ryczałt, czyli za 3,20 zł. Jeśli nie jesteśmy chorzy przewlekle, za te same preparaty musimy zapłacić 30 lub 50 proc. ich ceny. I to właśnie musi na recepcie zaznaczyć lekarz. Jeśli tego nie zrobi, za lek zapłacimy wyższą cenę.

O ile mamy tzw. specjalne uprawnienia, lekarz także musi to zapisać na recepcie. Inwalidzi wojenni i wojskowi oraz członkowie ich rodzin mają prawo do wszystkich leków z listy refundacyjnej za darmo. Dotyczy to także zasłużonych honorowych dawców krwi. By uzyskać taki wpis na recepcie, trzeba pokazać lekarzowi legitymację inwalidy lub dawcy krwi.

Na recepcie musi się też znaleźć data jej wystawienia oraz pieczątka lekarza zawierająca jego imię i nazwisko, numer prawa wykonywania zawodu oraz podpis. Jeśli lekarz drukuje w całości receptę z komputera, pieczątka nie jest konieczna.

W najniższej rubryce powinna się znaleźć data realizacji recepty. Jeśli to zwykła recepta, w tym miejscu lekarz wpisuje tylko literę "x". Natomiast jeśli kuracja jest rozbita na trzy miesiące, musi wpisać konkretną datę realizacji, na przykład sześć lub osiem tygodni od dnia wystawienia recepty. To jedyny przypadek, kiedy recepta może być ważna dłużej niż miesiąc.

Recepta na antybiotyk ważna jest tylko przez tydzień od dnia wystawienia.

Kontrola na miejscu

Wychodząc od lekarza, powinniśmy się przyjrzeć, czy wszystkie rubryki są wypełnione, i to czytelnie. Nie chodzi o to, czy receptę potrafi odczytać aptekarz. Większość farmaceutów w ciągu lat pracy nauczyła się odczytywać tzw. lekarskie pismo. To jednak już nie wystarczy. Ubiegłoroczne orzeczenie Sądu Najwyższego mówi bowiem o tym, że recepta powinna być czytelna dla każdego, także dla pacjenta. W przeciwnym razie NFZ może odmówić jej refundacji. Najlepiej więc samemu spróbować ją odczytać, nim wyjdziemy z gabinetu i, jeśli nam się to nie uda, poprosić lekarza, by wypisał ją od nowa.

Należy też pamiętać, że informacje wpisane w poszczególne pola recepty nie mogą też "przechodzić" do sąsiednich pól. Pieczątki muszą być odciśnięte w całości, to znaczy, że nie do przyjęcia są na przykład nieczytelne ostatnie literki. Na recepcie nie mogą być zamieszczane żadne informacje niezwiązane z jej przeznaczeniem, np. inne pieczęcie nieokreślone w rozporządzeniu ministra zdrowia.

Recepta ubezpieczona

Zgodnie z nowelizacją ustawy refundacyjnej lekarze nie będą już karani za wystawienie recepty osobie nieubezpieczonej. Nie znaczy to jednak, że w ogóle nie musimy w poradni czy szpitalu okazywać dokumentu potwierdzającego, że opłacamy składki na ubezpieczenie zdrowotne. Zażąda go od nas rejestratorka lub pielęgniarka jeszcze przed wizytą, czyli tak, jak działo się to przed wejściem w życie nowych przepisów.

W województwie śląskim dokumentem potwierdzającym prawo do bezpłatnej wizyty i refundowanej przez NFZ recepty jest tzw. karta chipowa, czyli elektroniczna karta ubezpieczenia zdrowotnego. Zgodnie z prawem podobne karty powinni mieć wszyscy ubezpieczeni w całym kraju. Tak się jednak nie stało. Dlatego w innych województwach wymaga się od pacjentów zaświadczenia od pracodawcy potwierdzającego, że płaci za nas składki zdrowotne, czyli druku nazywanego w skrócie RMUA. Druk ważny jest przez 60 dni, trzeba więc pamiętać, by zawsze mieć przy sobie aktualny dokument.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':