http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak wydobyć się z długów

Piotr Miączyński; Leszek Kostrzewski
2011-06-08, ostatnia aktualizacja 2011-06-24 11:17

W maju niespłacone zadłużenie Polaków wyniosło już blisko 31 mld zł. Przy takim tempie wzrostu pod koniec przyszłego roku zaległe płatności wyniosą już ok. 54 mld zł!

Pieniądze
Fot. Ida Stefanowicz
Pieniądze
ZOBACZ TAKŻE
Dajemy ogłoszenie na internetowym forum dla zalegających: "Potrzebuję pieniędzy. Mam długi: Citibank - 11,6 tys. karta, mBank - 15 tys., BPH - 6 tys. debet + 6 tys. karta, Provident - 3 tys. zł. Mam kiepską historię w BIK. Umowa o pracę 2,5 tys. (jeszcze nie ma komornika). Tylko poważne propozycje".

Nie jesteśmy sami. Średnie, zaległe zadłużenie Polaka wynosi 13 861 zł (w sumie ponad 28 mld zł!). Z ratami albo rachunkami zalega już ponad 2 mln Polaków - wynika z raportu InfoDług opublikowanego przez Biuro Informacji Gospodarczej InfoMonitor SA. To o 400 tys. więcej niż rok temu.

Zaskakujące! W odpowiedzi na ogłoszenie oferty pożyczek zaczęły do nas spływać szerokim strumieniem. Było to co najmniej dziwne, bo kiepska historia w Biurze Informacji Kredytowej (są tam informacje o zobowiązaniach klientów banków, które, zanim udzielą petentowi kredytu, sprawdzą, ile pożyczył i jak radził sobie ze spłatą) oznacza, że żaden bank zwyczajnie kredytu nie udzieli. A tu proszę.

Pierwszy zgłosił się pan Rafał, ale za to od razu z grubej rury. Proponuje nam 15 milionów pożyczki. Na 10 lat oprocentowane na 7 proc. Trzeba mu tylko wysłać mailem skan dowodu osobistego i 5 tys. zł na konto do Polbanku. Te 5 tys. ma pójść na koszty prawników i dojazdu do klienta, czyli do nas. Podpisanie umowy w ciągu 36 godzin od wpłaty. Skąd pan Rafał ma 15 milionów? - Jestem przedstawicielem arabskiego holdingu inwestycyjnego, a jego "mocodawca jest zainteresowany udzielaniem pożyczek inwestycyjnych dla firm i osób prywatnych".

To oczywiście kant.

Na forach dla zadłużonych internauci odradzają korzystanie ze wszelkich propozycji pożyczek prywatnych, gdzie trzeba najpierw wyłożyć kilkaset albo kilka tysięcy złotych, a dopiero później pojawi się umowa i pieniądze. Naciągaczy, podobnie jak i metod na zdesperowanych dłużników, jest mnóstwo...

Triki na dłużników

1. Na mieszkanie/dom/działkę "Inwestor" udziela pożyczki, której zabezpieczeniem jest mieszkanie (tzw. umowa przewłaszczenia). Jeśli dłużnik nie spłaci, to za każdy dzień zwłoki jest kara, np. 1 proc. pożyczonej kwoty. A później traci lokal wart dużo więcej niż pożyczka.

Jak to wygląda w praktyce? Kilkanaście dni temu "Gazeta" pisała o historii Roman L., właściciela firmy transportowej, który w 2002 roku pożyczył od właściciela lombardu Roberta C. 160 tys. zł na pół roku, z odsetkami po osiem procent miesięcznie.

Pan Roman podpisał umowę przewłaszczenia, w myśl której, jeśli nie spłaci pożyczki, Robert C. stanie się właścicielem jego domu i 3,5 ha ziemi przy wrocławskim lotnisku (wartych w sumie kilka milionów złotych). Pan Roman pożyczki nie spłacił, bo bank nie udzielił mu kredytu. Gdy małżeństwo L. nie chciało się wyprowadzić, do akcji wkroczył komornik. Spakowano ich rzeczy i wywieziono. Sprawa jest w sądzie.

2. Na SMS Pożyczka bez BIK. 10 tys. zł na trzy lata. Rata 399 zł miesięcznie. A może 200 tys. zł na 20 lat? Rata? Tylko 1499 zł. "Co byś chciał, co byś wybrał? Wystarczy wysłać SMS za 4,92 zł". To internetowa strona dreamsbank.pl. Tłumacząc: Banku Marzeń.

Takich stron jest w internecie jednak dużo więcej: cash-express.pl, gdb-finance.pl, pozyczkiprywatne.com itd.

Oprocentowanie? Prawie jak w banku! Przy pożyczkach do roku 15 proc. rocznie. Cud? Jak im się to opłaca? Teoretycznie serwisy, jak twierdzą, pośredniczą w kontaktach z inwestorami. Na inwestora serwis czeka 30 dni. Jeśli żaden z "dostępnych i zaakceptowanych przez serwis inwestorów" nie będzie zainteresowany, wniosek traci ważność.

Kim są owi inwestorzy, którzy chcą pożyczać osobom już mającym problemy ze spłatą pieniądze na warunkach bankowych?

"Serwis nie jest zobowiązany do udzielania informacji, w jaki sposób pozyskuje inwestorów" - twierdzą regulaminy serwisów. A także: "Serwis nie jest zobowiązany do informowania pożyczkobiorcy o przyczynach nienawiązania z nim kontaktu przez inwestora lub niezawarcia z nim umowy".

A poza tym "produkty oraz informacje o produktach przedstawione na stronach Serwisu nie odpowiadają rzeczywistości".

O co więc chodzi? O pieniądze z SMS-a. Pierwszy, owszem, jest za 4,92 zł. Aby złożyć wniosek, trzeba jednak wysłać SMS-a już za 30,75 zł z VAT. To opłata bezzwrotna. Później trzeba wysyłać SMS-y, aby sprawdzić stan postępu sprawy.

Łukasz: - Chciałbym ostrzec wszystkich, którzy wysyłają SMS-y. Utopiłem 560 zł.

- Pilnie potrzebowałam gotówki i szukając w internecie, natknęłam się na GDB Finance. Postanowiłam wypełnić formularz i wydałam w sumie ok. 100 zł na SMS-y, bo każde sprawdzenie statusu kosztuje. Wniosek złożyłam w maju ubiegłego roku i do tej pory cisza, a ja czuję się oszukana - opowiada "Gazecie" jedna z ofiar.

To nie koniec. Właściciel/le tych serwisów prowadzą również wysyłkę e-maili reklamowych. Mailing do 100 tys. osób kosztuje w promocji 129 zł.

- Odbiorcy wyrazili zgodę na wykorzystanie ich adresów i numerów telefonów w celach marketingowych, dlatego nikt nie może posądzić państwa o rozsyłanie spamu - zachwalają.

A dane osobowe biorą właśnie ze stron z pożyczkami. W regulaminie dreamsbank.pl jest to zresztą wyraźnie zaznaczone: "Przedmiotem działania Serwisu jest gromadzenie danych lub informacji na temat zainteresowań Użytkowników, w celach statystycznych i marketingowych".

Dłużnik więc zamiast pożyczki dostanie wysoki rachunek za komórkę oraz reklamowy spam na maila.

Zanim weźmiesz pożyczkę

Po wielu rozmowach, które przeprowadziliśmy z bankowcami, komornikami i windykatorami możemy stwierdzić jedno: wielu Polaków nie wie, jak brać pożyczki, i szybko ląduje w spirali zadłużenia, z której nie ma wyjścia.

Windykator: - Jak ktoś ma długi, to idzie najpierw do banku po kredyt i karty kredytowe, a później po kredyt konsolidacyjny na spłatę innych pożyczek. Jak bank już mu nie daje ani złotówki, zostają SKOK-i, które mają bardziej liberalne warunki przyznawania kredytów oraz Provident. Dochodzą do tego chwilówki brane w innych miejscach wśród znajomych i w szarej strefie. Kiedy nie można już legalnie zaciągnąć pożyczki, aby spłacić kolejną, do akcji wkracza komornik i windykatorzy.

Aby do tego nie dopuścić, pamiętaj o dwóch prostych zasadach:

1. Nie bierz pożyczki, jeśli twoje wydatki są większe od dochodów.

2. Specjaliści od windykacji radzą, aby osoba, która myśli o zaciągnięciu pożyczki, wpierw przeprowadziła prosty rachunek matematyczny. Gotowy? To oblicz, ile wydajesz na mieszkanie, raty kredytów, które spłacasz w tym momencie, jedzenie, środki czystości, ubrania itp. Ile ci zostaje?

Teraz od tej kwoty odejmij 30 proc. na niespodziewane wydatki oraz rzeczy, które zapomniałeś uwzględnić w wydatkach.

To, co zostało, to rata kredytu, którą w miarę bezpiecznie możesz spłacać.

Mam długi - jak je spłacić

Jeśli masz jakikolwiek majątek (albo przynajmniej dochody, które umożliwiają w dłuższej perspektywie spłatę zobowiązań), zawsze możesz podjąć rozmowy z bankiem/bankami. Zasada jest prosta - im szybciej, tym lepiej.

Na co jest w stanie realnie przystać bank?

Wydłużenie spłaty. Jeśli kredyt jest zaciągnięty na dwa czy trzy lata, zawsze można spłatę wydłużyć, np. do pięciu lat. Rata będzie wtedy niższa o 30, czasami nawet 50 proc.

Spłata pożyczki inną pożyczką. To jednak bardzo niebezpieczna metoda - zwłaszcza jeśli długi są wysokie.

Najpopularniejsze pożyczki na pożyczkę to:

1. Pożyczka hipoteczna. Teoretycznie można obciążyć hipotekę mieszkania/działki/domu, zaciągając tzw. pożyczkę hipoteczną. To coś zupełnie innego niż kredyt hipoteczny.

Upraszczając, kredyt hipoteczny zaciąga się na kupno mieszkania, pożyczkę hipoteczną można wydać na dowolny cel, czyli np. na spłatę kart i kredytów. Taka pożyczka jest droższa od kredytu hipotecznego, ale dużo tańsza niż chwilówka czy karta kredytowa.

2. Konsolidacja kredytów. Konsolidacja to inaczej zamiana kilku kredytów krótkoterminowych na jeden długoterminowy. W niektórych przypadkach daje dobre efekty.

Opłaca się, jeśli kredyty krótkoterminowe są wysoko oprocentowane, a nowy kredyt jest np. na pięć lat. Jeśli pożyczyłeś w sumie 35 tys. zł na dwa lata, zamiast miesięcznej raty ok. 2 tys. zł płaciłbyś połowę tego. Tyle że przez pięć lat.

Dlaczego to jednak takie niebezpieczne? Bo nie likwiduje zadłużenia. Jest ono jedynie rozłożone na dłuższy czas.

Jeśli widzisz, że możesz mieć problemy z udźwignięciem rat pożyczki hipotecznej czy kredytu konsolidacyjnego, lepszym rozwiązaniem może być... rozpoczęcie życia od nowa. Czyli sprzedaż całego majątku (łącznie z nieruchomością) na poczet spłaty długów. To bardzo radykalne metoda (gdzie będę mieszkał??), ale zdaniem naszych rozmówców jako jedyna daje możliwość dalszego spokojnego życia bez komornika i windykatorów na karku.

Niezależnie od tego, które wyjście wybierzesz - warto zwyczajnie zacząć uczyć się oszczędzać. Amerykańscy specjaliści od nauki oszczędzania (tak, tak, wiele osób nie wie, jak to się robi) radzą w podobnych przypadkach metodę słoika. Wyrzucasz wszystkie karty płatnicze i kredytowe, a za codzienne zakupy płacisz gotówką. Po wypłacie dzielisz ją do słoików z etykietkami: jedzenie, chemia, przyjemności etc.

Kończy się zawartość słoika? To znaczy, że nie możesz kupić nic więcej.

Ani oczywiście pożyczyć z banku.

Upadłość konsumencka

Osoba z długami, których nie jest w stanie spłacić, może zgłosić do sądu wniosek o upadłość konsumencką. W praktyce jest to bardzo trudne.

Po pierwsze, z bankructwa mogą skorzystać tylko osoby, które wpadły w tarapaty nie ze swojej winy, a więc z powodu utraty pracy, choroby lub innych przypadków losowych

Jeśli więc ktoś brał kredyty, wiedząc, że nie ma możliwości ich spłaty, z upadłości nici. W szczególności dotyczy to przypadków, gdy ktoś jeden kredyt spłacał drugim.

Po drugie, nawet jeśli jakiś dłużnik spełnia to kryterium braku winy, to i tak będzie musiał pozbyć się całego majątku razem z mieszkaniem. Syndyk wszystko to wystawi na licytację, a uzyskane kwoty odda wierzycielom.

Po trzecie, spełnienie tych dwóch warunków nie oznacza, że ma się zaciągnięte kredyty z głowy. Sąd orzeka jeszcze tzw. plan spłat. Innymi słowy, ustala, ile pieniędzy dana osoba ma płacić co miesiąc. Taka spłata może trwać nawet pięć lat.

Mimo że upadłość konsumencka pojawiła się w naszym prawie kilkanaście miesięcy temu, nie pomogła zbyt wielu osobom.

Na 1236 wniosków o bankructwo, rozpatrywanych przez sądy od początku funkcjonowania ustawy do czerwca 2010 roku, ogłoszono je 16 razy, a 95 proc. wniosków jest odrzucanych z przyczyn formalnych. Tak przynajmniej wynika z raportu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości

Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiada, że będzie chciało wprowadzić zmiany w ustawie, np. objąć upadłością dłużników bez majątku, ale mających możliwości zarobkowe, dopuścić układy między dłużnikiem a wierzycielem umożliwiające redukcje długów itp.

Nie wiadomo jednak, kiedy nowe regulacje zostaną przygotowane. Niezależnie od tego, kiedy zakończą się prace, autorzy projektu mogą się spodziewać bardzo silnego oporu ze strony banków. Wszelkie zmiany w zakresie upadłości konsumenckiej nie są im na rękę, bo "długi trzeba spłacać".

Przedawnienie

Wiele osób chroni się przed spłatą długów, powołując na to, że dług jest przedawniony. Przedawnionych roszczeń płacić nie trzeba zgodnie z art. 117 kodeksu cywilnego: "1. Z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, roszczenia majątkowe ulegają przedawnieniu. Par. 2. Po upływie terminu przedawnienia ten, przeciwko komu przysługuje roszczenie, może uchylić się od jego zaspokojenia, chyba że zrzeka się korzystania z zarzutu przedawnienia".

Dlaczego tak? Ustawodawca uznał, że jeśli ktoś prowadzi działalność gospodarczą, to doskonale wie, jak odzyskiwać długi.

Kiedy co się przedawnia? To zależy, o jakie roszczenie chodzi. I tak:

* Sprzedaż po dwóch latach - np. pan Andrzej zamówił trzy książki, a teraz firma twierdzi, że za nie nie zapłacił.

* Najem i roszczenia okresowe (np. abonament za telefon) po trzech.

* Roszczenia podatkowe po pięciu latach (od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności podatku).

* Roszczenia z ZUS po dziesięciu latach.

* Umowa kredytowa - trzy lata. Bank jest profesjonalistą i przedsiębiorcą, ma trzy lata na wszczęcie dochodzenia należności. Jeśli osoba fizyczna pożyczy osobie fizycznej pieniądze, wówczas roszczenie o zwrot przedawnia się po dziesięciu latach.

Uwaga! Przedawnienie kredytów bankowych budzi wiele pytań czytelników. Dlatego wyjaśnimy je szerzej niż pozostałe punkty.

Formalnie sprawę tę reguluje przepis art. 118 kodeksu cywilnego: "Jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, termin przedawnienia wynosi lat dziesięć, a dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej - trzy lata".

Niektóre sądy zastanawiają się jednak, czy kredyty bankowe nie powinny się przedawniać po 10 latach.

Wątpliwość tę rozstrzygnął wyrok Sądu Najwyższego z 10-10-2003, II CK 113/02, OSP 2004/11/141

Zgodnie z nim: "Dokonane ustalenia prowadzą do wniosku, że w rozpatrywanej sprawie roszczenia banku wobec udzielającego poręczenia powoda, który jest osobą fizyczną nieprowadzącą działalności gospodarczej, przedawniają się w ciągu trzech lat. Rację ma bowiem powód, kiedy podnosi, że pozwany Bank jest niewątpliwie przedsiębiorcą, do którego zakresu działania należy między innymi udzielanie kredytów i przyjmowanie poręczeń dotyczących takich kredytów. Ta właśnie okoliczność ma zaś decydujące znaczenie, na tle art. 118 kc, dla przyjęcia w rozpatrywanej sprawie trzyletniego terminu przedawnienia, natomiast bez znaczenia jest tu, wbrew odmiennej opinii Sądu Apelacyjnego to, że poręczającym (dłużnikiem banku) jest osoba fizyczna nieprowadzącą działalności gospodarczej".

Przerwanie biegu przedawnienia

Co to za zjawisko? Generalnie chodzi o sytuację, kiedy przedawnienie zaczyna biec od nowa. Mówi o tym art. 124 par. 1 kodeksu cywilnego: "Po każdym przerwaniu przedawnienia biegnie ono na nowo".

Trzeba też pamiętać o paragrafie 2 tego artykułu: "W razie przerwania przedawnienia przez czynność w postępowaniu przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym albo przez wszczęcie mediacji, przedawnienie nie biegnie na nowo, dopóki postępowanie to nie zostanie zakończone".

Co przerywa bieg przedawnienia? Wiele rzeczy, np. wniesienie pozwu przez wierzyciela czy firmę windykacyjną, złożenie wniosku do komornika o wszczęcie egzekucji, złożenie wniosku o nadanie klauzuli wykonalności tytułowi egzekucyjnemu (np. wyrokowi sądu), uznanie długu przez dłużnika (może to być zarówno podpisanie umowy z firmą windykacyjną, że zobowiązujesz się zapłacić dług - tzw. uznanie właściwe, jak i prośba o rozłożenie na raty, przedłużenie terminu spłaty).

Dokładnie precyzuje to kodeks cywilny w art. 123 par. 1. Bieg przedawnienia przerywa się:

1) przez każdą czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym, przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia;

2) przez uznanie roszczenia przez osobę, przeciwko której roszczenie przysługuje.

3) przez wszczęcie mediacji.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':