- Mam 35 lat, dwoje dzieci i jestem rozwiedziona. Mam bardzo złą sytuację finansową. Grozi mi eksmisja. Jestem notowana w BIK i KRD (zobowiązania małżeńskie ) i żaden bank nie udzieli mi kredytu. Czy znajdzie się instytucja bądź osoba prywatna, która udzieliłaby mi 15 tys. zł. pożyczki na spłatę długu w spółdzielni mieszkaniowej oraz zaległego kredytu? - martwi się pani Maja.
A zaczyna się tak miło. Bank daje kartę kredytową. Albo pożyczkę na
samochód lub telewizor. Później nadchodzą święta, potrzebne jest trochę więcej pieniędzy aby spłacić raty i jednocześnie ugościć rodzinę. Idziesz więc do banku po pożyczkę gotówkową. Później następną i następną. Aż w końcu pewnego dnia bank mówi nie. I następny też. Pojawiają się pierwsze niezapłacone rachunki za mieszkanie, prąd, gaz.
Uwaga! Żeby mieć kłopoty z windykatorem albo zostać wpisanym na czarną listę dłużników wystarczy nie zapłacić jednego rachunku za telefon!
Co dalej?
Schemat jest prosty i niemal za każdym razem taki sam. Można go określić jako metodę siedmiu kroków.
Krok pierwszy - miękka windykacja Bank/operator komórkowy/elektrownia/ spółdzielnia zacznie od tzw. miękkiej windykacji. Ktoś zadzwoni pytając dlaczego rata nie wpłynęła na konto, dostaniesz sms albo pismo wzywające do uregulowania zadłużenia. Taka sytuacja może potrwać i dwa miesiące.
Krok drugi - przychodzi zawodowy windykator Firma windykacyjna prześle list polecony (to dla celów dowodowych w przypadku ewentualnej rozprawy w sądzie), w którym poinformuje, że jeśli w określonym czasie nie spłacisz swoich zobowiązań pojawi się u ciebie komornik oraz zostaniesz wpisany na czarną listę dłużników.
Krok trzeci - ugoda Jeśli nie masz teraz pieniędzy, ale istnieje szansa, że wydostaniesz się z finansowych tarapatów, windykator będzie nalegał na podpisanie porozumienia (ugody), czyli dokumentu, w którym np. dług zostanie rozłożony na raty a ty zobowiążesz się do ich terminowego spłacania. Podpisałeś ugodę? Spłacasz ją. Koniec problemów. Jeśli jednak nie masz pieniędzy albo ignorujesz windykatora...
Krok czwarty - sąd Windykator złoży do sądu wniosek o wydanie tzw. nakazu zapłaty i na pewno go dostanie. Dlaczego? Sąd wydaje nakaz automatycznie, sprawdza tylko, czy dług istnieje według papierów, czyli umów i faktur. Nakaz dostaniesz listem poleconym. Zgodnie z nim będziesz musiał zapłacić całą zaległą kwotę razem z kosztami sądowymi.
Możesz również nie zgodzić się z treścią wydanego nakazu. Wtedy sąd wyznaczy rozprawę, na której badane będą wszelkie wątpliwości w tej sprawie. Jeśli jednak dług jest twój, to tylko kwestia czasu, kiedy komornik zapuka do twoich drzwi.
Krok piąty - komornik Z nakazem zapłaty windykator pójdzie do komornika. W pierwszej kolejności komornik będzie chciał zająć twoje wynagrodzenie za pracę. Ile może zabrać? O tym mówi art. 87 paragraf 3 kodeksu pracy:
1) w razie egzekucji świadczeń alimentacyjnych - do wysokości trzech piątych wynagrodzenia,
2) w razie egzekucji innych należności lub potrącania zaliczek pieniężnych - do wysokości połowy wynagrodzenia.
Takie potrącenia komornicze nie mogą przekraczać połowy wynagrodzenia, a w przypadku ściągania z dłużnika alimentów i długów (np. za niespłacone raty) - trzech piątych wynagrodzenia.
Uwaga! Wolna od potrąceń jest kwota wynagrodzenia za pracę w wysokości: minimalnego wynagrodzenia za pracę na rękę (od 1 stycznia tego roku to ok. tysiąc złotych).