http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Alfabet dłużnika, czyli co powinieneś wiedzieć o czarnych listach

Maciej Samcik
2010-07-23, ostatnia aktualizacja 2010-07-23 11:57

Co może cię spotkać, jeśli nie będziesz spłacał długów? Wiadomo, że sąd, komornik i... obecność na czarnej liście niesolidnych dłużników. A ona może być jeszcze bardziej dotkliwa niż wizyta komornika


ZOBACZ TAKŻE
Rośnie liczba niespłacanych w terminie kredytów - zaległych rat jest już 18 mld zł. To utrapienie nie tylko dla osób, które nie radzą sobie z regulowaniem długów. Ból głowy mają też posłowie, którzy chcieliby - jak pisaliśmy we wtorek w "Gazecie" - ulżyć przynajmniej niektórym klientom banków ściganym przez komorników. W Sejmie trwają prace nad projektem ustawy, która ma ograniczyć możliwość egzekucji komorniczej z emerytur i rent.

To niezbyt dobry pomysł, bo oznaczałby najpewniej wzrost cen kredytów dla osób starszych. Poza tym nie rozwiązałby problemu wynikającego z nadmiernego zadłużenia niektórych seniorów. Takim osobom, i tak będącym już w pętli długów, banki przez cały czas naliczałyby odsetki, w ostateczności spłacane przez spadkobierców. Na dodatek zadłużony emeryt dłużej figurowałby na czarnych listach złych dłużników. Powód? Skoro komornik nie mógłby ściągnąć z emerytury długu, bank nie zgadzałby się na wypisanie emeryta z czarnych list. A czym grozi pobyt na takiej liście?

Zacznijmy od początku. Listy nierzetelnych dłużników prowadzą biura informacji gospodarczej (tzw. BIG-i). To prywatne przedsiębiorstwa, które zbierają dane o nierzetelnych płatnikach i sprzedają je firmom oraz osobom prywatnym, które chcą wiedzieć, czy ich partner w interesach jest rzetelny. W Polsce są trzy takie instytucje: Krajowy Rejestr Długów (KRD), InfoMonitor oraz Europejski Rejestr Informacji Finansowej (ERIF).

Co grozi za wpis do rejestru?

Konsekwencje wpisania na listę mogą być różne, wszystko zależy od tego, czy ktoś kupi w biurze informacji gospodarczej dane o tym, że masz jakieś niespłacone długi. Jeśli np. chcesz zaciągnąć szybki kredyt gotówkowy, a bank ma podpisaną umowę z jakimś BIG-iem, to może ci tego kredytu odmówić. Jeśli np. chcesz wynająć mieszkanie, a właściciel dowie się z czarnej listy, że masz długi, może nie podpisać z tobą umowy i poszukać pewniejszego lokatora.

Kto może cię wpisać na czarną listę?

Może to zrobić każda firma lub instytucja (operator telefoniczny, gazownia, spółdzielnia mieszkaniowa), której jesteś winny pieniądze (ponad 300 zł), która udowodni, że zaległość jest dłuższa niż 60 dni i która ma podpisaną umowę o współpracy z którymś BIG-iem. Od niedawna na czarne listy mogą wpisywać nierzetelnych klientów również firmy windykacyjne, które odkupiły dług np. od banku.

Czym się różni BIG od BIK?

Niektórzy mylą biura informacji gospodarczej z Biurem Informacji Kredytowej (BIK) prowadzonym wspólnie przez banki. BIK zbiera informacje tylko z banków i tylko o twoich kredytach. Zarówno tych spłaconych w terminie oraz tych zaległych. Baza BIK-u liczy kilkadziesiąt milionów informacji, są tam dane nawet o kredytach, które zaciągnąłeś pięć czy siedem lat temu. Z tego względu niezbyt chlubna historia w BIK-u może być bardziej niebezpieczna niż obecność na czarnej liście, bo nawet niespłacony terminowo kredyt sprzed wielu lat może dziś zaważyć na decyzji kredytowej banku.

Kiedy możesz trafić na czarną listę?

Na obecność w rejestrze nierzetelnych dłużników trzeba zasłużyć. Przepisy dokładnie regulują, kogo można wpisać do rejestru i jakie warunki musi spełnić dług. W przypadku osoby fizycznej musi to być należność przekraczająca kwotę 300 zł i taka, która jest przeterminowana o co najmniej 60 dni. No i oczywiście, zanim wierzyciel przyjdzie z informacją o długu do jednego z BIG-ów, ma obowiązek przynajmniej raz powiadomić na piśmie dłużnika o takim zamiarze.

Kiedy znikniesz z rejestru?

Uregulowałeś dług? Twoje dane muszą zniknąć z BIG-u. Warto jednak sprawdzić, czy wierzyciel tego dopilnował - ma 14 dni od spłaty zadłużenia. Jeśli tego nie zrobił, grozi mu grzywna w wysokości 30 tys. zł.

Czy i ty możesz kogoś wpisać na czarną listę?

Tak! Nowelizacja ustawy o Biurach Informacji Gospodarczej, która weszła w życie 14 czerwca, rozszerza krąg firm, instytucji i osób, które mogą wpisywać dłużników na czarne listy prowadzone przez BIG-i. Do tych instytucji, które mogą robić to już dziś, zostały dopisane m.in. osoby fizyczne. Ale nie tylko. Poza zwykłymi Kowalskimi - i to również jest ogromnie ważna zmiana - uprawnienie do wpisywania dłużników na czarne listy uzyskały m.in. firmy windykacyjne i tzw. fundusze sekurytyzacyjne. Czyli instytucje, które masowo skupują od banków nasze niespłacane w terminie kredyty i starają się je odzyskać.

Kiedy możesz kogoś wpisać?

Czy jeśli pan Kazik z sąsiedniej klatki pożyczył od pana Janka 500 zł i nie oddał w terminie, to pan Janek będzie mógł od razu zgłosić go na czarną listę? Albo jeśli biuro podróży nie wywiąże się z umowy i zamiast hotelu czterogwiazdkowego zakwateruje klienta w dwugwiazdkowym, a ten uzna, że powinienem dostać zwrot części ceny wycieczki? Czy też będzie mógł zgłosić touroperatora na czarną listę?

Warunkiem wpisania dłużnika na czarną listę jest wcześniejsze uzyskanie tytułu wykonawczego - nakazu zapłaty lub wyroku sądu zaopatrzonego w klauzulę wykonalności. I to jest główny problem. Na tym tle inne obostrzenia - np. to, że do BIG-u można zgłaszać długi przeterminowane powyżej 60 dni i o pewnej minimalnej wartości (w przypadku osoby fizycznej 200 zł, a jeśli chodzi o przedsiębiorcę - 500 zł) - są już dziecinną igraszką. Nie mówiąc już o obowiązku wcześniejszego poinformowania dłużnika - listem poleconym! - o zamiarze wpisania go na czarną listę.

Zanim sam trafisz do rejestru dłużników

Jeśli wpadłeś w tarapaty finansowe i boisz się wpisania na czarną listę, to wiedz, że nie jesteś jedyny - podobne problemy ma co najmniej 1,8 mln Polaków. Samych tylko zaległych rat od kredytów gotówkowych uzbierało się już kilkanaście miliardów złotych. I ta kwota z miesiąca na miesiąc rośnie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':