Dla
PiS najbardziej zaskakująca była porażka europosłanki Hanny Foltyn-Kubickiej, znajomej Lecha Kaczyńskiego, który osobiście zaangażował się w jej kampanię.
Podczas wizyty na Pomorzu prezydent mówił, że chce wymienić tylko jedną osobę, która powinna znaleźć się w Parlamencie Europejskim. Foltyn-Kubicką wspierał też Jarosław Kaczyński. Tymczasem zdobyła jedynie 21 tys. głosów. Jej konkurent z PiS Tadeusz Cymański, który nawet deklarował, że nie stara się specjalnie o mandat - dwa razy więcej.
Obok Hanny Foltyn-Kubickiej na Pomorzu poległa Jolanta Szczypińska, której kompetencje w sprawie polityki europejskiej nie są bliżej znane, podobnie jak znajomość języków obcych. Szczypińska wsławiła się za to atakiem na ministra Radosława Sikorskiego - zarzuciła mu uleganie wpływom niemieckim.
Katastrofą skończył się start byłego wielokrotnego parlamentarzysty Artura Zawiszy - mimo iż jako lider Libertasu niemal nie wychodził z telewizji. Zawisza, w przeszłości działacz ZChN, potem PiS, odszedł stamtąd razem z Markiem Jurkiem, potem ich drogi się rozeszły.
Zawisza krytykował traktat lizboński, nazywał kandydatkę PO Danutę Hübner "czerwonym komisarzem" i... nic. Przegrał, podobnie jak jego partia Libertas. Z Libertasem przepadli byli politycy
LPR Daniel Pawłowiec i Piotr Ślusarczyk oraz Wojciech Wierzejski, który próbował szczęścia pod flagą z unijnymi gwiazdkami mimo porażki w ostatnich wyborach do Sejmu.
Marian Krzaklewski, były szef "Solidarności" i twórca AWS, miał być Wunderwaffe PO na Podkarpaciu. Wczoraj marszałek Sejmu Bronisław Komorowski stwierdził, że kandydatura Krzaklewskiego "spełniła swoje zadanie". Jednak sam Krzaklewski do Brukseli nie pojechał. Zdobył 25 tys. głosów. Wyprzedziła go kandydatka PO Elżbieta Łukaciejewska.
Przegranym kampanii jest Centrolewica - koalicja
SdPl, Demokratów.pl i Zielonych 2004. Przegrali dotychczasowi europosłowie Dariusz Rosati (w Warszawie 3,7 proc. dla Centrolewicy) i Janusz Onyszkiewicz (Małopolska i Świętokrzyskie, 1,89 proc.). Najlepszy wynik Centrolewica uzyskała na Lubelszczyźnie, skąd kandydował były marszałek Sejmu
Marek Borowski, ale nawet on nie doprowadził koalicji do 5 proc. (4,51 proc.). Przepadła też, wraz z całą Centrolewicą, prof.
Magdalena Środa, kandydująca z Łodzi.
- Udało się stworzyć koalicję zdrowego rozsądku, która miała bardzo mało czasu, by się przebić do świadomości publicznej - ocenił Rosati. To rozczarowanie, ale nie porażka - dodał Rosati.
Swej porażki nie zauważyli Marek Jurek i Prawica RP (2 proc.). - Jesteśmy dziś piątą partią w Polsce, tę pozycję trzeba będzie potwierdzić, umocnić i poprawić - oświadczył Jurek.
"Nie zajmowalibyśmy tej pozycji, gdyby nie wspierał nas autentyczny ruch społeczny, gdyby oddziaływanie naszej pracy nie sięgało daleko poza politykę" - czytamy w jego oświadczeniu.