O kampanii wyborczej i wyborach do Europarlamentu czytaj również na blogu Konrada Niklewicza: blogue.blox.pl
>
Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych "Lewiatan", największa organizacja zrzeszająca firmy, zaprosiła przedstawicieli pięciu ugrupowań startujących do Europarlamentu: PO, PiS, SLD, Centrolewicę i PSL. Ich przedstawicieli zapytała: jak wyobrażają sobie gospodarcze priorytety, którymi powinien zająć się nowy Europarlament? Czy i w jaki sposób Unia powinna zreformować swój
budżet? I wreszcie, co europosłowie zamierzają zrobić, żeby polska delegacja miała realny wpływ na decyzje PE?
W większości spraw zgodność partyjnych poglądów była wręcz zdumiewająca. Praktycznie wszyscy zgodzili się, że w nowym Europarlamencie trzeba będzie walczyć o dokończenie budowy „wspólnego rynku unijnego”, zwłaszcza w sferze usług, by polskie firmy nie były dyskryminowane. Wszyscy zgodzili się też, że priorytetami powinny też być (wspólna polityka energetyczna i • ochrona miejsc pracy. - Unijne fundusze pomocowe trzeba ocenić pod kątem tworzenia nowych miejsc pracy - podkreślił Wojciech Olejniczak (SLD).
Różnice wyszły tylko w kilku sprawach. Inaczej niż pozostali, politycy PiS przyznali, że są przeciwni szybkiemu wejściu Polski do
strefy euro. (- To w tej chwili jest niemożliwe - tłumaczył Michał Kamiński). Analogicznie, PiS jako jedyny sprzeciwił się szybkiemu przyjęciu przez Polskę Traktatu Lizbońskiego. I nie ukrywa też, że odrzuca jedną z propozycji reform
budżetu UE na lata 2014 - 20, suflowaną przez przedsiębiorców: więcej pieniędzy na innowacje, mniej dla rolnictwa. - Jeżeli Unia zmieni swoją filozofię budżetową na rzecz postępu technologicznego, to te pieniądze pójdą do krajów najbogatszych. Nie mielibyśmy szans ubiegać się o te pieniądze - tłumaczył Kamiński.
Inne zdanie mają m.in. PSL i PO. - Nie zgadzam się, że budżet na innowacje w Polsce byłby niewykorzystany - przekonywał Bernard Margueritte, kandydat na europosła z listy PSL.
- Nie mamy czasu, żeby mówić: na innowację poczekamy do jutra - komentowała Danuta Hübner, lider warszawskiej listy PO.
Najostrzejszy spór wybuchł wtedy, gdy dyskusja zeszła na skuteczności polskich europosłów. PiS bronił decyzji, by w PE stać się częścią relatywnie małego ugrupowania - Unii na rzecz Narodów Europejskich (UEN).
Pozostali politycy ten wybór skrytykowali. - Szkoda, że tak inteligentni politycy zmarginalizowali się w Parlamencie Europejskim - dociął prof. Dariusz Rosati (Centrolewica).
Debatę zakończyło głosowanie. Uczestnicy konferencji - przedsiębiorcy zrzeszeni w Lewiatanie - mogli wybrać, poglądy którego ugrupowania odpowiadają im najbardziej.
I tu niespodzianka. Wygrała PO. Ale już na drugie miejsce zajęła Centrolewica (prawdopodobnie dzięki doskonale przyjętym wypowiedziom prof. Rosatiego). Na kolejnym miejscy uplasował się PiS, a po nim - SLD i PSL.
Przedstawiciele "Lewiatana" podkreślali jednak, że pochwały należą się wszystkim uczestnikom debaty, która w niczym nie przypominała telewizyjnych pyskówek. Obecność przedsiębiorców na sali widocznie zdyscyplinowała posłów. - Ta dyskusja pokazała, że świadomość przyszłych europarlamentarzystów w sprawach gospodarczych jest dużo większa niż w pierwszej kadencji - komplementowała Bochniarz, szefowa "Lewiatana".