http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Profesor Krzysztof Pomian o powstającym w Brukseli Muzeum Europy

rozmawiała Dorota Jarecka
2009-02-24, ostatnia aktualizacja 2009-02-24 16:28

Wywiad z 4 lutego 2004 roku

Krzysztof Pomian
Fot. Iwona Burdzanowska / AG
Krzysztof Pomian
Dorota Jarecka: 24 stycznia w Brukseli odbyło się spotkanie komitetu naukowego Muzeum Europy, któremu Pan przewodniczy, z przedstawicielami kilkudziesięciu europejskich muzeów. Przedstawili tam Państwo projekt muzeum. Ma być otwarte w Brukseli za trzy lata. Jaka jest jego koncepcja?

Krzysztof Pomian: Będzie to muzeum poświęcone historii integracji europejskiej ujętej jako proces wielowiekowy. Na tym polega jego osobliwość. Istnieją muzea historii Europy, np. Niemieckie Muzeum Historyczne w Berlinie niedługo otworzy swoją nową ekspozycję, która będzie przedstawiała historię Niemiec w ramach historii Europy. W Marsylii powstaje muzeum kultury śródziemnomorskiej i kultury europejskiej. Jednak nie ma dotąd muzeum, które by przedstawiało historię integracji europejskiej.

Po wstępie o Celtach, Grecji, Rzymie, Barbaricum, nasza stała ekspozycja będzie się zaczynać w X wieku. Około roku 1000 chrześcijaństwo staje się wspólną religią i kulturą przytłaczającej większości mieszkańców kontynentu, przy czym chrześcijaństwo łacińskie upowszechnia wśród elit poszczególnych ludów przekonanie o posiadaniu przez nie wspólnego dziedzictwa i o wspólnym pochodzeniu od Jafeta, do czego dochodzi przypisywanie sobie przez nie wspólnego rodowodu trojańskiego.

Scenariusz stałej ekspozycji będzie zbudowany tak: trzy okresy jednoczenia przedzielone dwoma okresami wojen - religijnych i ideologicznych.

Jednoczenie przez wiarę to okres od X w., czyli końca wielkich wędrówek ludów, do początku XVI w. Od początku XVI w. do początku XVIII trwają wojny religijne. Jednoczenie przez Oświecenie to czas od początku XVIII w. do początku XX. Potem następują wojny ideologiczne, które kończy upadek muru berlińskiego i implozja ZSRR. Okres jednoczenia przez wspólny projekt zaczyna się od 1951 r., choć faktycznie nieco wcześniej, wraz z planem Marshalla.

Muzeum nie ma własnej kolekcji. Jak to wszystko pokazać?

- Chwilowo nawet nie staramy się o zbiory, bo nie mamy magazynów. Choć w dalszej perspektywie muzeum będzie miało własną kolekcję, byłoby nonsensem czekać z otwarciem na jej utworzenie. Na ogół powstanie muzeum jest zachętą dla kolekcjonerów, by przekazywali mu swoje zbiory. Nie łudzimy się, że nasze muzeum będzie miało kiedykolwiek wspaniałe zbiory średniowieczne. Najciekawsze okazy są już od dawna w muzeach, a nawet na te gorsze nie byłoby nas stać. Jednak całkiem realne jest stworzenie dużej kolekcji przedmiotów z XX w., a zwłaszcza z okresu po II wojnie światowej. Połowa ekspozycji stałej będzie poświęcona ostatniemu 50-leciu. Nim dorobimy się własnej kolekcji, będziemy wypożyczać przedmioty. Możemy liczyć na tego rodzaju pomoc wielu muzeów, co pozwoli nam otworzyć ekspozycję, ale i sprawi, że nasze działanie będzie dosyć trudne. Aby utrzymać niezmienną strukturę ekspozycji, każdy przedmiot, gdy dojdzie do końca okres wypożyczenia, będzie musiał być zwrócony i zastąpiony podobnym przedmiotem. To możliwe w muzeum historycznym. W muzeum sztuki byłoby to trudniejsze, bo tam znaczenie dzieła jest nieodłączne od jego unikalności.

Jak program muzeum będzie się miał do polityki Unii? Muzeum będzie się mieścić w budynku Parlamentu Europejskiego.

- Będziemy korzystać z gościny Parlamentu Europejskiego na zasadzie uprzywilejowanego lokatora, ale jesteśmy instytucją prywatną. Nie jesteśmy instytucją ani Parlamentu Europejskiego, ani Komisji Europejskiej i nie jesteśmy przez nie finansowani. Jesteśmy niezależną instytucją społeczeństwa obywatelskiego, a nie emanacją jakiejkolwiek biurokracji. To nam zapewnia całkowitą wolność programową.

Muzeum powstało w odpowiedzi na zapotrzebowanie belgijskie. W kołach polityczno-intelektualnych Belgii zrodziło się przekonanie, że w Brukseli powinno powstać muzeum, które zmieni obraz tego miasta. Bruksela jest postrzegana jako faktyczna stolica Europy, a przecież europejskie są w niej na razie tylko biura. Turyści przyjeżdżają tam zwiedzać budynki parlamentu, audytoria, sale posiedzeń. Chodzi o to, by mogli niejako zobaczyć również historię Europy. Stowarzyszenie, które postawiło sobie za cel stworzenie muzeum, uzyskało poparcie rządu belgijskiego, początkowo moralne, a ostatnio i finansowe. Uzyskało też poparcie 15 wielkich firm, nie tylko belgijskich, które dają pieniądze. Finansują nas także wspólnota flamandzka, wspólnota francuskojęzyczna i miasto Bruksela.

Statystycznie najwięcej muzeów powstało właśnie jako inicjatywy obywatelskie. I nie zawsze były to inicjatywy obywateli, którzy mieli bardzo dużo pieniędzy.

A czy to, co w zjednoczonej Europie się nie mieści, też będzie tematem tego muzeum? Jak się będzie w nim czuł np. Rumun? A jak Gruzin?

- Mam nadzieję, że Rumun będzie się czuł tak samo jak Polak czy Anglik. To muzeum historii jednoczenia się Europy, a nie muzeum Unii Europejskiej. Można zacząć długą dyskusję o tym, czy Gruzja jest częścią Europy. Pogląd taki wyrażał ostatnio nowy prezydent Gruzji, ale bycie częścią Europy to nie tylko deklaracja dobrej woli. To też posiadanie długotrwałej wspólnej historii.

Nie wiem, co będzie w przyszłości. Ale wspólna przeszłość już się stała i musimy się z nią liczyć.

Problemy graniczne istnieją, zdajemy sobie z nich sprawę. Pierwsze kolokwium dotyczące programu Muzeum Europy, które odbyło się w 1999 r., miało tytuł "Granice Europy" i było właśnie na ten temat. Wśród projektów wystaw czasowych figuruje zarówno wystawa "Europa a islam", jak "Rosja i Europa".

Powstaje nowy organizm administracyjny, zaraz potem powstaje muzeum jemu poświęcone. Zjednoczona Europa dostaje symboliczne wsparcie w postaci Muzeum Europy. Z czym to można porównać?

- Na pewno z procesem powstawania muzeów narodowych w XIX wieku. Kształtowanie się nowożytnej świadomości narodowej i przysposabianie dużych grup ludności do obywatelstwa w państwach narodowych łączyło się z powstawaniem muzeów historycznych, niekiedy etnograficznych. Polska zafundowała sobie wtedy, dzięki hrabiemu Platerowi, Muzeum w Rapperswilu. Naród bez własnego państwa wyraził swoją ideę niepodległościową przez muzeum utworzone na obcej ziemi.

Muzea takie jak nasze są dziś szczególnie potrzebne. Politycy coraz lepiej sobie zdają sprawę z tego, że Unia będzie mogła sprawnie funkcjonować jako wspólny rynek, a tym bardziej - jako unia polityczna, tylko wtedy, kiedy będzie osadzona na gruncie wspólnej świadomości i tożsamości. Instytucje edukacyjne mają tutaj do odegrania zasadniczą rolę.

Mówi się w Polsce o tym, że powinno powstać Muzeum Sztuki Nowoczesnej poświęcone wyłącznie sztuce XX wieku. Czy jest potrzebne?

- W Polsce już raz, w 1931 r., z inicjatywy artystów, powstało muzeum sztuki nowoczesnej - Muzeum Sztuki w Łodzi. Potem, zwłaszcza za dyrekcji Ryszarda Stanisławskiego, stało się ono ważnym muzeum w skali europejskiej, jeśli nie światowej. Jeśli zwolennicy sztuki nowoczesnej w Polsce byliby dostatecznie liczni i prężni, by je powołać i utrzymać, to można by się z tego tylko cieszyć. Byłoby to widomym znakiem przełamywania tradycji polskiej inteligencji, której stosunki ze sztuką nowoczesną i w ogóle ze sztukami plastycznymi są, najdelikatniej powiedziawszy, złożone.

  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':