http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kryzys? Na Ukrainie bywało gorzej

Ołeksandr Paschawer*
2009-02-22, ostatnia aktualizacja 2009-02-20 17:28

Od początku naszej niepodległości słyszę katastroficzne prognozy dotyczące Ukrainy. Żadna się nie sprawdziła - mówi ukraiński ekonomista, b. doradca prezydentów Kuczmy i Juszczenki

Marcin Wojciechowski: Czy Ukrainie grozi bankructwo? Prawie codziennie piszą o tym gazety na Zachodzie, w Rosji, także w Polsce.

Ołeksandr Paschawer: Im więcej o bankructwie Ukrainy mówią i piszą na Zachodzie, tym mniej skłaniają się ku temu eksperci miejscowi.

Ukrainę uważa się za granicą za kraj słaby, ze strukturami niezdolnymi do efektywnego zarządzania państwem. To ma wpływ na ocenę ryzyka ukraińskich obligacji, które z kolei są głównym czynnikiem kształtującym opinię o finansach kraju. Nie ośmielę się powiedzieć, że bankructwo Ukrainy jest całkowicie niemożliwe, ale traktowanie go jako sprawy przesądzonej to przesada. Owszem, mamy bardzo poważny kryzys, ale wcale nie gorszy niż ten z lat 90.

Bankructwo państwa oznacza, że nie jest ono w stanie realizować swoich zobowiązań. Ale to oznaczać może wiele rzeczy. Państwo może odmówić wykupu obligacji, a może nie wypłacać pensji i emerytur. Co zrobi Ukraina?

- Widzi pan, Ukraina stale zalega z jakimiś płatnościami. Teraz nie jest tak źle jak w latach 90., gdy zaległości sięgały miesięcy czy nawet lat.

Czytam w gazetach o bankructwie, potem dzwonię do przyjaciół w Kijowie, pytam, czy czują skutki kryzysu, a oni na to, że dwa banki nie wypłacają pieniędzy, a poza tym jest w porządku.

- Banki rzeczywiście nie wydają pieniędzy albo opóźniają wypłaty z lokat, nawet po ich wygaśnięciu. Czasem nie działają bankomaty. Ale dla ludzi to nie jest poważny problem - niewielu oszczędza w bankach.

Są zwolnienia z pracy. Tyle że bezrobotnych na Ukrainie jest ciągle mniej niż 5 proc. W porównaniu choćby z Polską,to liczba niewielka. Są jednak ludzie częściowo pozbawieni pracy, wysłani na przymusowe urlopy bezpłatne. Wiele osób uważa, że w ciągu roku oni też zostaną bez pracy, być może więc do końca roku liczba bezrobotnych sięgnie ok. 10 proc. Polska miała kilka lat temu prawie 20-proc. bezrobocie, a do wybuchu nie doszło.

Na pewno skutki kryzysu odczuli ludzie dostający pensje z budżetu. Ich zarobki nie zmniejszyły się, ale nie dostają premii, dodatków. Więc można powiedzieć, że kryzys dotyka na razie tylko część społeczeństwa. Nie ma jeszcze szoku, ale są oznaki pogorszenia sytuacji.

Czy politycy rozumieją, że sprawa jest poważna? Czy są w stanie siąść za stołem, żeby radzić o sposobach wyjścia z kryzysu?

- Niestety, obawiam się, że to nierealne. Jako wyborca raczej oczekuję zmian wynikających z kalendarza politycznego niż zmiany zachowania naszych polityków.

Czyli nic się nie zmieni przed wyborami prezydenckimi w przyszłym roku?

- Na to wygląda.

A jeśli przez ten czas dojdzie do wybuchu społecznego?

- Jedni mówią, że nie dojdzie - bo nie doszło w najbardziej krytycznym momencie lat 90. Ukraińcy zachowali niezwykłą umiejętność przetrwania i zarazem byli wtedy zupełnie nieskłonni do silnych protestów. Źle budujemy państwo, społeczeństwo, ale świetnie radzimy sobie z problemami w pojedynkę, w rodzinie.

Jednak - zauważają drudzy - dziś Ukraińcy są znacznie bogatsi. A doświadczenie pokazuje, że człowiek protestuje, gdy się już czegoś dorobił.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy zawiesił wypłatę drugiej transzy kredytu na 16 mld dol. dla Ukrainy, bo rząd nie przyjął oszczędnego budżetu.

- Rozmowy wciąż trwają. MFW idzie na ustępstwa, jest gotów pewnych rzeczy nie traktować jako powiększenia deficytu. Myślę, że zostanie znaleziony kompromis. Ukraina potrzebuje każdych pieniędzy. Gdy człowiek jest chory, jego odporność gwałtownie słabnie i nie wiadomo, co go może pogrążyć.

A wynegocjowany przez rząd kredyt z Rosji na 5 mld dol.? Czy rzeczywiście był konieczny?

- Każde pieniądze są dziś potrzebne. Z tym że kredytu z Rosji lepiej nie należy brać, jeśli wiążą się z nim jakieś warunki polityczne. Oczywiście jeśli te warunki byłyby jawne, to pod presją społeczną zostałyby unieważnione. A jeśli są tajne - cóż, na Ukrainie nie istnieje coś takiego jak ciągłość władzy. Gdy przyjdzie nowa ekipa, to stare, tajne warunki przestaną obowiązywać.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Żegnaj, Kościele

Czy występujący z Kościoła może żądać, by wykreślono go z księgi chrztu? Czy nadal jest katolikiem?