http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ile cierpliwości ma Putin

Andriej Piontkowski*
2010-01-31, ostatnia aktualizacja 2010-01-29 17:22

Po śmierci Stalina czy Breżniewa, można było ogłosić: "Okazał się nasz ojciec nie ojcem, lecz suką". Wszystko się zwalało na tego "ojca" i można się było brać do liberalizacji. Ale teraz "suka" wciąż żywa - mówi

Premier Władimir Putin i prezydent Dymitr Miedwiediew
Fot. Dmitry Astakhov AP
Premier Władimir Putin i prezydent Dymitr Miedwiediew
ZOBACZ TAKŻE
Wacław Radziwinowicz: I rosyjska, i międzynarodowa opinia publiczna przyznają, że za dekady rządów Władimira Putina w Rosji bardzo ograniczono swobody obywatelskie, ale za to zapanował porządek. Powstał silny aparat państwowy sprawnie wykonujący polecenia władzy centralnej. Zgadza się pan z tą oceną?

Andriej Piontkowski: Zgadzam się z twierdzeniem o ograniczeniu swobód. Ale nie z hosannami o rzekomym uzdrowieniu aparatu państwowego i zaprowadzeniu porządku w państwie. To kłamstwo, demagogia propagandy putinowskiej narzucana przez kremlowską telewizję, która jest jedynym źródłem informacji dla 95 proc. Rosjan. Wierzy w to także znacząca część zachodniej opinii publicznej i przywódców zachodnich. Bo tak jest im wygodnie. Dla Europy Rosja jest przede wszystkim źródłem surowców energetycznych. Po co komplikować relacje z nią, zadając Putinowi nieprzyjemne pytania o demokrację? Lepiej skupić się na jego „sukcesach”. Tyle tylko, że zapatrzeni w „osiągnięcia” naszego „przywódcy narodu” politycy mieszają ze sobą dwie rzeczy: silne państwo i silną biurokrację. A to bardzo różne zjawiska. Tym bardziej że nasza biurokracja to nie po prostu biurokracja, lecz kleptokracja. O jakim silnym państwie, o jakiej fenomenalnej sprawności aparatu władzy możemy mówić, jeśli spojrzymy choćby na stan naszej milicji?

Obraz rzeczywiście przygnębiający.

- Jaki tam przygnębiający?! Tragiczny. Dla zwykłego obywatela twarzą jego państwa, którą on stale ma przed oczyma, jest przede wszystkim milicja. A ona go od lat grabi, wymusza łapówki. Ostatnio już dosłownie codziennie słyszymy, że milicjant kogoś zastrzelił, zgwałcił, skatował, po pijanemu przejechał. Milicja jako instytucja broniąca obywatela u nas po prostu nie istnieje. Rosjanin dziś bardziej się boi funkcjonariusza w mundurze niż bandyty. Potwierdzają to wyniki sondaży.

A aparat administracyjny, słynny, jak go się u was nazywa, "krzepki pion władzy"? Czy, jak słyszymy z telewizora, rzeczywiście stał się sprawnie działającym instrumentem kontroli państwa nad regionami, na przykład Uralem, Kaliningradem, Władywostokiem?

- O, Władywostok! Znakomity przykład. Ledwo co nasz młody prezydent, liberał, znawca prawa rzymskiego, powtórnie naznaczył na gubernatora kraju nadmorskiego, stolicą którego jest właśnie Władywostok, Siergieja Darkina, kryminalistę o ksywce "Szepielawyj" ("Szepleniący"). To znany przedsiębiorca przestępca, który wyrósł pod patronatem szefa dalekowschodniej mafii znanego pod bandyckim pseudonimem "Winnie Puch" ("Kubuś Puchatek"). Pierwszy raz Darkina naznaczył Putin, zaraz po zlikwidowaniu wyborów gubernatorów przez ludność regionów. Tłumaczył wtedy, że mieszkańcy mogliby na gospodarzy regionów wybrać kryminalistów i diabli wiedzą kogo. I masz - kogo sami naznaczyli raz, a teraz znowu. I dlaczego? Ja już nie dopuszczam do siebie myśli, że Darkin daje im łapówki za nominację. I wiem, że oni go też nie kochają jakoś szczególnie. Dla mnie decyzja Miedwiediewa oznacza przyznanie się do klęski. Na Kremlu rozumieją, że tylko przedstawiciel kryminalistów może kontrolować życie ekonomiczne i społeczne kraju nadmorskiego. Przyznają, że państwo jest w takim stanie, że tylko w ten sposób może utrzymać choć pozory stabilności.

Władywostok to, jak mówił jeszcze Lenin, "miasto dalekie, ale nasze". Bardzo ważne, bo kraj nadmorski graniczy z Chinami i Koreą Północną. Czemu nie można tam posłać choćby generała z ręką na tyle twardą, by wziął choć bandytów za mordę?

- Tacy generałowie to tylko postacie z lubianych na Zachodzie bajek o Rosji. Niech mi pan pokaże choć jednego takiego realnego twardego generała.

Władimir Szamanow.

- Świetny przykład. Frontowy dowódca. Twardy jak skała. Gwiazda Bohatera Rosji zdobyta w Czeczenii. I zrobili go gubernatorem Uljanowska, gdzie wszystkim kierowali bandyci. Wsiąkł w to bagno, nie poradził sobie, niczego nie dokonał. Musieli go zdjąć. Na Daleki Wschód też posłali jako przedstawiciela prezydenta bojowego generała, żeby założył uzdę gubernatorom. Efekt taki sam jak z Szamanowem w Uljanowsku. Totalna klapa.

A Czeczenia? Ramzan Kadyrow też Bohater Rosji, generał milicji rządzi tam twardą ręką, rządzi sprawnie.

- Ale nie jako wykonawca woli Moskwy. Czeczenia w całości została oddana Kadyrowowi, który ma znacznie więcej samodzielności niż Dżochar Dudajew i Asłan Maschadow mogli sobie wymarzyć. Dysponuje najbardziej sprawnymi jednostkami wojskowymi w całej Federacji Rosyjskiej. To 10 tys. świetnie uzbrojonych i wyszkolonych żołnierzy. Ma pełną władzę nad republiką, bo sam Putin jest jego zakładnikiem. Rosja zaczęła drugą wojnę kaukaską pod hasłem przywrócenia porządku konstytucyjnego. I teraz nasza propaganda 24 godziny na dobę trąbi, że to się udało, że Putin obronił nas przed terrorystami, wygrał wojnę, oddał władzę wiernemu Rosji Kadyrowowi. Wielu ludzi, a szczególnie wojskowi, jest przekonanych, że to błąd. Chętnie daliby Kadyrowowi po łapach. Jednak to oznaczałoby, że wielkie zwycięstwo Putina w Czeczenii wcale nie jest wielkim zwycięstwem. We wszystkich innych republikach kaukaskich mamy do czynienia z podobną sytuacją. Absolutnie skorumpowana złodziejska i samowolna władza. Wkrótce ma się rozstrzygnąć, kto zostanie prezydentem Dagestanu. Przywożą stamtąd na Kreml, do administracji prezydenta, ogromne łapówki. A to oznacza, że gospodarzem regionu będzie przedstawiciel miejscowych klanów i mafii.

W państwie tak wielkim i tak różnorodnym jak Rosja są regiony, gdzie sytuacja jest szczególnie trudna. To oczywiste...

- Radzę wszystkim apologetom Putina, którzy próbują go takimi argumentami bronić, by starannie przeczytali artykuł podpisany przez Dmitrija Miedwiediewa "Naprzód, Rosjo!". Znalazła się tam zabójcza diagnoza stanu nie tylko tych pogrążonych w wyjątkowej depresji regionów, lecz całego państwa: zacofana gospodarka surowcowa, łapówki, systemowa korupcja, niedorozwinięty system polityczny, Kaukaz w ogniu, wymierająca od alkoholizmu i narkomanii ludność, polityka zagraniczna kierowana nostalgią i uprzedzeniami. Podpisuję się pod każdym słowem prezydenta. Wprawdzie nie wskazał, kto ponosi winę za taki stan państwa, ale jego tekst brzmi jak wyrok na poprzednika.

A czemu Putinowi, choć i śrubę przykręcał, i kaganiec nakładał, nie udało się stworzyć silnego aparatu państwowego, okiełznać korupcji?

- Bo on jest biznesmenem. I zajmuje się zupełnie innymi sprawami. Kiedy markiz Astolphe de Custine, autor słynnych "Listów z Rosji", spotykał się z Mikołajem I, car się mu poskarżył: "W tym kraju, poza mną, wszyscy kradną i nic na to nie mogę poradzić". A u nas teraz sam imperator kradnie.

To metafora chyba zbyt daleko idąca?

- Żadna tam metafora. Przypomnę choćby sensacyjne zeznania oligarchy Romana Abramowicza w królewskim sądzie Londynu dwa lata temu. Opisał, jak wszedł w posiadanie spółki naftowej Sibnieft, dając łapówki przywódcom państwa. A w 2004 r. Putin zapłacił Abramowiczowi za tę samą Sibnieft 13,7 mld dolarów.

Sam Putin czy państwo?

- Oczywiście prezydent nie płacił ze swojej kieszeni. Ale jasne jest, że u nas "państwo to ja". Dla mnie jasne jest, że nie wszystkie pieniądze poszły na osobiste konta Abramowicza, ale do "obszczaka" (wspólna kasa bandy w żargonie złodziejskim), do którego dostęp ma i Putin. Drugi przykład to Gunvor, spółka handlująca rosyjską ropą. Tą tajemniczą firmą kieruje Giennadij Timczenko, przyjaciel Putina. Bank Rossija siedzący na pieniądzach Gazpromu to bracia Kowalczukowie, też przyjaciele premiera. Podobnych przykładów jest mnóstwo.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 19 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów