Kazimierz Dziewanowski i Wojciech Giełżyński: - Panie profesorze, jak pan ocenia to, co dzieje się w Polsce? Co pan nam wróży na przyszłość? Zbigniew Brzeziński: - Mam nadzieję, że to, co się w Polsce dzieje, jest procesem nieodwracalnym, o znaczeniu historycznym, a nie tylko taktycznym Jeśli tak jest, to wygra naród, bo je. dynie system oparty na samorządności może być praworządny, jedynie system praworządny może być demokratyczny, a jedynie system demokratyczny może wciągnąć Polskę w szerszą współpracę europejską. To zaś dla Polski jest rzeczą ważną i konieczną. Myślę, że w tym kierunku sprawy zmierzają.
- Czy potwierdzają to również pierwsze spostrzeżenia, jakie zebrał pan w trakcie obecnej krótkiej wizyty w Polsce? - Tak. To, co teraz zobaczyłem, potwierdza moje poglądy i raczej napawa mnie optymizmem. Choć zdaję sobie sprawę, iż sytuacja gospodarcza jest bardzo trudna i może dojść do ostrych konfliktów, społecznych, nawet w najbliższej przyszłości. To będzie wymagało wielkiego umiaru i zmysłu politycznego ze strony nowego Sejmu, i Senatu, władz, a również opozycji.
- Czy kryzys systemu komunistycznego Jest pańskim zdaniem stanem przejściowym, po którym można się spodziewać stabilizacji, jak po rewolucji 1905 roku, czy też jest to proces, którego nie da się już zatrzymać? - Moim zdaniem nie ma porównania z rokiem 1905. Obecny kryzys w ZSRR to kryzys ogólnogospodarczy, a zarazem głęboki! kryzys narodowy. Przez szereg ostatnich lat obniżała się stopa życiowa przeciętnego konsumenta w ZSRR. Co ważniejsze, coraz bardziej powszechna stawała się świadomość, że sytuacja się pogarsza. To zasadnicza różnica. Tego nie było w Rosji na początku XX wieku, a nawet 20-30 lat temu. Kiedy pierwszy raz bytem w Sowietach, w latach 50-ych, byłem zdumiony widząc jak przeciętny obywatel ZSRR był świecie przekonany, że powodzi mu się lepiej niż ludziom za granicą. Teraz przekonanie jest absolutnie odmienne: że życie sowieckie jest zacofane, biedne, gorsze niż w reszcie świata. To samo zresztą mówi całkiem otwarcie Gorbaczow.
Wiąże się to z drugą bardzo ważną kwestią: narodowościową. To też coś nowego. Narody nierosyjskie zyskują świadomość polityczną. Widzę tu pięć etapowi: pierwszy - domaganie się własnego języka; drugi - dążenie do autonomii kulturalnej; trzeci - dążenie do autonomia gospodarczej; czwarty. - do autonomii politycznej; piąty - żądanie suwerenności! narodowej.
- Na Jakich etapach są według pana poszczególne republiki? - Niektóre z nich - kraje bałtyckie, chyba też
Gruzja - są już na etapie piątym. Wiele jest na czwartym.
Ukraina gdzieś miedzy pierwszym a drugim. Ale to wszystko idzie w jednym kierunku. To pogłębia kryzys, czyniąc go długofalowym. Moim zdaniem, bez przemiany. ZSRR w autentyczną konfederację narodów pieriestrojka się nie uda. Ale przemiana ta będzie powodowała długotrwałą niestabilność polityczną, której Wielkorusi mogą się obawiać.
- Wróćmy na nasze podwórko. Jakby zachodni świat polityczny odebrał ewentualny brak wyraźnego sukcesu wyborczego "Solidarności" na tym wytyczonym poletku wolności? - Mówiąc bardzo szczerze, byłby to wstrząs. Na Zachodzie panuje przekonanie, że opozycja, że "Solidarność" ma za sobą olbrzymią większość wyborców. Jeżeli nie będzie zwycięstwa "Solidarności'', na pewno wywoła to zdziwienie i zaskoczenie. Konsekwencje mogłyby być niekorzystne.
- Jak rozumiemy, podziela pan zdanie, że lepsze Jest 35 proc. demokracji niż 100 proc. komunizmu? - Inaczej: lepsze 35 proc. demokracji niż zero demokracji.
- Obserwował pan spotkania wyborcze? - Tak, prof. Trzeciakowskiego i pana Janasa. Było mnóstwo ludzi, atmosfera żywa, dynamiczna. Potem zajrzałem też na spotkanie z wyborcami przedstawiciela strony rządowej pana Kąkola. Niestety, byłem jedynym chętnym.
- Dziękujemy panu profesorowi za rozmowę. Radzi bylibyśmy częściej witać pana w Polsce. - Do zobaczenia!
Profesor Zbigniew Brzeziński, były doradca prezydenta
USA do spraw bezpieczeństwa narodowego
Wywiad ukazał się w Gazecie Wyborczej 29 maja 1989 r.