Andrzej S. Jagodziñski: - Witam Ciê na wolno¶ci. Przez te cztery miesi±ce, które spêdzi³e¶ w wiêziennej celi, sporo siê w Czechos³owacji zmieni³o.
Vaclav Havel: - Tak, rzeczywi¶cie, nast±pi³a wyra¼niejsza zmiana sytuacji politycznej ni¿ w czasie ubieg³ych kilku lat. Po raz pierwszy od dwudziestu lat tysi±ce reprezentantów ¶wiata nauki i kultury solidarnie wyst±pi³o w obronie wiê¼niów politycznych. Równie masowy jest protest przeciw represjom po styczniowych demonstracjach.
Nie tylko ludzie kultury, lecz ca³e spo³eczeñstwo ostatnio znacznie siê zaktywizowa³o. Mamy tak¿e jednak do czynienia z mobilizacj± agresywnych si³ politycznego pó³¶wiatka. Nigdy dot±d tak g³o¶no nie da³a o sobie znaæ tzw. milicja robotnicza.
Polityka w³adz jest chaotyczna, niezdecydowana i nerwowa; widaæ wyra¼nie, ¿e zaskoczy³ je rozwój sytuacji w kraju.
- A ostatnie zmiany w Polsce i na Wêgrzech? Jaki maj± wp³yw na sytuacjê w Czechos³owacji i samopoczucie opozycji?
- Zmiany w kierunku demokracji i samostanowienia s± w tych krajach wprost zawrotne, a¿ trudno nam w nie czasami uwierzyæ. Obserwujemy je z nadziej± i traktujemy jako impuls do w³asnych dzia³añ. Izolowane próby demokratyzowania poszczególnych krajów bloku radzieckiego zawsze dot±d koñczy³y siê niepowodzeniem. Teraz, gdy proces ten ogarn±³ wszystkie kraje bloku, jest szansa, by spowodowa³ trwa³e, nieodwracalne przemiany. Równie¿ w Czechos³owacji, choæ wiem, ¿e czeka nas d³uga i trudna droga.
Nasza opozycja (my u¿ywamy raczej terminu "niezale¿ne inicjatywy") dzia³a teraz w zupe³nie nowej sytuacji. Wcze¶niej ludzie o nas wiedzieli, ale bali siê daæ publiczny wyraz swoim sympatiom Teraz wyszli¶my z zamkniêtego getta i spo³eczeñstwo zaczê³o traktowaæ ró¿ne niezale¿ne inicjatywy jako wyraz w³asnych d±¿eñ i aspiracji. Z jednej strony daje to nam ogromn± satysfakcjê, z drugiej jednak nak³ada szczególn± odpowiedzialno¶æ. Zawsze bowiem kiedy w grê wchodzi los innych ludzi, nale¿y byæ szczególnie ostro¿nym. Trzeba siê bêdzie zastanowiæ nad now± strategi± dzia³ania.
- Czy móg³by¶ wymieniæ jakie¶ przyk³ady dzia³alno¶ci niezale¿nych ugrupowañ w Czechos³owacji?
- Istnieje ok. dwudziestu "niezale¿nych inicjatyw". Czê¶æ z nich - w odró¿nieniu od Karty 77 - stara siê formu³owaæ konkretne koncepcje i programy polityczne. Dzia³a np. Ruch na Rzecz Swobód Obywatelskich (HOS), którego program sformu³owany w manife¶cie "Demokracja dla ka¿dego" mo¿na w³a¶ciwie porównaæ z programem "Solidarno¶ci". Klub Socjalistycznej Przebudowy "Odrodzenie" skupia by³ych komunistów, b±d¼ komunistów-reformatorów. Dzia³a te¿ kilka mniejszych grup o ró¿nym profilu politycznym, ale na razie wszystkich nas wci±¿ wiêcej ³±czy ni¿ dzieli.
- Niezale¿na kultura w Czechos³owacji prze¶ladowana jest w sposób, jaki nam w Polsce trudno sobie wyobraziæ. Czy ostatnio co¶ siê zmienia?
- Wielu zakazanych pisarzy stopniowo wraca do oficjalnego ¿ycia literackiego. W muzyce rockowej i w filmie panuje nieco lepsza atmosfera. Widoczne s± te¿ zmiany w dziedzinie plastyki - liczni arty¶ci, którzy dot±d nie mogli wystawiaæ, teraz prezentuj± swe prace w najwiêkszych praskich galeriach. Na razie "liberalizacja" dotyczy g³ównie twórców, którzy nie anga¿owali siê politycznie i np. nie byli sygnatariuszami "Karty 77", lecz i tu jest trochê wyj±tków. Ostatnio takim sensacyjnym wydarzeniem by³ powrót na scenê sztuk mojego przyjaciela, sygnatariusza "Karty 77" Josefa Topola.
- Ale Ty i wiêkszo¶æ Twoich przyjació³ nadal pozostajecie "na indeksie"?
- Tak, dlatego mówiê, ¿e zmiany te s± relatywne i odnosz± siê do sytuacji sprzed piêciu czy dziesiêciu lat. W sumie bowiem "polityka kulturalna" (to taki eufemizm ustalaj±cy podzia³ na tych, którym wolno i nie wolno) w sposób zasadniczy siê nie zmieni³a, a to, o czym mówi³em, jest rezultatem oddolnych nacisków.
- Zapewne wiesz o sukcesach Twoich sztuk w Polsce. D³u¿ny nam jeste¶ wizytê w Warszawie na zaproszenie zmar³ego dyrektora Teatru Powszechnego, Zygmunta Hubnera...
- O premierze moich jednoaktówek w Teatrze Powszechnym dowiedzia³em siê jeszcze w wiêzieniu i sprawi³o mi to ogromn± rado¶æ. Teraz od ciebie us³ysza³em, ¿e spektakl odniós³ sukces i ¿e przygotowywane s± nastêpne przedstawienia. Cieszy mnie to znacznie bardziej ni¿ wiadomo¶æ, ¿e wystawiaj± mnie w Islandii czy Australii. Ostatnio moje sztuki graj± równie¿ na Wêgrzech i dziêki temu mam takie szczególne uczucie, jakbym powoli zbli¿a³ siê do swojego kraju, okr±¿a³ go z ró¿nych stron, wiêc mo¿e do¿yjê chwili, ¿e która¶ ze sztuk zostanie wystawiona w moim w³asnym kraju.
- Serdecznie Ci tego wszyscy ¿yczymy. Czy chcesz jeszcze co¶ powiedzieæ czytelnikom "Gazety Wyborczej"?
- Chcê powiedzieæ, ¿e jest to mój pierwszy od dwudziestu lat wywiad dla legalnie wychodz±cego pisma w krajach ca³ego bloku radzieckiego i bardzo siê cieszê, ¿e pismem tym jest w³a¶nie wasza gazeta. Chcia³bym te¿ przy okazji podziêkowaæ wszystkim polskim przyjacio³om za zainteresowanie sytuacj± w Czechos³owacji i przes³ane mi wyrazy solidarno¶ci. Wreszcie, na koniec, pragnê przekazaæ Adamowi Michnikowi i innym przyjacio³om, a tak¿e ca³ej opozycji solidarno¶ciowej, gor±ce ¿yczenia sukcesów w nadchodz±cych wyborach. Ca³ym sercem jestem z wami!
- Dziêkujê Ci za rozmowê. Warszawa-Praga, 24 maja 1989
Wywiad ukaza³ siê w Gazecie Wyborczej 26 maja 1989 r.
¬ród³o: Gazeta Wyborcza