http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Witamy Cię, Vaclavie, na wolności

Adam Michnik
2009-01-30, ostatnia aktualizacja 2009-07-17 17:08

Należę do tej kategorii Polaków, która jest skażona głębokim kompleksem w stosunku do naszych południowych sąsiadów. Ten kompleks to poczucie winy za to, że dwakroć mój kraj przyłożył rękę do zdławienia wolności Czechosłowacji

Vaclav Havel, październik 2008
Fot. Petr David Josek AP
Vaclav Havel, październik 2008
Po raz pierwszy w r. 1938; po raz wtóry - w 30 lat później. I nic mnie tak nie boli, jak polskie opinie, że Czesi nie lubią wąchać prochu. I nic mnie tak nie razi, jak polski brak wyrzutów sumienia za te dwie haniebne daty.

Dlatego kontakt z "Kartą '77", któremu zawdzięczam przyjaźń z Havelem, miał dla mnie zawsze znaczenie szczególne. Zawsze był czymś więcej niż polityczną opcją. Dlatego głos Vaclava Havela, który doszedł do mnie po procesie gdańskim przez więzienne kraty, głos protestu i przyjaźni, odebrałem także jako zapewnienie, że o przyszłości rozmawiać możemy bez permanentnej pamięci o rachunkach krzywd.

Wspominałem jego roześmianą twarz ze wspólnej fotografii i wspominałem jego esej o "sile bezsilnych". I przesianie tego eseju: nie ulec nienawiści, nie poddać się rozpaczy. Chronić duchową wolność. Budować - nawet w więzieniu, jak Vaclav - jakiś zrąb "wspólnoty nieobojętnych".



Witamy Cię Vaclavie, na wolności.

Artykuł ukazał się w Gazecie Wyborczej 18 maja 1989 r.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':