http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Unia Polityki Realnej: Jesteśmy Partią Reakcji

Janusz Kokwin-Mikke
2009-01-30, ostatnia aktualizacja 2009-01-30 13:11

Nie siedzieliśmy przy "okrągłym stole", więc nie kręci się nam w głowach. Niczego nie podpisywaliśmy - nie jesteśmy więc związani jakimikolwiek porozumieniami (dotąd nie w pełni znanymi). Skutki polityczne uważamy za umiarkowanie korzystne dla nas - i będziemy z nich korzystać, np. biorąc udział w wyborach. Skutki gospodarcze będą bardzo złe - i będziemy je ponosić czy chcemy, czy nie chcemy.

ZOBACZ TAKŻE
Termin wyborów obie strony ustaliły tak szybko, by nie pozwolić na zorganizowanie się opozycji. Piszę wyraźnie: "opozycji" - gdyż "Solidarności" nie uważamy za opozycję. Została ona opanowana przez ludzi głoszących hasła "nowego, lepszego socjalizmu", "humanistycznego socjalizmu" itd. - a im lepszy socjalizm, tym gorzej dla kraju. Nie po to niezmordowanie głosimy swoje poglądy, by teraz przypatrywać się, jak managerowie Nowego Lepszego Socjalizmu znów organizują pochody 1-majowe. Wierzymy, że ludzie nie chcą chodzić w żadnych pochodach 1-majowych, gdyż społeczeństwo chce już odreagować szaleństwa kończącego się stulecia. My właśnie jesteśmy partią reakcji.

Zdaje się - po frekwencji na wszystkich trzech pochodach łącznie sądząc - mamy rację. Wzywamy więc tych, którzy najwięcej zyskują na liberalnym kapitalizmie: pracowitych robotników, zapobiegliwych rolników, błyskotliwych intelektualistów, zdolnych artystów, energicznych przedsiębiorców

- by plunęli na zawodową solidarność ze złymi robotnikami, marnymi gospodarzami itd. i głosowali na nas. Niestety, wielu z nich wyjechało już na Zachód... Ostatnio jednak, wskutek wprowadzania opieki społecznej na Zachodzie, wyjeżdża również bardzo wielu obiboków

- i w tym jest nasza nadzieja.

Gdy hasła "Trybuny Ludu" z 1956 głoszone są obecnie przez to, co władza nazywa łaskawie "opozycją" -to jest to przyjemne, gdyż wolę, gdy bzdury plecie opozycja, niż gdy plecie je rząd. Gorzej, że rząd tę "opozycję" chce za uszy wciągnąć do systemu władzy. W każdym razie radzimy głosować na tych, którzy na sztandarach nie mają ani kawałka czerwieni.

Wybory traktujemy jako policzenie się. Liczba nie stanowi o racji - ale dobrze jest wiedzieć, jaka część obywateli pójdzie za tymi, którzy zalecają ryzykowną wolność - a jaka za tymi, którzy zalecają jedynie zmianę obsługi koryta. Ponieważ jesteśmy pewni, że ten ostatni manewr nic nie da i dno koryta pokazywać się będzie coraz szybciej - więc i nasz czas nadejdzie prędzej lub później. Szkoda tylko, że demokracji nie da się przekonać argumentami: musi ona wszystkiego doświadczyć na swojej (i na naszej, niestety) skórze.

Wysiłki koncentrujemy na Wrocławiu, gdzie jest społeczeństwo młode, myślące, o otwartych głowach. Tam mamy najsilniejszą organizację. Zobaczymy więc, ilu ludzi przekonamy do siebie i swojego punktu widzenia.

*Janusz Kokwin-Mikke członek założyciel Unii Polityki Realnej, kandydat do Senatu z ramienia UPR

Artykuł ukazał się w Gazecie Wyborczej 9 maja 1989 r.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':