http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Michnik: Widmo krąży po Europie

Adam Michnik
2009-01-28, ostatnia aktualizacja 2009-02-06 13:27

Widmo krąży po Europie, także po innych kontynentach: widmo końca systemu totalitarnego widmo kresu koszarowego komunizmu.

Wszystko o Okrągłym Stole: informacje, publicystyka, artykuły Gazety z maja '89 - czytaj w w specjalnym raporcie wyborcza.pl >>

Tak, to już chyba koniec. Nic już chyba nie wskrzesi tego systemu, który obiecywał świetlaną przyszłość, a przyniósł terror i nędzę, kłamstwo i deprawację, wynarodawianie i gwałt na ludzkich sumieniach.

Rozglądamy się wokół, nieufnie i niepewnie. Czy to możliwe? Czy nie bierzemy własnych życzeń za rzeczywistość? Czy nie jest to kolejny podstęp rządzącej ekipy? Czy raz jeszcze - jak tylekroć dotąd - nie zostaniemy okłamani?

Zastanówmy się przeto: w polityce liczą się fakty. Najbardziej doniosłym faktem tej wiosny były obrady "okrągłego stołu" i powrót "Solidarności" na legalną scenę. Jaki sens kryją w sobie te dwa zdarzenia?

"Okrągły stół" był aktem zgody na przeobrażenie polityki policyjnego monologu w polityczny dialog; był też praktycznym zakwestionowaniem całej filozofii i praktyki stanu wojennego, która sprawiała, że ludzie "Solidarności" mogli przemawiać tylko z podziemia, z więzienia, z ławy oskarżonych. Ta reorientacja, napotykająca zresztą istotny opór w obozie władzy, nie była łatwa, bowiem poprzedziła ją trwająca przez lata kampania propagandowa szkalująca ludzi "Solidarności". Oferowano nam kapitulację, emigrację lub więzienną resocjalizację. Zapewniano, że nigdy już nie dojdzie do politycznego dialogu z Wałęsą i ludźmi "Solidarności".

Stało się inaczej. Co o tym zdecydowało? Po pierwsze: ekonomiczna plajta polityki stanu wojennego. Gdyby efektem wojskowej akcji z grudniowej nocy były pełne portfele i pełne sklepowe półki, "okrągły stół" nie byłby ludziom władzy do niczego potrzebny. Wszelako warunkiem pozytywnych zmian w gospodarce stały się zmiany polityczne. Społeczeństwo zablokowane w swych aspiracjach odwróciło się do ludzi władzy plecami.

Po drugie: kontekst międzynarodowy. Stojąc wobec analogicznych zagrożeń, radzieckie kierownictwo partyjno- państwowe wybrało drogę "głasnosti" - wielkiego politycznego otwarcia, zaś szeroka kampania demaskująca stalinizm stała się rodzajem presji. Nastąpiła istotna zmiana.

Dotąd, podczas każdego z polskich kryzysów, słyszeliśmy to samo: wszystkiemu winien jest polski charakter narodowy, polskie lenistwo i warcholstwo, polskie skłonności do anarchii. Zwrot polityczny w ZSRR i jasna diagnoza kryzysu drążącego ten kraj, uczyniła tradycyjne wyjaśnienia nonsensownymi. Kryzys w Polsce objawił się jako fragment ogólnego kryzysu systemu totalitarnego komunizmu.

Różne kształty przybiera ludzkie dążenie do wolności. W Rosji był to bunt inteligencji, w republikach bałtyckich - powstawanie Frontów Narodowych. Na Węgrzech obserwujemy rekonstrukcję systemu wielopartyjnego. W Polsce sprawą kluczową stała się relegalizacja "Solidarności" - tylko w ten sposób można było przełamać konflikt pomiędzy aparatem władzy a zepchniętym w podziemie ruchem społecznej opozycji. Dlatego za mylący i niestosowny uważam użyty przed kilkoma dniami przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego zwrot o "przebaczeniu" ludziom prześladowanym z przyczyn politycznych w ostatnich latach. To raczej tych ludzi należałoby poprosić o przebaczenie.

Zważmy bowiem: prześladowania ludzi decydujących się na udział w antytotalitarnym ruchu oporu były formą samoobrony stalinowskiej nomenklatury przed procesem demokratycznej przebudowy państwa. Ten proces zaś mógł się dokonywać wyłącznie dzięki ludziom, którzy wypluli knebel strachu, stanęli przeciw wszechpotężnemu aparatowi władzy i z prawdy swego sumienia uczynili - wedle określenia Vaclava Havla - siłę bezsilnych.

Pytają nas czasem: czy dążycie do ulepszenia czy też do obalenia systemu? Kiedyś stawiali nam to pytanie prokuratorzy, dziś słyszymy je na zebraniach. Odpowiadamy: system totalitarny jest naszym wrogiem. Nie chcemy go udoskonalać ani poprawiać. Chcemy zastąpić go ładem parlamentarnej demokracji. Ale odrzucamy drogę rewolucji i przemocy, świadomi, jak łatwo zastąpić jedną dyktaturę - dyktaturą odmienną. Wierzymy, że naszym naturalnym sprzymierzeńcem są zmiany zachodzące w innych krajach, zwłaszcza w ZSRR. Te zmiany otwierają nową perspektywę dla myślenia o polskiej drodze - od systemu totalitarnego do ładu opartego na demokracji i niepodległości.

Widmo krąży po Europie... Dlatego tak ważne są wybory do Sejmu i Senatu. Muszą one pokazać, że Polacy chcą zmian demokratycznych i potrafią je wesprzeć swymi głosami. Głosując na kandydatów Lecha Wałęsy, będą głosowali za wkroczeniem Polski na drogę do demokracji i niepodległości.

Kto wygrał przy Okrągłym Stole?

Artykuł ukazał się w Gazecie Wyborczej 9 maja 1989 r.

  • 1
  • 14 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':