http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polscy Rycerze Okrągłego Stołu

Julia Tymoszenko
2009-04-03, ostatnia aktualizacja 2009-04-03 16:55

Premier Ukrainy Julia Tymoszenko specjalnie dla "Gazety"


Fot. Itsuo Inouye AP
Gdy myślimy o rewolucjach, zazwyczaj stają nam przed oczyma obrazy barykad, walk ulicznych i obalonego despotyzmu. Ale obchodzimy właśnie 20. rocznicę cichej, a mimo to wspaniałej rewolucji - obrady Okrągłego Stołu w Warszawie były zalążkiem wielkiego wolnościowego zrywu, który uwolnił całą Europę Wschodnią od totalitaryzmu.

To była rewolucja zarówno serca, jak i głowy, a przeprowadzili ją przywódcy "Solidarności", wielkiego związku zawodowego i ruchu społecznego, który przez dziesięć lat był zwiastunem nadchodzącej wolności.

Jako młodej kobiecie ze wschodniej Ukrainy trudno mi było uwierzyć w radosne, choć wyrywkowe informacje o "Solidarności" i jej walce, które do mnie wtedy docierały. Kiedy "Solidarność" została zdelegalizowana i zepchnięta do podziemia, wolność znowu stała się fatamorganą. Ale - jak dawno temu przekonywała nas Nadieżda Mandelsztam - miałam nadzieję wbrew nadziei, że to marzenie nigdy nie przepadnie.

I przetrwało. Jak mogłoby nie przetrwać, skoro marzenie o wolności żyło w Polsce od wieków i nikt go nigdy nie stłumił. Wiosną 1989 r. odważni działacze i działaczki "Solidarności" wyszli z podziemia i zaczęli urzeczywistniać nasze marzenia o wyzwoleniu. Ich odwaga nie polegała wtedy na stawianiu oporu czołgom. To, że nie brak im było i takiej odwagi, zademonstrowali wcześniej. Ale w 1989 r. ich odwaga polegała na inteligentnym oporze i intelektualnej śmiałości, które pozwoliły im usiąść przy jednym stole z własnymi oprawcami, spojrzeć sowieckiej rzeczywistości w oczy i szukać sposobów, by Polacy mogli wyrazić swoje niezniszczalne żądanie wolności bez uciekania się do przemocy.

Gdy Polakom pozwolono dojść do głosu, niemal jednogłośnie opowiedzieli się za wolnością. Komunistyczne politbiura szybko zastąpiła demokratyczna rada ministrów. Droga do wolności stała otworem. Inne kraje Europy Środkowej i kraje bałkańskie szybko poszły śladami Polski.

Niespełna dwa lata później my, na Ukrainie, znaleźliśmy się na tej samej drodze - prowadzącej do wolności i narodowej niepodległości.

(((

Do obalenia spróchniałego drzewa wystarczy wielki wiatr - nowe drzewo potrzebuje lat, aby wyrosnąć. Ekonomiczne i polityczne dramaty, których doświadczyliśmy już w czasach naszej wolności, były nie do uniknięcia.

Nawet gdyby przejście od komunizmu do demokracji i pluralizmu było doskonale przygotowane - gdyby nasze zupełnie nowe demokratyczne rządy natychmiast uchwalały wyłącznie dobre nowe prawa i gdyby świat zewnętrzny hojnie obdarował nas kapitałem, technologią i doradcami - nadal brakowałoby nam jednego. My, ofiary totalitaryzmu, nadal musielibyśmy sobie przypominać albo przyswajać sobie od nowa sposób myślenia niezbędny do kierowania pluralistycznym, demokratycznym systemem - gotowość do samodzielnego podejmowania decyzji, do ciężkiej pracy, do ryzyka, do tego, by nie czekać na instrukcje pochodzące od kogoś z centralnego komitetu partii.

To są nauki, które wciąż pobieramy. Obecny kryzys ekonomiczny pokazuje, że nasza demokratyczna postawa nadal poddawana jest próbie. Mimo to - my, którzyśmy rozpoczęli ucieczkę do wolności na wzór rozmów Okrągłego Stołu - jesteśmy nadal wierni nowej przygodzie. Nie stanęliśmy na nowo i nie staniemy u wrót więzienia.

Ze wszystkich szkód, które przyniosły totalitarne rządy, najgorsza była rana zadana naszej wolnej woli działania. Ta rana nie mogła się zagoić z dnia na dzień, ale stopniowo goi się teraz.

Oczywiście, gospodarka rynkowa, którą próbowaliśmy budować, przyniosła też rozczarowanie. Dziś jest ono równie bolesne jak w pierwszych dniach demokratycznych przemian. Długotrwała światowa koniunktura musiała się skończyć - tak jak wszystkie koniunktury. Skutki tego załamania ponoszą ci, którzy nie są odpowiedzialni za dzisiejszy kryzys. Źródła kredytów zostały szczelnie zamknięte, nawet dla tych, którzy potrzebują tylko małego łyku, by móc iść dalej.

Ale nauki Okrągłego Stołu pomagają nam również w tej godzinie próby, kiedy musimy spojrzeć rzeczywistości prosto w oczy i działać zdecydowanie - tak aby droga do wolności pozostała otwarta.

Nadzieją, która doznała najmniejszego uszczerbku w ciągu 20 lat, jakie upłynęły od Okrągłego Stołu, jest nasze marzenie o Europie. Wielu naszych sąsiadów przystąpiło do Unii Europejskiej. A to, że jej członkowie dążą do coraz większej jedności, daje nam ufność, że nadejdzie dzień, kiedy i my, Ukraińcy, staniemy się częścią tego szlachetnego przedsięwzięcia. Ja w każdym razie jestem wdzięczna Polakom za wspieranie naszej sprawy w Europie.

(((

Największym rozczarowaniem ostatnich 20 lat było niespełnione oczekiwanie, że świat stanie się spokojnieszy, bardziej racjonalny - że nastąpi koniec historii. Zakładaliśmy, że koniec zimnej wojny zlikwiduje najważniejszą przyczynę międzynarodowych napięć. Niestety, ta beztroska nadzieja nie brała pod uwagę odwiecznej, oczywistej prawdy, że świat nie składa się tylko z ludzi dobrej woli. Zbyt wiele sił szuka okazji do destrukcji i panowania. Wolność zdobyta przy Okrągłym Stole i droga do Europy, która zaczęła się dla krajów Europy Wschodniej w wyniku tych rozmów, pozostają najlepszym, a nawet jedynym sposobem pokonania tych najciemniejszych sił.

My wszyscy, tak jak bohaterowie warszawskiego Okrągłego Stołu, zdajemy sobie sprawę, że nie ma innego rozwiązania niż solidna i wytrwała praca na rzecz demokracji. Obecnie musimy usiąść przy okrągłych stołach, aby odbudować światowy system finansowy. Europa musi ciągle pamiętać, że sama konstytucyjna i instytucjonalna biegłość nie zagwarantuje wzrostu europejskiej świadomości i spełnienia pragnień pełnego zjednoczenia. Musimy codziennie powtarzać wielką i starą prawdę, jaką niesie wyzwolenie 1989 r.: swobodna wymiana i otwarte granice czynią każdego bogatszym i bardziej wolnym.

Obchodząc 20. rocznicę odzyskania wolności - tej, którą przyniósł polski Okrągły Stół - powinniśmy pamiętać o etosie polskich rozmów w 1989 r. Powinniśmy pamiętać, że cechy ludzkiego charakteru nie mogą prowadzić do sytuacji, kiedy emocje biorą górę nad rozsądkiem. Powinniśmy pamiętać, że błędem jest oczekiwanie bezproblemowej przyszłości, gdy tylko niektóre stare problemy zostaną rozwiązane.

Okrągły Stół w zamku Camelot znikł, bo wizja króla Artura była zbyt czysta, aby przetrwać w świecie ludzi. Wizja warszawskich rycerzy Okrągłego Stołu przetrwa, bo przywódcy "Solidarności" wiedzieli, że świat jest taki, jaki jest, a jednak widzieli też jasno drogę prowadzącą do wolności. A kiedy weszli na tę drogę, nigdy z niej nie zboczyli.

Polskie przywództwo, teraz i wtedy, pokazuje, że chłodna rozwaga, która służy zapewnieniu wolności na dłuższą metę, jest najszlachetniejszą rewolucją ze wszystkich możliwych.

przeł. Olga Amsterdamska



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':