http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kodeks etyczny dla łowców nieszczęść

Marcin Bojanowski, Małgorzata Kolińska-Dąbrowska
2009-08-11, ostatnia aktualizacja 2009-08-11 12:40

Skoro kancelarie odszkodowawcze same nie chcą ucywilizować swojej działalności, "Gazeta" postanowiła im pomóc. Oto zasady, którymi według nas powinny się kierować. Mamy nadzieję, że podpisze się pod nimi jak najwięcej kancelarii

rys. Jacek Gawłowski
rys. Jacek Gawłowski
1

Nie będziemy zdobywać informacji o ofiarach wypadków i ich bliskich od lekarzy, zakładów pogrzebowych, laweciarzy czy policji.

Jak jest teraz: Agenci kancelarii, żeby zdobyć klienta, gotowi są na wszystko. Kalkulują tak: kto jest pierwszy na miejscu wypadku? Policja, pogotowie, straż pożarna, pomoc drogowa. Do listy można jeszcze dodać pielęgniarki, rehabilitantów, lekarzy w szpitalach czy laweciarzy. To ich źródła. Za informacje mogą dostać od 50 do nawet 100zł. Kancelarie kontaktów szukają też wśród szefów oddziałów szpitalnych (neurologii, chirurgii, OIOM-u) czy prywatnych praktykach lekarskich. Wszędzie tam, gdzie w pierwszej kolejności trafiają ofiary wypadków.

Bardziej doświadczeni agenci mają nawet po kilkadziesiąt takich "punktów informacyjnych".

Zdarzały się przypadki, że kancelarie próbowały zakładać stowarzyszenia pomocy ofiarom wypadków, żeby mieć dostęp do bazy danych potencjalnych klientów.

2

Nie będziemy nagabywać ofiar po wypadkach, w szpitalach czy na pogrzebach ani podkradać ich konkurencji.

Jak jest teraz
: Jak widzisz na ulicy człowieka z kulą, w gorsecie, to widzisz wypadek. Trzeba podejść, zapytać o zdrowie. Zostawić wizytówkę, wziąć telefon - tak do szukania klientów zachęcała swoich agentów Edyta Kowalczyk, dyrektorka Europejskiego Centrum Odszkodowań (po publikacji .Gazety" została zawieszona). ECO nie jest wyjątkiem. Podobnych chwytów używają też pracownicy innych kancelarii odszkodowawczych.

Panią Jadwigę z Warszawy na spotkanie z agentem umówiła szpitalna pielęgniarka. Pani Jadwiga właśnie trafiła na oddział po groźnym wypadku drogowym. Kiedy pojawił się agent, leżała jeszcze na sali pooperacyjnej. Godzinę wcześniej lekarze podali jej silne leki przeciwbólowe. Agent był miły, współczujący. Obiecywał, że wszystko załatwi za nią. Umowę podpisała bez czytania, za bardzo bolała ją głowa.

Potem panią Jadwigę nachodzili jeszcze agenci innych kancelarii odszkodowawczych. Nie ma pojęcia, skąd wiedzieli o wypadku. Przekonywali, że kancelaria A nie ma pojęcia o prowadzeniu takich spraw, a poza tym pobiera horrendalnie wysokie prowizje od odszkodowań. Oni zrobią to szybciej i taniej. Wystarczy tutaj podpisać, a do kancelarii, z którą wcześniej podpisała umowę, odesłać taki druczek.

- Może i bym się nad tym zastanowiła, ale już na nic nie miałam siły - tłumaczy pani Jadwiga. Agenta poprosiła, żeby wyszedł.

3

Honorarium weźmiemy tylko po wygranej sprawie. Nie będzie ono wyższe niż 20 proc. sumy odszkodowania. Nie pobierzemy dodatkowego honorarium od przyznanej renty.

Jak jest teraz
: Ofiary wypadków poza odszkodowaniem mogą liczyć też na renty rodzinne, rekompensaty za utracone zarobki czy pokrycie kosztów pochówku. Każde z tych świadczeń to potencjalne źródło zarobku dla kancelarii.

Agenci są szkoleni, kiedy i jak rozmawiać z klientem, by nie trzeba było negocjować wysokości prowizji.

W umowach zostawia się wolne miejsce na wpisanie prowizji. Pierwsza propozycja jest horrendalnie wysoka, np. 35-40 proc. odszkodowania plus VAT. Niezależnie od tego, ile kancelarii uda się zrobić. Jeśli ofiara wypadku będzie się opierać lub rozważać ofertę konkurencji, agent może zejść z ceną i obniżyć prowizję np. do 15-20 proc.

Do tego kancelarie liczą sobie dodatkowo za wywalczenie dla poszkodowanego renty. Według umowy ECU przysługuje sześciokrotna wysokość miesięcznego świadczenia, nawet jeśli renta zostanie przyznana tylko na kilka miesięcy. Teoretycznie więc, gdyby rentę przyznano na pół roku, ofiara mogłaby nie dostać ani grosza.

Z kolei Grupa Finansowo-Inwestycyjna (GFI) bierze sześć miesięcznych świadczeń, gdy renta zostanie przyznana na 12 miesięcy lub dłużej. Jeśli na krócej - prowizja wynosi trzykrotność świadczenia.

4

Nasze umowy będą jasne i przejrzyste, dostępne na stronach internetowych i w oddziałach. Nie mogą być niekorzystne dla klientów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':