Forum to odbywająca się co roku konferencja kilkudziesięciu polityków, naukowców, działaczy społecznych i dziennikarzy z obydwu krajów. Tegoroczne poświęcono 20-leciu polsko-niemieckiego traktatu o przyjaźni i dobrym sąsiedztwie. - Gdy go podpisywano, trudno było sobie wyobrazić, że obydwa kraje będą żyły w tak dobrych stosunkach jak teraz - mówiła Cornelia Pieper, wiceszefowa niemieckiego
MSZ.
Hans-Dietrich Genscher, były długoletni szef niemieckiej dyplomacji, nieco studził jej optymizm: - Nie jestem zadowolony z tego, co następcy zrobili z naszym dziedzictwem. Europa powinna być bardziej zintegrowana, a Polska,
Niemcy i
Francja powinny z sobą ściślej współpracować.
Genscher podkreślał, że lepszy użytek można było zrobić z Trójkąta Weimarskiego. To on wraz ze zmarłym w zeszłym roku Krzysztofem Skubiszewskim i Rolandem Dumasem, ówczesnymi szefami MSZ Polski i Francji, 20 lat temu powołał do życia Trójkąt, który miał pomagać naszemu krajowi wejść do UE.
Dziś politycy z trzech krajów szukają nowego pomysłu na Trójkąt, na jego szczyty zapraszali ostatnio szefów MSZ Ukrainy i Rosji. - Trójkąt to unikalne zjawisko na skalę świata, bo trzy państwa zdecydowały się współpracować z sobą, nie podpisawszy żadnych traktatów. Ciągle jest potrzebny, może wzmacniać Europę - podkreślał Dumas, który też przyjechał do Berlina. Nie szczędził gorzkich słów własnemu rządowi: - Polska i Niemcy podchodzą do współpracy z entuzjazmem, którego u nas nie widzę. Powiedziałem o tym naszemu ministrowi spraw zagranicznych Alainowi Juppé. Mam wrażenie, że w naszej współpracy coś się rozluźnia.
- W latach 90. mieliśmy inne problemy na głowie niż zacieśnianie stosunków z Paryżem, ale teraz faktycznie trzeba z tym coś zrobić. Polacy i Francuzi kochają się z urzędu, ale z tego nic nie wynika. Może sprawy kiedyś same się uregulują? - zastanawiał się prof.
Władysław Bartoszewski, były szef polskiej dyplomacji, a dziś pełnomocnik premiera ds. dialogu międzynarodowego.