http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Unia ma integrować Romów

Tomasz Bielecki, Bruksela
2011-04-05, ostatnia aktualizacja 2011-04-05 18:46

Romska rodzina mieszkająca w opuszczonym domu w Canen pod Bordeaux. Zdjęcie z 20 września
Romska rodzina mieszkająca w opuszczonym domu w Canen pod Bordeaux. Zdjęcie z 20 września
Fot. Bob Edme AP

Bruksela domaga się od wszystkich krajów UE, by przedstawiły szczegółowe plany pomocy Romom. - Dobre chęci nie wystarczą. A z konkretnymi działaniami jest na razie źle - przekonuje Viviane Reding, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej.

Deportowani Romowie na paryskim lotnisku Roissy pod koniec sierpnia 2010
Fot. Jacques Brinon AP
Deportowani Romowie na paryskim lotnisku Roissy pod koniec sierpnia 2010
Romowie to najliczniejsza mniejszość narodowa Europy, a połowa z 12-milionowej społeczności mieszka w państwach Unii. Największy odsetek Romowie stanowią w Bułgarii (ok. 10 proc.), na Słowacji (9 proc.), w Rumunii (8 proc.) i na Węgrzech (7 proc.), ale to polityka Francji, która latem 2010 r. wysiedlała rumuńskich Romów, sprawiła, że kłopotami tej mniejszości na serio zajęła się Komisja Europejska.

- To był dzwonek alarmowy. Przypomniał Europie, że jej romscy obywatele mają te same prawa co inni - podkreślała wczoraj Viviane Reding, która ostro krytykowała w ub. roku Paryż za łamanie unijnego prawa o swobodzie przemieszczania się i niedyskryminacji.

Jednym z głównych celów planu na rzecz Romów, który przedstawiła wczoraj KE, jest edukacja. Obecnie tylko 42 proc. romskich dzieci w Unii kończy szkołę podstawową, co przekłada się m.in. na nasilenie ich późniejszych kłopotów na rynku pracy. - Średnia wieku Romów w UE to 25 lat, a całego społeczeństwa Unii to 40 lat. Jeśli chcemy pomóc, już dziś musimy wziąć się za szkoły - przekonywała Reding.

Wysokie romskie bezrobocie to nie tylko kłopot społeczny, lecz w niektórych krajach Unii także wielka wyrwa w gospodarce. Przykładowo w Bułgarii co piąta młoda osoba wchodząca na rynek pracy to Rom. - Bez integracji Romów i zmniejszenia ich bezrobocia część krajów UE nie poradzi sobie z dotrzymywaniem unijnych zobowiązań w kwestiach wzrostu gospodarczego - mówił wczoraj komisarz UE ds. zatrudnienia i spraw społecznych László Andor.

Bruksela apeluje też o radykalną poprawę dostępu Romów do opieki zdrowotnej (umieralność romskich dzieci jest pięć razy większa niż średnia w UE) oraz warunków zamieszkania - poprzez m.in. dostęp do bieżącej wody oraz elektryczności.

Aby postulaty Komisji nie stały się zaledwie spisem pobożnych życzeń, kraje Unii mają wpisać swe szczegółowe plany pomocy Romom w programy reform, które zatwierdzi szczyt UE. Zwłaszcza podnoszenie odsetka romskich dzieci kończących podstawówkę będzie ściśle monitorowane przez Brukselę i poddawane wzajemnej ocenie przez członków Unii.

UE i Rada Europy już teraz finansuje szkolenie tysiąca "mediatorów", którzy - ta metoda sprawdziła się już m.in. w kilku gminach Słowacji - mają pośredniczyć między władzami lokalnymi i społecznościami romskimi, np. w sprawach egzekwowania obowiązku szkolnego. Brak większej liczby tego typu szkoleń w UE to nie problem pieniędzy, lecz niechęci władz poszczególnych krajów, bo - jak podkreśla Bruksela - większość unijnych funduszy przeznaczonych na integrację Romów jest obecnie niewykorzystywana z braku rozsądnych projektów.

Pomoc Romom to jeden z priorytetów węgierskiej prezydencji w UE. Problem w tym, że węgierska ksenofobiczna partia Jobbik właśnie teraz nasiliła antyromskie działania (m.in. "patrole obywatelskie" nękające Romów), a prawicowy rząd Viktora Orbána nie radzi sobie z poskromieniem nacjonalistów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':