http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Europa eksportuje narzędzia do tortur. Czesi i Włosi prowadzą

Tomasz Bielecki, Bruksela
2010-03-17, ostatnia aktualizacja 2010-03-17 16:49

Amnesty International ostrzega, że część eksportowanego sprzętu jest wykorzystywana do nielegalnych praktyk, np. nękania więźniów


Fot. Łukasz Giza / AG Pałka elektryczna
Fot. Amnesty International
Pałka elektryczna
Kajdanki zapinane na kciukach
Fot. Amnesty International
Kajdanki zapinane na kciukach
Wszyscy członkowie UE już w 2006 r. zgodzili się na zakaz sprzedaży urządzeń do tortur oraz wykonywania kary śmierci. Opublikowany wczoraj raport Amnesty International (AI) pokazuje jednak, że wiele krajów nadal wydaje swym firmom licencje na sprzedaż sprzętu policyjnego i wojskowego do tych krajów, które wykorzystują go do nękania bądź torturowania zatrzymanych.

Wśród największych eksporterów są Czesi, którzy w latach 2006-09 sprzedawali m.in. urządzenia wywołujące wstrząsy elektryczne m.in. do Mongolii, Pakistanu, Wenezueli i Gruzji, choć międzynarodowe organizacje broniące praw człowieka ostrzegały, że sprzęt jest wykorzystywany przez policję nie tylko w starciach z tłumem, lecz także podczas przesłuchań.

Żadnych wątpliwości co do sposobu użycia nie wzbudzają natomiast tzw. elektryczne rękawy eksportowane przez Włochy i Hiszpanię. Po założeniu na ramiona podłącza się do nich elektrody pod napięciem co najmniej 50 tys. wolt.

Niemcy i Czechy sprzedawały też do Azji m.in. spreje z gazem pieprzowym oraz innymi chemikaliami, choć - jak wynika z raportów AI - Chińczycy podczas tortur tłoczą ten gaz do nosów więźniów, a indyjska policja - do odbytów. - Przed trzema laty cieszyliśmy się, że UE na serio włącza się do walki z torturami na świecie. Niestety, część państw nie przejęła się własnymi obietnicami - mówi Nicolas Beger z brukselskiego biura AI.

Handel zakazanymi towarami przez kraju UE często jest możliwy dzięki dziurawemu prawu. Eksporterzy twierdzą, że np. elektryczne rękawy wysyłane do Pakistanu to zwykłe urządzenia techniczne, a celnicy nierzadko nie mają uprawnień, by oficjalnie poddać tę wersję w wątpliwość.

Innym problemem jest eksport kajdanek, dyb, małych kajdanek na kciuki i pałek najeżonych kolcami, które teoretycznie nie muszą służyć maltretowaniu. Jednak AI apeluje, by UE regularnie uzupełniała listę krajów, które nielegalnie używają tego sprzętu i powinny zostać objęte embargiem. Dotknęłoby to m.in. polskich producentów łańcuchów do przykuwania więźniów do ścian, które - jak napisano w raporcie UE - mogą być wykorzystywanie do nękania więźniów.

Polska jak zdecydowana większość krajów UE nie publikuje corocznych raportów o handlu sprzętem policyjnym, choć wszystkie państwa Unii przed czterema laty obiecywały, że będą to robić.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':