http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Strasburg pogrozi Mińskowi

Tomasz Bielecki, Bruksela
2010-03-10, ostatnia aktualizacja 2010-03-09 18:18

Rezolucja o łamaniu praw człowieka na Białorusi, którą dziś ma przyjąć Parlament Europejski, ujmie się za prześladowanymi Polakami. Europosłowie zagrożą też Mińskowi przywróceniem sankcji.

Dom Polski w Iwieńcu pod Mińskiem
Fot. Julia Darashkevich
Dom Polski w Iwieńcu pod Mińskiem
Tekst uzgodniony przez wszystkie główne frakcje ostro potępia niedawne aresztowania Polaków, apeluje o uwolnienie trojga białoruskich więźniów sumienia oraz wzywa Mińsk do zalegalizowania Związku Polaków na Białorusi kierowanego przez Andżelikę Borys oraz zwrotu zabranych mu nieruchomości "we właściwym czasie".

Europosłowie grożą Białorusi przywróceniem unijnych sankcji (głównie dyplomatycznych) oraz przypominają, że "nagrodą" za poszanowanie praw człowieka i wartości demokratycznych może być zwiększenie unijnej pomocy finansowej dla Białorusi i wsparcie UE podczas negocjacji o kredytach z instytucji międzynarodowych.

Choć rezolucje Parlamentu Europejskiego mają znaczenie przede wszystkim moralne, europosłowie mają możliwość wpłynięcia na losy Mińska w unijnym programie Partnerstwa Wschodniego, który łączy się z dotacjami. Europarlament ma też wpływ na sposób rozpatrzenia wniosków Mińska o dopuszczenie białoruskich produktów mlecznych (to ważna gałąź eksportu tego państwa) na rynek Unii Europejskiej.

Pomimo twardego tekstu rezolucji wśród europosłów, którzy zajmują się sprawami Białorusi, trwa debata, czy z reżimem Aleksandra Łukaszenki jeszcze należy prowadzić "cywilizujący dialog", czy też definitywnie przyszedł już czas na przykręcanie śruby. O ile wielu deputowanych z krajów nadbałtyckich jest za pragmatyczną kontynuacją współpracy, o tyle wśród Polaków można znaleźć sporo głosów na rzecz szybkiego powrotu do sankcji.

Ku zaskoczeniu europosłów Mińsk prowadzi dość zręczną dyplomację wobec UE i usiłuje zapobiec wykluczeniu białoruskich posłów z "parlamentu" Partnerstwa Wschodniego (Euronest), który zbierze się 23-24 marca w Brukseli.

Choć Euronest z pozoru wydaje się niezbyt istotnym ciałem, to w istocie - jako nowa instytucja w Brukseli - zakorzenia w UE ideę współpracy czy nawet integracji krajów wschodnioeuropejskich z Unią. Każdy z krajów Partnerstwa (Ukraina, Mołdawia, Białoruś, Gruzja, Armenia, Azerbejdżan) ma formalne prawo oddelegowania do Euronestu dziesięciu posłów swego parlamentu krajowego, ale Parlament Europejski nie chce przyjąć białoruskich parlamentarzystów, bo nie mają demokratycznej legitymizacji.

Wedle wstępnych planów zamiast białoruskich posłów do Brukseli zostaną zaproszeni przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego z Białorusi (możliwe, że m.in. Andżelika Borys). Sęk w tym, że pod naciskiem Mińska niedawno sprzeciwiły się temu parlamenty innych krajów partnerstwa (i większość MSZ-ów), które zaczęły bronić prawa białoruskich posłów do zasiadania w Euroneście. Pytani o tę dziwną woltę Gruzini odpowiadają, że Mińsk zaszantażował ich groźbą uznania niepodległości Abchazji i Osetii Płd.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':