http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Europa chce zakazu burek

Tomasz Bielecki, Bruksela
2010-03-03, ostatnia aktualizacja 2010-03-02 18:30

Mieszkańcy pięciu największych krajów Europy Zachodniej popierają zakaz noszenia muzułmańskich burek w miejscach publicznych. - Europejczycy zaczęli dyskutować o swej tożsamości - mówi francuski socjolog Patrick Weil

Młode francuskie muzułmanki protestują przeciwko zakazowi noszenia w szkołach chust. Paryż, 14 lutego 2004 r.
Fot. AP
Młode francuskie muzułmanki protestują przeciwko zakazowi noszenia w szkołach...
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Burki to ubiory zasłaniające całe ciało i twarz kobiety prócz szczeliny na oczy, których noszenie jest uznawane za wymóg tradycji i obowiązek religijny przez bardzo niewielką część muzułmanów w Europie.

Francuscy parlamentarzyści, których w tej sprawie popiera blisko 70 proc. wyborców, wkrótce uchwalą zakaz noszenia burek w autobusach, pociągach, szpitalach, szkołach oraz budynkach rządowych i samorządowych. Choć w Europie regulowanie ubioru obywateli przez państwo uchodzi za specjalność Francji (obowiązuje tu już zakaz noszenia w szkołach muzułmańskich chust na włosy), to nowy sondaż dziennika "Financial Times" pokazuje, że francuski pomysł z chęcią powieliłaby większość Hiszpanów, Włochów, Brytyjczyków oraz Niemców.

Przeciwnicy zakazu krytykują go za łamanie wolności osobistych. Zwolennicy przekonują, że państwo ma prawo do powstrzymywania szerzenia się najbardziej radykalnej formy islamu, której symbolem jest burka, oraz obowiązek pomagania kobietom w wyzwoleniu się z dyskryminacji narzucanej im przez rodziny, religię oraz tradycję.

- Spór rozpala się tak bardzo, jakbyśmy tu i teraz rozstrzygali problemy życia i śmierci Europy. Zaskakuje ogromna dysproporcja między niepokojem, jaki wzbudza islam, a stosunkowo niewielkim potencjałem demograficznym mniejszości muzułmańskiej - mówi francuski religioznawca Jean Willaime.

Burki nosi zaledwie ok. 2 tys. kobiet we Francji oraz po 1,5 tys. we Włoszech i w Hiszpanii. Te bardzo niskie liczby istotnie podają w wątpliwość sensowność wielomiesięcznych debat na ten temat. Choć część publicystów od kilku lat ostrzega przed Eurabią, czyli Europą zdominowaną przez muzułmańskich Arabów, to w rzeczywistości społeczność wyznawców islamu w Europie (prócz autochtonów na Bałkanach i w Rosji) liczy 15-17 mln ludzi. We Francji to 8 proc. ludności, a w Wlk. Brytanii poniżej 3 proc., jeszcze mniej we Włoszech.

Skąd zatem obawy zachodnich Europejczyków? Radykalne ideologie wykorzystujące islam zdobywają popularność najczęściej wśród urodzonych i wychowanych już w Europie dzieci bądź nawet wnuków imigrantów, które uciekają w fundamentalizm wskutek biedy, wykluczenia społecznego bądź braku sukcesów w szkole i życiu zawodowym.

- To zdecydowana mniejszość, ale na jej podstawie rodzi się stereotyp. Burkę utożsamiacie z całym islamem. Islam z talibami. Talibów z Osamą ben Ladenem. Wszyscy muzułmanie zaczynają być podejrzewani o podwójną lojalność, tę jawną wobec swego europejskiego kraju i tę ukrytą wobec jakichś tajnych organizacji islamskich. Widzi się w nich cichych kolonizatorów pragnących zawładnąć kontynentem - mówił niedawno Tariq Ramadan, muzułmański teolog wywołujący kontrowersje m.in. za sprawą porównań przedwojennego antysemityzmu do dzisiejszej islamofobii.

Muzułmański fundamentalizm w Europie to jednak nie tylko burki, ale też miejskie getta ludzi nieakceptujących europejskiego stylu życia oraz - choć stosunkowo rzadko - stosujących przemoc wobec krytyków islamu lub muzułmanów wyłamujących się z wymogów tradycji.

Lęki przed rosnącą muzułmańską imigracją wzrosły nie tylko po zamachach terrorystycznych Al-Kaidy, ale np. w Holandii gwałtownie zwiększyły się po zamordowaniu reżysera Theo Van Gogha oraz polityka Pima Fortuyna, którzy ostro krytykowali islam. Te dwa zabójstwa sprawiły, że Holendrzy zaczęli wycofywać się z ideału wielokulturowości, czyli szerokiej autonomii dla wspólnot etnicznych lub religijnych, na rzecz pojmowanej po francusku asymilacji, w której państwo kładzie nacisk na akceptację przez imigrantów holenderskich reguł społecznych, w tym równouprawnienia kobiet czy małżeństw gejowskich. - Jeśli imigranci będą się asymilować zbyt wolno, trzeba ograniczyć napływ nowych - dość zgodnie nawołują dziś holenderscy politycy.

Socjolodzy zwracają uwagę, że choć w USA islam bywa tematem podobnych kontrowersji, to sondażowe poparcie dla zakazu burek jest tam mniej więcej o połowę mniejsze niż w Europie. - Na Starym Kontynencie spór o symbole religijne jest gwałtowniejszy, bo chrześcijaństwo, w przeciwieństwie do USA, w dużej mierze wycofało się ze sfery publicznej. I dlatego wprowadzenie symboli muzułmańskich, jak minarety czy ubiory, bywa odbierane w zeświecczonej Europie jako prowokacja - tłumaczy francuska socjolog Jocelyne Cesari.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 20 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów