http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Będzie lustracja baronowej Ashton?

Jacek Pawlicki
2009-11-27, ostatnia aktualizacja 2009-11-26 18:45

Catherine Ashton musi się tłumaczyć z działalności w organizacji wspieranej przez Związek Radziecki. Ale ta niewygodna dzisiaj historia raczej nie zamknie jej drogi na szczyt

Catherine Ashton
Fot. Geert Vanden Wijngaert AP
Catherine Ashton
Lustracyjne zapędy prawicowych europosłów dosięgły nie tylko kandydatów na komisarzy z Czech i Węgier Štefana Fülego i László Andora, którym zarzuca się komunistyczną przeszłość. Pierwszy za komuny studiował w Moskwie, a drugi ma mocno lewicowe poglądy.

Teraz grupa eurosceptycznych posłów zażądała, by baronessa Catherine Ashton (ten tytuł dostała za sprawą Partii Pracy, kiedy z jej nadania stała się członkiem Izby Lordów) wytłumaczyła się z tego, co robiła w spenetrowanej przez agentów ZSRR Kampanii na rzecz Rozbrojenia Nuklearnego (CND).

Organizacja ta powstała pod koniec lat 50. na Wyspach i prowadziła akcję na rzecz jednostronnego rozbrojenia nuklearnego Londynu. Na początku lat 80. działało w niej 100 tys. ludzi. Kampania organizowała marsze i protesty w Wielkiej Brytanii i innych krajach zachodniej Europy.

Ashton wstąpiła do tej organizacji w połowie lat 70. i bardzo szybko awansowała. Już w 1977 r. została sekretarzem administracyjnym Kampanii. W tymże roku według sympatyzującego z konserwatystami brukowca "Daily Mail" reprezentowała pacyfistów na spotkaniu Komunistycznej Partii Wielkiej Brytanii. W 1982 r. jako skarbnik i wiceprezes Kampanii miała apelować do premier Margaret Thatcher, by ta nie wysyłała brytyjskich wojsk na Falklandy zajęte przez Argentyńczyków.

Pod koniec lat 70. szefem Kampanii i przełożonym Ashton był John Cox, członek brytyjskiej partii komunistycznej. Do 1979 r. brytyjski kontrwywiad uznawał Kampanię za organizację "kontrolowaną przez komunistów", zmniejszając później jej klasyfikację na "penetrowaną przez komunistów".

W latach 70. i 80. kontrwywiad zbierał materiały na czołowych działaczy Kampanii podejrzewanych o zdradę państwa. O co najmniej jednym członku kierownictwa organizacji wiadomo, że był aktywnym agentem wschodnioniemieckiej Stasi. Śledztwo i dokument w tej sprawie przedstawiony w 1999 r. przez BBC wywołały wielkie zamieszanie na Wyspach. Dziś wielu brytyjskich dziennikarzy zastanawia się, co jest w teczce Ashton.

Śledztwa w sprawie działalności Ashton w Kampanii domaga się b. wicepremier Czech, a dziś europoseł Aleksander Vondra. - Każdy wie, że Kreml wspierał Kampanię. To była piąta kolumna ZSRR na Zachodzie - mówi czeski eurodeputowany Hynek Fajman. Lustrować Ashton chce też eurosceptyczna Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), która ma 13 europosłów i też chce rozprawić się z Ashton.

Pierwsze pytania mogą pojawić się na spotkaniu Ashton z członkami komisji spraw zagranicznych PE w przyszłą środę. Uprzedzając atak, baronessa już zaprzecza, jakoby działała na rzecz ZSRR.

- Jak każdy młody człowiek w latach 70. i 80. pani Ashton była zaangażowana w jedną z wielkich kampanii swych czasów - mówi jej rzecznik. - W czasie swej działalności w CND nigdy nie odwiedziła ZSRR, nie miała kontaktów z ZSRR i nie brała stamtąd pieniędzy.

UKIP nie zamierza ustępować - europosłowie tego ugrupowania wysłali list-donos na Ashton do szefa Komisji Europejskiej José Manuela Barrosa. Według europosła Gerarda Battena Ashton albo świadomie przyjmowała sowieckie fundusze, albo nie zdawała sobie sprawy, że jej organizacja dostaje radzieckie pieniądze.

Jacek Saryusz-Wolski, eurodeputowany PO i b. szef komisji spraw zagranicznych europarlamentu, nie zgodził się skomentować oskarżeń wobec Ashton. Z innych polskich źródeł dowiedzieliśmy się, że Polska nie chce zaogniać stosunków z szefową dyplomacji, bo liczy na dobrą współpracę.

Eurosceptycy w Strasburgu nie zdołają obalić Ashton, a inne siły im w tym nie pomogą. Komisarze i Ashton jako wiceszefowa Komisji przejdą przesłuchania parlamentarne, ale parlament nie może zawetować poszczególnych kandydatów do Komisji. Jedyną możliwością jest odrzucenie całego składu Komisji, a takie rozwiązanie jest mało prawdopodobne, bo oznaczałoby ogromny kryzys instytucjonalny w Unii, który nikomu nie jest na rękę.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':