Senatorowie twierdzą, że nowy traktat jest niezgodny z czeską konstytucją choćby dlatego, że stawia unijny trybunał sprawiedliwości ponad narodowe trybunały konstytucyjne w poszczególnych państwach członkowskich. I proszą sędziów trybunału o opinię w tej sprawie.
Sprawa nie jest łatwa, więc mało kto spodziewa się, że sędziowie wydadzą opinię już dzisiaj. - Według moich przewidywań sąd nie zdecyduje dziś w tej sprawie - powiedział czeski premier Jan Fischer.
Na Brno zwrócone są oczy całej Europy, bo
Czechy są ostatnim krajem, który nie ratyfikował jeszcze traktatu a do ukończenia tego procesu brakuje tylko podpisu Vaclava Klausa. Ten zaś zapowiedział już, że jednym z warunków podpisania jest właśnie orzeczenie trybunału.
Drugi warunek Klausa - specjalne gwarancje, że
Karta Praw Podstawowych nie stanie się podstawą do roszczeń tzw. Niemców sudeckich wypędzonych po II wojnie z Czechosłowacji - mają spełnić w czwartek w Brukseli przywódcy 27 krajów UE. Zanim jednak zgodzą się na tzw. dodatek Klausa, chcieliby mieć pewność, że czeski trybunał orzekł o zgodności Lizbony z konstytucją Czech.
Szwedzka propozycja dodatku dla Klausa odpowiada wyobrażeniom prezydenta.
Wszystko wskazuje na to, że reformę Unii, którą ma wprowadzić traktat lizboński, może uratować przecinek i słowo "Czechach" dopisane do tzw. protokołu brytyjskiego obejmującego Wlk. Brytanię i Polskę. Protokół potwierdza, że dołączona do traktatu Karta Praw Podstawowych nie rozszerza uprawnień sądów unijnych i nie daje sądom europejskim prawa od orzekania o niezgodności ustaw krajowych z Kartą.
Protokół brytyjski po wprowadzeniu "dodatku Klausa" miałby zaczynać się od frazy: "O stosowaniu Karty Praw Podstawowych w Wlk. Brytanii, Polsce, Czechach".