http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jerzy Buzek zostanie dziś przewodniczącym Parlamentu Europejskiego.

Dominika Pszczółkowska, Bruksela
2009-07-14, ostatnia aktualizacja 2009-07-14 08:31

Będzie pierwszym Polakiem i pierwszą osobą z krajów postkomunistycznych wybraną na tak wysokie stanowisko w Unii Europejskiej

8 września Jerzy Buzek leci do Irlandii przekonywać do Traktatu Lizbońskiego
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
8 września Jerzy Buzek leci do Irlandii przekonywać do Traktatu Lizbońskiego

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Co do tego, że były polski premier zostanie wybrany, nie było na dzień przed głosowaniem w nowym Parlamencie Europejskim żadnych wątpliwości. Poparcie dla Buzka zadeklarowali jednoznacznie chadecy, socjaliści, liberałowie, Konserwatyści i Reformatorzy (nowa grupa z udziałem PiS). W poniedziałek po prawie jednogłośnym głosowaniu we frakcji dołączyli do nich zieloni. To pięć największych ugrupowań w PE i w sumie ponad 640 z 736 wszystkich posłów. Choć głosowanie będzie tajne, wygląda na to, że Buzek może liczyć na przytłaczające poparcie.

Praktycznie nie ma rywali. Na placu boju pozostała jeszcze Szwedka Eva-Britt Svensson, ale może ona liczyć jedynie na kilkadziesiąt głosów swojej niewielkiej Zjednoczonej Lewicy Europejskiej - Nordyckich Zielonych.

Nie tylko dla Polaków wybór Buzka jest symboliczny. - Bardzo się z tego cieszę. To wspaniałe spełnienie nadziei i marzeń, które zaczęły się w polskich stoczniach trzy dekady temu. Ten wybór oznacza, że Polska jest w pełni uznawana i w pełni wróciła do rodziny europejskich narodów - mówi "Gazecie" Irlandczyk Pat Cox, który był przewodniczącym PE, gdy Polska wchodziła do Unii.

Nie oznacza to jednak, że przed Jerzym Buzkiem stoi łatwe zadanie. Pomysły na to, co powinien robić Parlament i jak się zmieniać, są bardzo rozbieżne. Niektórzy chcą, by przede wszystkim walczył z kryzysem gospodarczym, przyjmując odpowiednie przepisy. - Kryzys, nowy unijny budżet, traktat lizboński, kwestie klimatyczne - wymienia Cox najważniejsze jego zdaniem priorytety.

Inni widzą rolę przewodniczącego przede wszystkim na scenie międzynarodowej, bo to on reprezentuje PE za granicą, a głos Parlamentu brzmi często odważniej niż głosy poszczególnych państw. Tak było, gdy przewodniczący Hans-Gert Pöttering opowiadał się za bojkotem olimpiady w Pekinie w związku z wydarzeniami w Tybecie. - Walka o wolność na świecie jest najważniejszym celem Parlamentu Europejskiego. Powinniśmy być głosem uciśnionych - mówi Mario Mauro, Włoch, który długo rywalizował z Buzkiem o nominację chadeków na stanowisko przewodniczącego.

Być może jednak największym problemem nowego Parlamentu i jego przewodniczącego będzie uporanie się z własnym wizerunkiem. Izba, choć współdecyduje o prawie wszystkim w UE, jest niedoceniana przez obywateli. Do czerwcowych wyborów poszło tylko 43 proc. z nich, najmniej w historii. Wielu widzi w tym sygnał do reform.

- Trzeba zdać sobie sprawę, że Komisja Europejska stała się w UE niczym więcej jak administracją, nie odgrywa przywódczej roli. Rada, w której zasiadają dziś przedstawiciele 27 rządów, z trudnościami podejmuje decyzje. Dlatego to Parlament musi stać się siłą, która będzie popychać Unię naprzód - mówi "Gazecie" brytyjski liberał Graham Watson, który do zeszłego tygodnia rywalizował z Buzkiem o przewodniczenie PE.

Na razie nic nie wskazuje na to, by Buzek widział tę potrzebę. Stawia raczej na kontynuację i wieczne poszukiwanie konsensusu między głównymi siłami w PE, co jest tradycją Parlamentu. To nie wszystkim się podoba. - Czy wyniki wyborów nie pokazały, że po 30 latach należałoby coś zmienić? - pytali na niedawnej konferencji prasowej dziennikarze.

Co prawda belgijski dziennik "Le Soir" opisał Buzka jako "bardzo grzecznego, bardzo sympatycznego, mającego w sobie naturalny autorytet", ale nazwał go człowiekiem "słabym i ulegającym wpływom". "Nie będzie nikomu sprawiał problemu. Jest jak odchodzący przewodniczący [Hans-Gert] Pöttering, tyle że ma więcej uroku" - pisze "Le Soir".

Formalnie jako przewodniczący Buzek będzie szefował posiedzeniom przywódców grup politycznych, czyli miał wpływ m.in. na plan prac PE. Często będzie też przewodniczył obradom izby oraz uczestniczył w szczytach europejskich przywódców i przedstawiał na nich zdanie Parlamentu.

Pierwszym testem politycznych i negocjacyjnych talentów Buzka w nowej roli może okazać się sprawa wyboru przewodniczącego Komisji Europejskiej. Jego własna grupa polityczna chciałaby jak najszybciej ponownie usadowić na tym fotelu José Manuela Barrosa. Socjaliści i liberałowie nie są tym zachwyceni i odwlekają sprawę. To m.in. od Buzka będzie zależało, jak szybko uda się rozstrzygnąć ten spór i czy Unia uniknie gigantycznej awantury między rządami, które jednogłośnie poparły Barrosa, a Parlamentem.

Buzek wie, że przy każdej okazji będzie oceniany także jako reprezentant Polski i nowych krajów UE. "Starzy", obserwując go, będą odpowiadać sobie na pytanie, czy "nowi" są już wystarczająco europejscy, czy myślą tak jak oni.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 32 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':