Wybór Barroso pozostaje gorącą kwestią. Przywódcy państw jednogłośnie wskazali go na unijnym szczycie 18-19 czerwca jako swojego kandydata i chcą, by europarlament poparł go na pierwszej sesji w połowie lipca. Twierdzą, że to konieczne, by w czasie kryzysu uniknąć okresu bezkrólewia.
Ale część eurodeputowanych uważa, że nie ma się co spieszyć, bo kadencja Komisji kończy się dopiero pod koniec października. - Chcemy, by Barroso przeszedł przesłuchania we wszystkich głównych grupach w PE, przedstawił swój plan antykryzysowy - mówi europoseł Bogusław Liberadzki (
SLD) z grupy socjalistów.
We wtorek socjaliści powiedzieli, że nie zgodzą się na głosowanie kandydatury chadeka Barroso w lipcu. - Unijni ministrowie, prawica i pan Barroso źle ocenili sytuację, gdy uznali, że przeforsują głosowanie w tym miesiącu. Potrzebują wsparcia naszego i innych sił proeuropejskich - podkreśla przywódca socjalistów Niemiec Martin Schulz. A socjaliści chcą wymusić na Barroso obietnice programowe, choć po wakacjach zapewne i tak go poprą.
Tak samo myślą liberałowie, trzecia po chadekach i socjalistach największa grupa w PE. Nie chcą głosowania w lipcu i mówią, że rządy nie powinny europarlamentowi czegokolwiek narzucać.
Te dwie grupy plus Zieloni, którzy są zdecydowanie przeciw Barroso, mają dość siły, by nie dopuścić do głosowania, ale któraś z nich może zmienić zdanie. Chadecy grożą socjalistom, że jeśli nie poprą teraz Barroso, nie mają co liczyć na stanowisko szefa PE dla Martina Schulza w drugiej połowie kadencji.
Sprawa głosowania nad kandydaturą Barroso na pierwszym posiedzeniu nowego europarlamentu rozstrzygnie się 9 lipca, gdy prezydium PE będzie ustalać porządek obrad.
Wszystko wskazuje natomiast na to, że europarlament poprze Jerzego Buzka na szefa izby. 7 lipca stanie się kandydatem chadeków, a 14 lipca głosować będzie cała izba.
- Socjalistom nie szkodzi, że chadecy chcą mieć przewodniczącego Parlamentu Europejskiego w pierwszej połowie kadencji. Nie ma żadnych oznak wahania się mojej grupy, jeśli chodzi o poparcie dla Buzka - zapewnia Liberadzki.
Buzkowi wystarczyłoby poparcie chadeków i socjalistów, ale ciepło mówią o nim przedstawiciele innych grup. Liberałowie do niedawna próbowali wiązać wybór Barroso i Buzka. Argumentowali, że skoro chadek Barroso będzie szefem Komisji Europejskiej, to europarlamentem powinien kierować ktoś z innej frakcji, np. liberał Graham Watson. Ale Watson nie jest już szefem liberałów, a jego następcy - Belgowi Guyowi Verhofstadtowi - bardziej zależy na stanowisku szefa którejś z ważnych komisji parlamentarnych. To otwiera drogę do porozumienia z chadekami.
Buzek otrzyma też zapewne poparcie mniejszych grup: Konserwatystów i Reformatorów - nowej frakcji stworzonej przez brytyjskich konserwatystów,
PiS i czeski ODS. Ciepło mówią o nim także niektórzy zieloni, np. Daniel Cohn-Bendit.