Niemiecki socjaldemokrata Martin Schulz w przeciwieństwie do swego poprzednika Jerzego Buzka bardzo otwarcie krytykował Viktora Orbána, który przekonywał w Brukseli, że jest gotów rozmawiać na temat wszystkich wątpliwości dotyczących węgierskiego prawa. Komisja Europejska wszczęła w zeszłym tygodniu trzy procedury karne przeciw Węgrom. Dotyczą one ustaw zagrażających niezależności banku centralnego, urzędu ochrony danych osobowych oraz przymusowego obniżenia wieku emerytalnego dla sędziów i prokuratorów (z 70 do 62 lat), by - jak twierdzą przeciwnicy Orbána - zwolnić posady dla ludzi rządzącego Fideszu.
- Instytucje UE powinny zrobić wszystko, by unijne prawo było szanowane na Węgrzech - mówił Schulz. Orbán przekonywał, że celem jego reform jest "jednoczenie, a nie dzielenie narodu", ale przewodniczący Parlamentu Europejskiego otwarcie zadeklarował, że argumenty premiera Węgier do niego nie trafiają.
Budapeszt ma jeszcze trzy tygodnie na wyjaśnienie zastrzeżeń Komisji, która potem może podać
Węgry do unijnego trybunału w Luksemburgu. Po wczorajszym spotkaniu z Orbánem szef Komisji José M. Barroso wydał zdawkowy komunikat, co zdaniem naszego rozmówcy w Komisji oznacza, że nadal nie między nimi pełnej zgody, jak poprawić przepisy kwestionowane przez Brukselę. Wprawdzie Budapeszt jest gotów w miarę szybko naprawić prawo dotyczące banku centralnego, bo - to ultimatum postawiono publicznie już w grudniu - w przeciwnym razie nie uzyska niezbędnych mu pożyczek pomocowych od
MFW i UE, ale próbuje bronić swych reform w wymiarze sprawiedliwości.
Wiceszefowa Komisji Neelie Kroes spotkała się we wtorek z delegacją niezależnej węgierskiej rozgłośni Klubradio, której niedawno nie przedłużono licencji na nadawanie, co popchnęło Kroes do ponownego zbadania węgierskiej ustawy medialnej.
Rada UE zaakceptowała wczoraj opinię Komisji Europejskiej z ub. tygodnia, że Budapeszt zlekceważył zalecenia Brukseli w sprawie zbijania deficytu finansów publicznych. Jeśli Węgry nie podporządkują się nowym rekomendacjom UE w sprawie
budżetu, to grozi im karne zamrożenie nowych kontraktów z funduszy spójności UE w 2013 r.