http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kaliningrad bliżej Europy

Marcin Wojciechowski, Marta Bełza, Olsztyn
2011-12-14, ostatnia aktualizacja 2011-12-14 10:16

Granica z obwodem kaliningradzkim w Gronowie
Granica z obwodem kaliningradzkim w Gronowie
Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta

Rosjanie z Kaliningradu studiujący czy spędzający weekendy w Trójmieście, a Polacy z Mazur i Pomorza jeżdżący do Kaliningradu po tanią benzynę bez wiz. Już za kilka miesięcy będzie to możliwe dzięki umowie o małym ruchu granicznym

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Umowę podpisali dziś w Moskwie szefowie dyplomacji Polski i Rosji Radosław Sikorski i Siergiej Ławrow. - Ta umowa otwiera przed mieszkańcami Kaliningradu i Polakami szerokie możliwości kontaktów biznesowych, turystyki i zwykłych kontaktów międzyludzkich. Dziękuję ministrowi Sikorskiemu za upór i wkład osobisty w osiągnięcie porozumienia - mówił Ławrow. A Sikorski stwierdził, że porozumienie to jedno z osiągnięć polskiej prezydencji Unii.

Dzisiejsza umowa to efekt wielu miesięcy starań obu krajów. Nie było łatwo, bo początkowo sprawę blokowały stare kraje unijne, które obawiają się otwarcia granic dla przybyszów ze Wschodu.

W końcu udało się przepchnąć dokument dzięki poparciu Niemiec, choć trzeba było nieco naciągnąć przepisy UE. Polsce i Rosji zależało bowiem, by umowa objęła cały obwód, a nie tylko tereny do 50 km od granicy, jak przewidują unijne przepisy o małym ruchu granicznym. Kaliningrad ma zaś ponad 100 km wzdłuż i ponad 200 km wszerz. Uzgodniono więc, że umowa nie obejmie całej Polski, ale konkretne powiaty województw pomorskiego i warmińsko-mazurskiego. Niedawno europarlament zgodził się na wyjątek, także Komisja Europejska zapowiada, że nie będzie blokować dokumentu.

- To może być zwiastun pełnego ruchu bezwizowego między Rosją a Unią - uważa Ławrow. Na razie to mało realne, ale Rosjanom zależy na pokazaniu, że ich stosunki z Europą rozwijają się pomyślnie.

- To pierwszy konkretny sukces Moskwy w stosunkach z UE, którym rosyjska dyplomacja może się pochwalić przed swoją opinią publiczną. Rosja od lat nie zawarła z Unią żadnej umowy, dialog między nami był głównie rytualny - tłumaczy polski dyplomata.

Umowa wejdzie w życie za kilka miesięcy. Dzięki niej mieszkańcy obwodu kaliningradzkiego będą mogli wystąpić do polskiego konsulatu w Kaliningradzie o specjalne karty do bezwizowego przekraczania granicy (takie same otrzymają Polacy w rosyjskim konsulacie w Gdańsku). Aby je uzyskać, trzeba będzie udowodnić, że od kilku lat jest się zameldowanym na terenach uprawnionych do ruchu bezwizowego.

Po polskiej stronie umowa obejmie w województwie pomorskim Sopot, Gdańsk, Gdynię oraz powiaty pucki, gdański, nowodworski i malborski, a w województwie warmińsko-mazurskim Elbląg, Olsztyn oraz powiaty elbląski, braniewski, lidzbarski, bartoszycki, olsztyński, kętrzyński, mrągowski, węgorzewski, giżycki, gołdapski, olecki.

Policja i straż graniczna mają pilnować, by po dotarciu do Polski Rosjanie nie wyjeżdżali poza wyznaczone regiony. Jeśli ktoś zostanie przyłapany na łamaniu przepisów, dostanie pięcioletni zakaz wjazdu na teren UE.

- Przed przystąpieniem Polski do Unii w ciągu doby granicę z obwodem kaliningradzkim przekraczało 11-12 tys. Teraz ok. 8 tys. Dlatego jesteśmy przygotowani na zwiększenie ruchu - zapewnia Justyna Szubstarska, rzecznik prasowy Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej.

Artiom Bołogow, prezes mniejszości rosyjskiej w Polsce, mieszkaniec Olsztyna: - Kiedy słyszę, jak była pani minister spraw zagranicznych Anna Fotyga mówi, że mały ruch spowoduje rozwój przestępczości, jest mi przykro. Proponuję zrobić zrzutkę na wyjazd pani minister do obwodu, żeby zobaczyła, jak to wygląda. Jestem gotowy pełnić funkcję jej tłumacza i przewodnika.

Podpisanie umowy o ruchu przygranicznym nie jest jedynym celem wizyty Sikorskiego. - Ministrowie będą mówić o stosunkach europejsko-rosyjskich i kwestiach dwustronnych polsko-rosyjskich, w tym także gospodarczych - opowiada "Gazecie" rzecznik MSZ Marcin Bosacki. Szef polskiej dyplomacji ma poruszyć kwestię zwrotu zabytków zagrabionych przez Armię Czerwoną po II wojnie światowej, w tym belwederskiego archiwum Instytutu Józefa Piłsudskiego. Najpierw wywieźli je z Warszawy Niemcy, a potem Armia Czerwona zdobyła je w okolicach Oliwy pod Gdańskiem i wywiozła do ZSRR. W archiwum jest mnóstwo unikalnych dokumentów z dziejów II RP.

Rosjanie twierdzą, że to ich zdobycz wojenna na armii niemieckiej i nie podlega zwrotowi. Warszawa argumentuje, że dokumenty wywieziono do ZSRR już po zakończeniu działań wojennych, gdy było wiadomo, że Gdańsk jest częścią naszych ziem, a nie terytorium niemieckim. Na razie Moskwa deklaruje gotowość zwrotu archiwum Instytutu Piłsudskiego w wersji cyfrowej, ale Polsce zależy na oryginałach.

Sikorski spotka się także w ambasadzie z liderami rosyjskiej opozycji protestującymi przeciwko sfałszowaniu ostatnich wyborów parlamentarnych. Udział w nim potwierdzili m.in. były wicepremier Borys Niemcow i były demokratyczny deputowany do Dumy Nikołaj Ryżkow.

Obwód kaliningradzki jest rosyjską enklawą włączoną do ZSRR po II wojnie światowej z północnej części dawnych Prus Wschodnich. Do lat 90. XX w. był strefą zmilitaryzowaną zamkniętą dla cudzoziemców, mieścił się tu m.in. sztab radzieckiej Floty Bałtyckiej. Po upadku ZSRR Kaliningrad został otwarty na świat, ale Rosja nie miała pomysłu na przyszłość regionu - przepadł m.in. pomysł stworzenia tu rosyjskiego Hongkongu. Obwód ma 15 tys. km kw. i 950 tys. mieszkańców (z czego 434 tys. w Kaliningradzie).



Dla Gazety

Artiom Malgin, Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych

Umowa o małym ruchu granicznym z Kaliningradem ma dla nas znaczenie podwójne. Po pierwsze, chodzi o rozruszanie ekonomiczne regionu i nowe możliwości dla jego mieszkańców. Po drugie, o pokazanie Unii Europejskiej, że Rosjanie mogą jeździć bez wiz do części Unii, w tym przypadku do Polski, i nic się z tego powodu złego nie dzieje. Wprost przeciwnie, rosyjscy turyści zostawiają pieniądze, generują wzrost gospodarczy, a obszary, które się na nas otworzą, zarabiają na tym. Mamy nadzieję, że umowa pomoże przekonać nam do ruchu bezwizowego dla Rosjan całą UE.

Mirosław Pampuch, starosta powiatu olsztyńskiego

Bardzo długo czekaliśmy na tę umowę i szkoda tylko, że nie objęła całego województwa warmińsko-mazurskiego. Mamy już kilka pomysłów, jak wykorzystać ten fakt. Niedawno podpisaliśmy porozumienie o współpracy z rejonem gurjewskim, który znajduje się w pobliżu Kaliningradu. Planujemy takie podstawowe sprawy, jak wymiana młodzieży, ale też uruchomienie lotów na trasie Gryźliny - Kaliningrad i modernizacja lotnisk. Mamy też nadzieję na przyjazd turystów, bo podczas naszych wizyt dało się zauważyć, że region dynamicznie się rozwija, ludzie są coraz zamożniejsi i chętniej podróżują. Marzy mi się uruchomienie rzeki Łyny na całym jej odcinku, czyli po polskiej i rosyjskiej stronie. To byłaby niezwykła atrakcja - w niektórych miejscach jest szeroka niemalże jak Wisła. Już teraz mamy w powiecie stowarzyszenie, które przygotowuje takie spływy między dwoma krajami, ale to zdarza się sporadycznie. Chciałbym to zmienić.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':