http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Diabelska alternatywa. Rozpoczął się kryzysowy szczyt UE

Tomasz Bielecki, Bruksela
2011-12-09, ostatnia aktualizacja 2011-12-09 00:58

Moneta euro
Moneta euro
Fot. TONY GENTILE REUTERS

Jak wyprowadzić euroland na prostą i zachować jedność UE? - Niektórzy sądzą, że aby uratować pieniądze, trzeba narazić na ryzyko wspólnotę 27 państw. To diabelska alternatywa! - ostrzegał wczoraj premier Donald Tusk

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
SONDAŻ
Czy w obliczu kryzysu w strefie euro jesteś za wprowadzeniem w Polsce tej waluty?

Tak, chcę zmiany na euro
Nie, to zły pomysł
Teraz to już nie wiem

Na rozpoczętym wczoraj szczycie Unii w Brukseli kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Nicolas Sarkozy chcieli przekonać resztę przywódców UE do swych pomysłów na ratowanie strefy euro przed zapaścią.

Recepta, która powstała pod żelaznym naciskiem Berlina, to przede wszystkim bardzo ostra dyscyplina: niemal automatyczne sankcje dla krajów euro, które łamią dozwolone progi deficytu, oraz wpisanie zasad równowagi budżetowej do konstytucji.

Kraje objęte specjalnym nadzorem po przekroczeniu 3 proc. PKB deficytu musiałyby przygotować plany reform i prosić Brukselę o ich zatwierdzenie. A może nawet o zatwierdzenie projektów budżetu jeszcze przed przedstawieniem ich parlamentom krajowym.

Nowy traktat dla 27 krajów...

O ile wzmocnienie dyscypliny ma duże poparcie w Unii, o tyle narzucony przez Berlin sposób jej wprowadzenia, czyli zmiana traktatów, budzi wątpliwości. Grozi to próbami doklejania mniej istotnych poprawek i długimi miesiącami ratyfikacji. I - co kluczowe dla Polski - zmiany traktatów mogą pogłębić podział Europy na "dwie prędkości": strefę euro i resztę.

- Zmiana traktatów to otwieranie puszki Pandory. Wiele nowych zasad dałoby się zapisać w normalnych przepisach - mówił nam wczoraj wysoki włoski dyplomata. Rzym chce zachować jedność 27 krajów Unii.

...czy tylko dla eurolandu?

Niemcy wprawdzie upierają się, by zmiany przyjęło wszystkie 27 krajów Unii, ale nie wykluczają też osobnego paktu dla eurolandu. To marzenie Francuzów. Sprzyja im upór brytyjskiego premiera Davida Camerona stawiającego twarde warunki (w dziedzinie prawa finansowego) za zgodę na zmianę traktatów. - Jeśli nie blefuje, zmusi nas do zawarcia układu bez niego, dla eurolandu - mówili wczoraj zachodni dyplomaci.

Polska byłaby gotowa poddać się wymogom odrębnego traktatu, ale nie wiadomo, czy pomimo zapewnień Niemiec mielibyśmy w nim równe prawa jako kraj spoza strefy euro. Taki pakt byłby pokusą do tworzenia nowych instytucji eurolandu, czyli do dalszych podziałów w UE.

Może MFW pomoże

Dyscyplina budżetowa nie wystarczy jednak do ratowania eurolandu, któremu brakuje funduszy ratunkowych (dysponuje już tylko 250 mld euro), zwłaszcza na ewentualną pomoc dla Włoch. Kiedy zamykaliśmy to wydanie "Gazety", głównym pomysłem, o którym dyskutowano w Brukseli, było zwiększenie pomocy Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla strefy euro.

MFW wykłada teraz około jednej trzeciej pomocy dla Grecji, Irlandii i Portugalii. Ale Europejczycy musieliby znacznie wzmocnić Fundusz, jeśli miałby się zaangażować bardziej. Rozmawiano wczoraj o 150 mld euro gwarancji pożyczek z banków centralnych strefy euro dla MFW oraz ewentualnie 50 mld euro od krajów spoza unii walutowej.

Minister finansów Jacek Rostowski nie wykluczył wczoraj, że NBP dorzuciłby się do takiej pomocy. - Chcemy pokazać, że kiedy wspólny dom się pali, to też chcemy go gasić - mówi rozmówca zbliżony do polskiej prezydencji.

Po co przepompowywać pieniądze z eurolandu przez MFW, by wróciły z powrotem do Europy? Bo MFW jest dla rynków finansowych wiarygodny w egzekwowaniu programów naprawczych. Ponadto pożyczki banków centralnych nie wymagają zatwierdzenia w Bundestagu i innych parlamentach. Pomysł z MFW ma też być jednorazowy. Berlin temu sprzyja, bo nie chce stałych mechanizmów przelewania pieniędzy między bogatszymi i słabującymi krajami euro.

- Będziemy uczestniczyć w ostatecznej odpowiedzi strefy euro na kryzys - zapewniała wczoraj szefowa MFW Christine Lagarde.

EBC obniżył stopy

"Kein Kompromiss" - odpowiadali natomiast Niemcy na postulaty, by wzmacniać fundusze ratunkowe za pomocą pożyczek z Europejskiego Banku Centralnego. EBC agresywnie włączył się wczoraj do walki z kryzysem, m.in. obniżył podstawową stopę z 1,25 do 1 proc. oraz wydłużył trzykrotnie (do trzech lat) termin spłaty pożyczek dla prywatnych banków, by podtrzymać ich płynność.

To ogromna pomoc, bo EBC przyjmuje jako zabezpieczenie tych kredytów m.in. greckie obligacje, czyli wymienia śmieciowe papiery na gotówkę. Unijny nadzór bankowy ogłosił wczoraj, że kluczowe banki eurolandu potrzebują ok. 115 mld euro dokapitalizowania, czyli o 9 mld euro więcej, niż wcześniej szacowano.

Prezes EBC Mario Draghi mocno jednak przygasił wczoraj nadzieje, że po dyscyplinujących decyzjach szczytu radykalnie rozszerzy pomoc dla zagrożonych krajów euro przez skup ich obligacji. - Wystąpienie Draghiego jest lekkim szokiem dla rynków. Wcześniej sugerował, że jeśli politycy osiągną kompromis, to bank zwiększy zakupy obligacji - komentował Brian Dolan, główny strateg Forex.com, platformy do handlu walutami.

Większość analityków ankietowanych przez Reutersa uznała, że szczyt UE nie przyniesie zadowalających rezultatów, ale to nie doprowadzi do rozpadu eurolandu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':