http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Michał Mutor o portrecie

Z Michałem Mutorem rozmawiała Magdalena Grzebałkowska
2008-09-06, ostatnia aktualizacja 2008-07-30 12:41

Jeśli ktoś się w kółko chowa, może trzeba zrobić mu takie zdjęcie, bo to jest właśnie on. Uważam, że każdego można ładnie pokazać

ZOBACZ TAKŻE
GALERIA ZDJĘĆ

Jeśli masz jakieś wątpliwości, chcesz dowiedzieć się więcej o robieniu zdjęć lub o samym konkursie, pisz na nasz adres: fotoszkola@gazeta.pl





Jerzy Urban łatwo zgodził się na zdjęcia?

- Skąd. Miałem go sfotografować kilka lat temu, do wywiadu Teresy Torańskiej. Najpierw próbował mnie przekonać, że zrobiono mu już dużo zdjęć. Potem zablokował mi pierwszy pomysł. Chciałem przywiązać mu do rąk i nóg sznurki, jak marionetce. Tłumaczyłem, że w stanie wojennym manipulował ludźmi, ale nim też manipulowano. Nie zgodził się.

Miałeś jakiś pomysł w zapasie?

- Zastanawiałem się, jaki znak graficzny, symbol pokazany w tle dopowiadałby jego historię. Wymyśliłem, że dobre będzie obwieszczenie o wprowadzeniu stanu wojennego, złowrogi afisz, wiele osób go pamięta. Chciałem wyświetlić je na jego postaci, ale nie wyszło tak efektownie, jak to sobie wyobraziłem. I okazało się, przypadkiem, że najlepszym pomysłem jest cień Urbana na tle plakatu. Zarys jego korpulentnej postaci, uszy, kształt czaszki są tak rozpoznawalne, że nie trzeba było niczego więcej.

Potem pomyślałem też, że Urban jest tak niejednoznacznie postrzegany przez ludzi, że sfotografowałem go stojącego na tle bieli, czerni i na granicy tych dwóch barw. To ułożyło się w klarowną sekwencję.

Bardzo trudno przekonać człowieka, żeby rozluźnił się przed obiektywem?

- Czasem tak. Ale staram się zawsze dać mu poczucie bezpieczeństwa, patrzę w oczy, próbuję stworzyć atmosferę intymności. Spokojnie mówię o swoich pomysłach albo wyjaśniam, że jeszcze niczego nie wymyśliłem i po prostu rozmawiam. Portret to rozmowa. Trzeba umieć się skupić na człowieku. Mam wrażenie, że większość ludzi, jeśli już zdecyduje się przyjść do mnie do studia, zachowuje się jak w gabinecie lekarskim. Powierza mi siebie jak lekarzowi, oddaje się w ręce fachowca.

Nigdy się nie buntują?

- Bywają i tacy. Mirosław Hermaszewski w ogóle nie przyszedł na spotkanie. Adama Hanuszkiewicza, w nawiązaniu do jego słynnego przedstawienia "Balladyny", posadziłem na motorze. Siedział godnie i narzekał. On był z tych typów wszystkowiedzących: "Proszę pana, ja fotografowałem, jak pana na świecie jeszcze nie było!". Aż raz podniósł ręce w geście zniecierpliwienia i wtedy zrobiłem mu jedyne dobre zdjęcie.

Za to chodziarz Robert Korzeniowski przyszedł do studia i nie kaprysił. Zaproponowałem mu, żeby usiadł i włożył zmęczone nogi do miski. Po tylu kilometrach, które przeszedł, chciałem sfotografować go, jak odpoczywa. Zgodził się i wyszło ciekawe zdjęcie. Miskę pożyczyłem z redakcyjnej stołówki, sałatkę w niej robią

Każdym aparatem można zrobić portret, nawet telefonem komórkowym. W każdym miejscu. Sprzęt nie jest najważniejszy



Czym jest portret?

- Wszystko jest portretem. Robisz komuś zdjęcie i on może wypełnić cały kadr, ale może też być małym punktem w krajobrazie, np. jedynym kolorowym elementem na białej płaszczyźnie śniegu.

Czy można zrobić dobry portret bez wchodzenia do studia, bez specjalnych świateł, drogich aparatów?

- Każdym aparatem można zrobić portret, nawet telefonem komórkowym. W każdym miejscu. Mąż może sfotografować żonę na wakacyjnej łące. Wyjdzie banalnie? No i co z tego. Portret żony nie musi być wyjątkowy i oryginalny, najważniejsze, że jest intymnym zapisem chwili. Ja w wakacje robię zdjęcia małym canonem powershotem. Dużych aparatów nie chce mi się nosić. Sprzęt nie jest najważniejszy w fotografii.

Tylko co?

- Żeby nie dać się zbyć. Trzeba walczyć o możliwość zrobienia zdjęcia. Jeśli masz w ręku aparat, to w tym momencie jesteś fotografem. Rezygnowanie ze zdjęcia podważa sens noszenia aparatu. Ludzie przeważnie mówią: "A nie rób mi zdjęć, klisza pęknie, zawsze źle wychodzę". Odwracają się. Trzeba być upartym. Zresztą, jeśli ktoś się ciągle chowa, może trzeba zrobić mu takie zdjęcie, bo to jest właśnie on.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':