Jeśli masz jakieś wątpliwości, chcesz dowiedzieć się więcej o robieniu zdjęć lub o samym konkursie, pisz na nasz adres: fotoszkola@gazeta.pl
Zabierasz aparat fotograficzny na wakacje? - No pewnie. Wakacje to dla mnie czas największej orki. Odpoczywam potem, na wojnie, kiedy mogę regulować sobie czas robienia zdjęć.
Przyczyna wakacyjnej harówki? - Jestem zawodowym fotoreporterem i codziennie bardzo dużo fotografuję. A w czasie urlopu robię jeszcze więcej zdjęć, ponieważ moja żona uwielbia być fotografowana. A najtrudniejsze jest to, że zdjęcia są na bieżąco cenzurowane i te, które się żonie nie podobają, są natychmiast odrzucane. Podstawowym kryterium jest to, czy ona wyszła pięknie na zdjęciu, co jest na drugim i trzecim planie, czy jest to miejsce rozpoznawalne, ważne jest też światło, w którym zdjęcie zostało zrobione.
A gdybyś się zbuntował? - Nie ma takiej możliwości. Dzień bez zdjęcia z wakacji jest dniem straconym. Jakby go nie było. Po urlopie zostają zdjęcia w albumie, do których się wraca dla poprawienia humoru, dla wspomnień. To najważniejszy aspekt fotografii wakacyjnej.
Ktoś jeszcze dziś robi odbitki? Myślałam, że już wszyscy wrzucają setki zdjęć do komputera i oglądają na ekranie. - My robimy odbitki, bo fotografie w albumie albo ramce mają namacalną wartość - możemy je wziąć do ręki, potrzymać, zagiąć róg, pobrudzić palcem. Do cyfrowych już się przeważnie nie wraca.
Jaki aparat zabierasz na wakacje? - Kiedyś używałem canona G2, ale utopiłem go w morzu. Charakteryzował się tym, że jak się robiło nim konia w biegu, to na zdjęciu miało się albo głowę, albo ogon konia. Nie dało się przewidzieć, kiedy aparat po naciśnięciu migawki zrobi zdjęcie. Teraz mam cyfrową leicę. Ma taką zaletę, że jest bardzo brzydka i nie zwraca uwagi osoby fotografowanej i potencjalnego złodzieja. Jest też taki zwyczaj i ja się do niego stosuję, że zaklejam aparat czarną taśmą izolacyjną - przez zaklejone nieużywane przyciski nie dostaje się do środka kurz ani deszcz.
Słyniesz z tego, że używasz tylko krótkich obiektywów. - Wyznaję zasadę Roberta Capy, który mówił, że jeśli zdjęcie jest nieudane, to pewnie nie podeszło się wystarczająco blisko. Człowiek widzi tak, jak pokazuje obiektyw 50 mm. I to jest najdłuższy z moich obietywów. Poza tym stosuję od 35 mm w dół.
Czy przeciętny pan Mirek może przywieźć ciekawe i dobre zdjęcia z wakacji? - Oczywiście. Najważniejsze, żeby fotografowanie w czasie urlopu sprawiało mu przyjemność.
Ale może mieć szczere chęci i ogromną przyjemność lecz mimo to przywieźć z wakacji czterysta koszmarnie nudnych fotografii siebie, dzieci lub żony na tle fal. - Bo powinien otworzyć głowę na to, co się dzieje przed jego oczami, i przelać to na zdjęcie.
Pan Mirek może zrobić najprostszą fotografię, czyli żonę, morze i niebo. Ale niech przetrzyma ją trochę przed obiektywem i poczeka, aż przejdzie sprzedawca ryb, handlarka bursztynami albo sprzedawca lodów Bambino. Może powinien poczekać na ciekawą pogodę. Fotografie robione w pełnym słońcu są przeważnie przepalone, czyli będzie miało białe plamy w miejscu, gdzie powinny być widoczne szczegóły. Wystarczy jednak poczekać na chmury, większy wiatr, fale na morzu.
Jeśli chcesz wziąć udział w konkursie i wygrać atrakcyjne nagrody, dopasuj swoje zdjęcie do jednej z ośmiu kategorii i wrzuć je na FotoForum lub Photobloga