- Wystąpiliśmy do Radia Maryja o wyjaśnienia i przesłanie nagrań audycji i otrzymaliśmy je od nadawcy. Zwróciliśmy się też do zakładu praw człowieka na wydziale prawa i administracji Uniwersytetu Warszawskiego o sporządzenie oceny, czy w audycjach toruńskiej stacji pojawiły się treści dyskryminujące ze względu na narodowość - mówi Katarzyna Twardowska rzecznik prasowy
KRRiT. - Postępowanie powinno się zakończyć w pierwszej połowie maja. Jeśli okaże się, że nadawca złamał prawo może zostać ukarany.
Rada bada treść dwóch wypowiedzi w stacji o. Rydzyka. Autorem pierwszej jest znany z antysemickich wystąpień sponsor imperium redemptorysty, milioner z Urugwaju Jan Kobylański, prezes Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polonijnych w Ameryce Łacińskiej. W wywiadzie dla Radia Maryja nadanym 13 marca br. Kobylański postulował, żeby w polityce było "tylu przedstawicieli Polaków-katolików ile nas jest w Polsce" i mówił o "parodii", że "w rządzie czy w parlamencie Polaków prawdziwych nawet nie ma 30 procent". KRRiT wzięła też pod lupę wypowiedź publicysty stacji Stanisława Michalkiewicza:
"Za sprawą Gazety Wyborczej, która, jak w wielu innych sprawach również i w tej kieruje się pobudkami wypływającymi z solidarności rasowej, USOPAŁ, a w szczególności jego walne zebrania mają w pewnych środowiskach reputację czegoś w rodzaju sabatu czarownic."
Wypowiedź Kobylańskiego nagłośnił portal Wyborcza.pl, a skargę do KRRiT złożył Rafał Maszkowski, informatyk z Piaseczna i tropiciel patologii w stacji o. Rydzyka. Zdaniem Maszkowskiego
Radio Maryja złamało ustawę o radiofonii i telewizji, która mówi, że: "audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, (...) w szczególności nie mogą zawierać treści dyskryminujących ze względu na rasę, płeć lub narodowość." Powołuje się też na ustawę o wdrożeniu unijnych przepisów, która zakazuje nierównego traktowania m.in. ze względu na rasę, pochodzenie etniczne i narodowość. Społecznik domaga się od Rady, by nakazała "zaniechanie przez nadawcę społecznego Radio Maryja działań polegających na łamaniu warunków koncesji poprzez nadawanie przekazów zawierających treści dyskryminujące ze względu na narodowość".
- Należy przypominać Radiu Maryja, że ksenofobia jest szkodliwa i zakazana przez prawo - mówi Maszkowski. - Chciałbym żeby wreszcie doszło do jakiegoś, choćby symbolicznego ukarania rozgłośni za takie ekscesy.
Interwencja Maszkowskiego i wystąpienie Rady do stacji o. Rydzyka musiały zadziałać, bo niedawno na antenie toruńskiej rozgłośni ukazał się komunikat ojca dyrektora.
- Pan Kobylański mówi, że nie ma nawet 30 proc. prawdziwych Polaków w rządzie czy parlamencie. Pytałem go o co tu chodzi. Chodzi o 30 proc. Polaków myślących o ojczyźnie, troszczących się o ojczyznę. Nie chodzi tu o jakąś przynależność narodową czy rasową - tłumaczy w nim o. Rydzyk.
Po doniesieniu Maszkowskiego toruński sąd skazał w lutym br. szefa Radia Maryja na 3,5 tys. zł grzywny za prowadzenie publicznej zbiórki pieniędzy na Telewizję Trwam, uczelnię oraz geotermię bez wymaganej zgody Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wyrok jest nieprawomocny.