W poniedziałek przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik, szef Zespołu Episkopatu ds. Bioetycznych abp Henryk Hoser i przewodniczący Rady ds. Rodziny Episkopatu bp Kazimierz Górny napisali list do prezydenta, marszałków Sejmu i Senatu, premiera, szefów klubów parlamentarnych i komisji zdrowia oraz polityki społecznej. Stwierdzili m.in. że metoda in vitro to "młodsza siostra eugeniki".
- Eugenika była nazistowską metodą ingerowania w genetykę i, daj Bóg, metoda in vitro nie ma z tym absolutnie nic wspólnego - komentował wczoraj rzecznik rządu Paweł Graś. Zapowiedział w Radiu ZET, że premier w tym tygodniu odniesie się do listu biskupów.
Rzecznik rządu odniósł się też do słów abp. Hosera, który zagroził ekskomuniką posłom, którzy zagłosują za in vitro. - Takie straszenie i próba wywierania nacisku i szantażu na posłów jest zdumiewające. Myśleliśmy wszyscy, że od takich form nacisku i takiego sposobu komunikowania się z politykami
Kościół odszedł już dawno. Okazuje się, że nie - mówił Graś. Jego zdaniem tego typu naciski mogą przyspieszyć prace w parlamencie nad ustawą w sprawie in vitro. - Obserwując reakcję parlamentarzystów, myślę, że biskupi osiągną efekt dokładnie odwrotny, tzn. nie uda się zablokować prac nad in vitro, zostaną one przyspieszone i pewnie jeszcze w tym roku ta ustawa zostanie uchwalona - powiedział.
Graś zaznaczył, że Kościół ma prawo wyrażać poglądy, ale nie przypuszczał, że "będzie to odbywać się w tak drastycznej formie". Dodał, że każdy z parlamentarzystów, głosując nad ustawą o in vitro, rozważy tę sprawę w swoim sumieniu. - Szkoda, że Kościół w tym nam nie pomaga, tylko straszy i szantażuje - dodał.
W Sejmie jest pięć projektów w sprawie in vitro. Dwa liberalne - autorstwa posłanki PO Małgorzaty Kidawy-Błońskiej (in vitro nie tylko dla małżeństw, również dla konkubinatów, możliwość tworzenia dodatkowych zarodków i ich mrożenia) i projekt ekspertów pod patronatem Federacji Kobiet i stowarzyszenia Nasz Bocian wniesiony przez posła Marka Balickiego (in vitro również dla samotnych matek i niszczenie zarodków za zgodą rodziców). Jest też bardziej konserwatywny projekt posła PO Jarosława Gowina (in vitro dla małżeństw, w wyjątkowych sytuacjach także dla samotnych kobiet, możliwość utworzenia tylko dwóch zarodków, które muszą być implantowane matce, wyklucza pobieranie komórek rozrodczych od osób trzecich). Sejm ma zająć się także projektami zakazującymi stosowania in vitro. Pierwszy - Bolesława Piechy z
PiS - pomimo zakazu przewiduje możliwość adopcji zarodków, które już są wytworzone i zamrożone. Drugi - jego sprawozdawcą będzie Teresa Wargocka z PiS - za stosowanie in vitro przewiduje od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.
Ich pierwsze czytanie zaplanowano na piątek. Minister zdrowia Ewa Kopacz powiedziała wczoraj, że za najlepszą propozycję dotyczącą in vitro uważa projekt Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. - Myślę, że większość osób w klubie PO będzie go popierać - mówiła Kopacz.
Według naszych rozmówców we władzach Platformy większość jej posłów jest za in vitro. Projekt Kidawy-Błońskiej popiera dwie trzecie, reszta jest za projektem Gowina.
In vitro popiera też
SLD i większość posłów
PSL.
Przeciw jest - według szefa klubu PiS - większość posłów PiS.
W żadnym klubie nie będzie dyscypliny.