Po aresztowaniu Marka P., który jest podejrzany o wręczanie łapówek jednemu z członków Komisji Majątkowej, niektóre z samorządów chcą walczyć o odszkodowania za ziemie, które ich gminy straciły w wyniku działania komisji. Marek P. reprezentował zakony i parafie w całej Polsce, które uzyskiwały przed komisją rekompensaty za dobra utracone w PRL. Od decyzji komisji nie było możliwości odwołania się. Zdaniem Pawła Boreckiego z UW, specjalisty prawa wyznaniowego, roszczenia samorządów mogą być realnym zagrożeniem dla skarbu państwa. W wywiadzie dla KAI bp Stanisław Budzik, sekretarz generalny Episkopatu, mówi: - W sprawach, które mają wymiar materialny, dochodzi zazwyczaj do konfliktu rozmaitych interesów. Łatwo o zarzuty, wzajemne oskarżenia. Marek P. nie był członkiem Komisji Majątkowej. Nie można też używać wobec niego określenia "pełnomocnik Kościoła", ponieważ był jedynie pełnomocnikiem niektórych instytucji kościelnych. Wielokrotnie zwracałem uwagę kościelnym osobom prawnym, aby nie korzystały z jego pośrednictwa.
Komisja Majątkowa działa od 1991 r. W ciągu 19 lat
Kościół odzyskał na mocy jej decyzji dziesiątki tysięcy hektarów ziemi i setki
nieruchomości, których łączna wartość wyniosła ok. 24 mld zł.
Samorządy, które chcą walczyć o odszkodowania:
- W Krakowie Marek P. wywalczył dla bazyliki Mariackiej dwie działki o wartości 10 mln zł, na które miasto miało już oferenta. Reprezentował też Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo, które otrzymało 11 mln zł odszkodowania od skarbu państwa za nieruchomość, w której znajduje się szpital
MSWiA. Z kolei współpracownik Marka P. zdobył dla cystersów działki w centrum o wartości 24 mln zł. Miasto chciało tu budować centrum handlowe. Prawnicy miejscy podliczają straty, sprawdzają, w ilu jeszcze sprawach brał udział Marek P., i szukają prawnych możliwości odrobienia strat - w grę wchodzi walka o ponowne wszczęcie kontrowersyjnych postępowań lub wystąpienie o odszkodowanie od skarbu państwa.
- Państwo odpowiada za działanie wymiaru sprawiedliwości, a taką funkcję pełniła w pewnym sensie Komisja Majątkowa - mówi prof. Andrzej Oklejak, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. prawnych.
- Marek P. był też pełnomocnikiem Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta - wywalczył odszkodowanie 14 mln zł, a także atrakcyjne działki w Mogilanach (przy Zakopiance) o wartości co najmniej 2 mln zł. Starostwo krakowskie dowiedziało się o tym dopiero z ksiąg wieczystych. Starosta Józef Krzyworzeka jeszcze nie podjął decyzji, czy będzie starał się o odszkodowanie. - Muszę dokładnie to zbadać - powiedział "Gazecie".
- Pozwu przeciwko skarbowi państwa nie wykluczają władze Zabrza. - Zleciliśmy już prawnikom analizę możliwości złożenia powództwa. Ostateczna decyzja zapadnie po zapoznaniu się z ich opinią - mówi Dariusz Krawczyk, rzecznik prasowy zabrzańskiego magistratu. W 2007 r. Komisja Majątkowa przekazała Towarzystwu Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta dwie działki w Zabrzu-Mikulczycach i Zabrzu-Rokitnicy. Miała to być rekompensata za 65 ha utraconych w okolicach Krakowa. Pełnomocnikiem towarzystwa był Marek P., a decyzja komisji zaskoczeniem dla władz Zabrza - pierwsza z działek położona jest w pobliżu drogi krajowej, druga w rejonie, w którym miasto planuje budowę gigantycznego osiedla. Gliwicka prokuratura, która wydała nakaz zatrzymania Marka P., zdobyła dowody, że zlecona przez niego wycena wartości przekazanych przez komisję działek w Zabrzu została sfałszowana. Wynajęty przez niego rzeczoznawca wycenił je bowiem na zaledwie na 7 mln zł. Według śledczych faktyczna wartość to co najmniej 40 mln zł.
- Niewykluczone, że na drogę sądową przeciwko skarbowi państwa wystąpi także Świerklaniec. - Decyzję w tej sprawie musi podjąć rada gminy. Na razie czekamy na rozwój wydarzeń oraz na to, co zrobią inne gminy w Polsce - mówi Michał Lesik, wicewójt Świerklańca (gmina położona ok. 25 km od Katowic). W weekendy z całej aglomeracji ściągają tam rowerzyści oraz miłośnicy jazdy konnej. Część szlaków leży na działce przekazanej przez Komisję Majątkową reprezentowanym przez Marka P. albertynkom. Władze Świerklańca dowiedziały się, że komisja uznała, że grunty są warte 3,2 mln zł, czyli 2,1 zł za metr kw. Tymczasem gmina mniej atrakcyjne tereny sprzedawała po 30 zł za metr kw.