http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Papież i my w niebezpiecznym świecie

David Cameron
2010-09-15, ostatnia aktualizacja 2010-09-16 12:18

Państwo powinno się troszczyć o obywateli, ale ta troska musi uzupełniać działania innych, zamiast stawać im na drodze - w dniu rozpoczęcia pierwszej brytyjskiej pielgrzymki Benedykta XVI pisze premier Wielkiej Brytanii David Cameron

SERWISY
Kard. John Newman był jednym z największych Anglików nie tylko swojej, lecz wszystkich epok. Podobnie jak inni odważni ludzie wiary był przekonany, że powinniśmy postępować zgodnie z własnym sumieniem.

Wielu, zbyt wielu ludzi zginęło w walce o tę samą sprawę. W Wlk. Brytanii byli to zarówno męczennicy protestanccy, jak i katoliccy, jak Tomasz More, który stanął przed sądem w Westminster Hall, gdzie papież zwróci się do przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego z całego kraju.

Mówiąc o pierwszej oficjalnej wizycie papieża w Wlk. Brytanii, określam ją jako historyczną. Słowo to jest często nadużywane, ale w tym przypadku absolutnie właściwe. Jestem rad, że moi poprzednicy zaprosili papieża do złożenia wizyty. Cieszę się, że przyjął on zarówno to zaproszenie, jak i to, które otrzymał od Jej Królewskiej Mości. Przybywa do nas jako głowa państwa i jako przywódca Kościoła, który ma ponad 6 mln wiernych w Wlk. Brytanii i 1,2 mld na całym świecie.

Podobnie jak inne organizacje oparte na wierze Kościół katolicki głosi przesłanie pokoju, my zaś wspieramy go w promowaniu tej idei. Jedno z największych wyzwań, przed którymi stoi świat, to łagodzenie ubóstwa. Groteskowe warunki, w jakich dziś żyje zbyt wielu ludzi, których nękają choroby i nieszczęścia, to moralny afront dla nas, ludzi wiodących wygodne życie w bogatych krajach.

Na całym świecie Kościół katolicki i jego agendy działają na pierwszej linii walki z ubóstwem. Współpracujemy z nimi w Afryce, Azji i Ameryce Łacińskiej. Stolica Apostolska jest jednym z partnerów w realizacji ONZ-owskich Milenijnych Celów Rozwoju. My zobowiązujemy się zrealizować przyjęty przez ONZ cel, czyli do 2013 r. przeznaczyć na pomoc 0,7 proc. naszego dochodu narodowego.

Zrównoważony rozwój gospodarczy wiąże się ściśle ze stabilnością polityczną i bezpieczeństwem. Świat, w którym istnieje ziejąca przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi, będzie dla nas wszystkich bardziej niebezpieczny i bardziej niepewny.

Z Kościołem katolickim współpracujemy także w kampanii przeciwko zmianom klimatycznym. Także i tu, jeżeli nie będziemy działać na rzecz złagodzenia globalnego ocieplenia, najbardziej ucierpią ludzie biedni. Potrzebujemy nie tylko międzynarodowego porozumienia w sprawie redukcji emisji dwutlenku węgla. Musimy także wypracować nowe podejście do wzrostu gospodarczego, realizując go metodami zapewniającymi poszanowanie i ochronę środowiska naturalnego.

Nowy rząd Wlk. Brytanii jest zdania, że proces decyzyjny powinien zejść do poziomu lokalnego i że powinno w nim uczestniczyć jak najwięcej osób i organizacji działających dla dobra społeczności. Wielki XVIII-wieczny filozof torysowski Edmund Burke nazwał te odłamy społeczeństwa "małymi plutonami" i twierdził, że to one powinny podzielić się odpowiedzialnością.

Ja nazywam to wielkim społeczeństwem, w którym wszyscy gromadzą się w celu wspólnego działania, społeczeństwem bardziej odpowiedzialnym, gdzie wszyscy jesteśmy odpowiedzialni wobec siebie, wobec naszych rodzin i naszych społeczności. Gdzie pytamy nie tylko o to, co się nam należy, lecz także o to, jakie mamy obowiązki.

Od ponad stu lat o tym samym mówi katolicka nauka społeczna, a organizacje katolickie wraz z innymi organizacjami opartymi na wierze dbają o to, by nasz kraj rozwijał się coraz bardziej harmonijnie, a obywatele czuli się otoczeni jego opieką. Oczywiście państwo powinno się troszczyć o obywateli, ale ta troska musi uzupełniać działania innych, zamiast stawać im na drodze.

Pojawiło się wiele komentarzy sugerujących, że w tym tygodniu papież odwiedzi kraj będący w przeważającej mierze krajem laickim. Nie zgadzam się z tym. Przeczą temu zarówno sondaże, jak i uczestnictwo wiernych w nabożeństwach.

Uważam, że autorom tych komentarzy coś umyka. Wizyta papieża powinna ucieszyć nie tylko brytyjskich katolików, lecz także tych wszystkich, którzy doceniają wkład organizacji opartych na wierze w życie naszego społeczeństwa i którzy rozumieją, że dla wielu ludzi wiara jest darem, który trzeba szanować, a nie problemem, z którym należy walczyć.

Nie zawsze i nie w każdej sprawie zgadzamy się ze Stolicą Apostolską. Mimo to jednak powinniśmy zrozumieć, że głoszone przez nią przesłanie może nas skłonić do stawiania dociekliwych pytań dotyczących społeczeństwa i do zastanowienia się, w jaki sposób powinniśmy traktować siebie i innych.

W Birmingham żywa jest pamięć o kardynale Newmanie i jego trosce o zwykłych ludzi. To w tym mieście niestrudzenie pomagał biednym i chorym podczas epidemii cholery. A po jego śmierci na ulice miasta wyszły tysiące biedaków, aby uformować pożegnalny szpaler.

Na całunie pokrywającym jego trumnę widniało motto "Serce przemawia do serca". Nie dziwi, że tak właśnie brzmi hasło obecnej wizyty papieża.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':