http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kościół bez przełomu o pedofilach

Tomasz Bielecki
2010-07-16, ostatnia aktualizacja 2010-07-16 08:45

Watykan nieznacznie zaostrzył w czwartek zasady postępowania z księżmi pedofilami. - Wielkie rozczarowanie. Kościół potrzebuje generalnego remontu, a nie zmian kosmetycznych - mówi Barbara Doris z organizacji SNAP pomagającej ofiarom księży

SONDAŻ
Zasada, że biskupi mogą odmówić zeznań przeciw podwładnym jest...

Zrozumiała i słuszna
Niesłuszna i powinna być zniesiona
Trudno powiedzieć

Annus Horribilis („straszny rok”) - tak watykańscy dostojnicy oraz katoliccy publicyści zaczęli już nazywać 2010 rok. Z racji niegasnących skandali pedofilskich przed Benedyktem XVI stanęła teraz groźba największego kryzysu Kościoła od kilku dekad.

Jednak tylko lekko zreformowane zasady postępowania w księżmi wykorzystującymi dzieci, które ogłoszono wczoraj, pokazują, że - choć Benedykt XVI w swym uporze w oczyszczaniu Kościoła zdecydowanie przerasta poprzedników - to w Watykanie czas płynie wolniej, a żądania ofiar księży w sprawie radykalnych zmian są nadal traktowane nieufnie.

Istotne nowości to podwojenie okresu przedawnienia przestępstw pedofilskich w postępowaniach kościelnych do 20 lat od momentu osiągnięcia pełnoletności przez ofiarę (czyli do ukończenia przez nią 38 roku życia). Oraz objęcie przestępstw seksualnych wobec dorosłych niepełnosprawnych umysłowo oraz korzystania z pornografii dziecięcej (z udziałem dzieci do 14 roku życia) tymi samymi sankcjami, które grożą za pedofilię.

Cała reszta "reform" to zasadniczo potwierdzenie już obowiązujących, lecz formalnie "tymczasowych przepisów" z 2002 i 2003 r., którym papież nadał teraz status normalnego prawa kościelnego.

- Znów zaprzepaścili szansę na odzyskanie wiarygodności i trwałe oczyszczenie Kościoła - uważa Barbara Doris ze SNAP.

W przepisach kościelnych nadal nie ma ani jasnych kar za tuszowanie przestępstw podwładnych przez biskupów, ani twardego wymogu, aby biskupi oraz inni kościelni przełożeni donosili policji bądź prokuraturze na swych księży.

Wciąż obowiązuje zasada teologiczna, że skoro biskup jest duchowym ojcem swego "syna" księdza, to Kościołowi nie wolno zmuszać go do zeznawania przeciw tak bliskim mu ludziom. Wprawdzie Watykan potwierdził w kwietniu, że zaleca biskupom przestrzeganie prawa świeckiego, ale w wielu krajach Europy nie nakazuje ono powiadamiania prokuratury o podejrzeniu przestępstwa pedofilii.

- Nie nakazujemy biskupom donoszenia na swoich kapłanów, ale zachęcamy, by zwrócili się do ofiar, by te złożyły doniesienia na kapłanów, których padły ofiarą - tłumaczył w marcu ks. Charles Scicluna z Kongregacji Nauki Wiary.

Papież nie zdecydował się na upowszechnienie w całym Kościele strategii "zero tolerancji", którą Kościół w USA wypracował w 2002 r. Nakazuje ona odsunięcie księdza od pracy duszpasterskiej (i zwykle wykluczenie ze stanu kapłańskiego) po pierwszym wiarygodnym zarzucie w sprawie molestowania. Ponadto w diecezjach USA biskupom w sprawie zarzutów pedofilskich obowiązkowo pomagają rady świeckich, a każda diecezje co roku przechodzi audyt w sprawie przestrzegania procedur w rozpatrywaniu zarzutów.

Watykan zapowiada, że wyda osobne zalecenia dla wszystkich biskupów w sprawie pedofilii za kilka miesięcy, ale odwlekanie reform wzbudza coraz większe zniecierpliwienie zwłaszcza na Zachodzie. - Benedykt XVI przywykł patrzeć na sprawy Kościoła w długiej perspektywie. Nie podziela poglądu, że "Titanic" tonie - tłumaczy publicysta Luigi La Spina.

Potwierdzone wczoraj zasady, które obowiązują już od siedmiu-ośmiu lat, pozwalają na omijanie długotrwałych procesów kościelnych przy wydalaniu pedofilów ze stanu kapłańskiego. W zamian należy stosować znacznie szybsze procedury administracyjne, czyli m.in. dekret biskupa zatwierdzony przez Kongregację Nauki Wiary po wnikliwym, lecz znacznie szybszym sprawdzeniu zarzutów. Takie rozwiązanie proponowano Janowi Pawłowi II już w 1993 r., ale zgodził się na nie po prawie dekadzie. Ponadto w trybunałach biskupich rozpatrujących zarzuty pedofilskie wolno zasiadać świeckim, a - jak wczoraj potwierdzono - kardynałowie i biskupi powinny być sprawdzeni przez kongregację podobnie jak zwykli księża.

W znowelizowanym wczoraj dokumencie o "najcięższych wykroczeniach" przeciw sakramentom wpisano też "próbę wyświęcania" kobiet, ale - jak tłumaczył ks. Charles Scicluna - nie oznacza to zrównania wagi tego grzechu z pedofilią.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 19 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':