Najnowsze statystyki pokazano wczoraj w Episkopacie. Do ponad 40 seminariów duchownych w 2009 r. zgłosiło się 687 mężczyzn - tylko o siedmiu mniej niż rok wcześniej. Jednak w ciągu dziesięciu lat liczba chętnych do kapłaństwa spadła o blisko 30 proc. Np. jeszcze w 2006 r. na pierwszy rok w seminariach zgłosiło się 1029 osób, a rok wcześniej aż 1145 - co nazwano "efektem Jana Pawła II".
Ks. Marek Dziewiecki, psycholog, krajowy duszpasterz powołań: - Żyjemy w cywilizacji liberalnej, w której teoretycznie człowiek powinien rozkwitać, ale się gubi. Jeszcze nigdy nie było tak wielu ludzi niezaradnych, niezdolnych do dojrzałego życia, do podjęcia odpowiedzialności - tłumaczy. Ale - jego zdaniem - wiele zależy od samego Kościoła. - Jeśli kapłani izolują się od siebie nawzajem i od ludzi, chodzą smutni, to takie kapłaństwo nie pociąga, nikt nie odważy się być kapłanem, patrząc na nich. Księża nie mają być ideologami ani urzędnikami, choćby najbardziej kompetentnymi, lecz przyjaciółmi Boga i człowieka - przekonywał ks. Dziewiecki.
Przyznał też, że wiele do życzenia pozostawia program nauczania w seminariach: - Wykłady są akademickie, a przecież chrześcijaństwo jest historią miłości. Im bardziej teologicznym językiem się posługujemy, tym bardziej ryzykujemy, że będziemy moralizatorami. Można czasem usłyszeć od ludzi: proszę księdza, to byłoby ciekawe, gdyby powiedział to ksiądz normalnym językiem.
Przypomniano też ujawniane ostatnio skandale pedofilskie z udziałem duchownych. - To potworne rany dla Kościoła, które też wpływają na młodych ludzi - mówi ks. Dziewiecki.
Krajowe duszpasterstwo powołań bierze pod uwagę nie tylko liczbę osób zgłaszających się na I rok w seminariach, liczy też wszystkich kleryków. A tych - w seminariach diecezjalnych - jest obecnie 3732, ok. 300 mniej niż w roku ubiegłym i aż o 1000 mniej niż w 2000 r. Ale na tle europejskim ciągle wypadamy nieźle: co czwarty kleryk w Europie jest Polakiem.
Bardziej alarmująca sytuacja jest w zakonach żeńskich. Do zgromadzeń czynnych (otwartych) weszły w 2009 r. 354 kobiety, prawie o połowę mniej niż w 2002 r. Jeszcze gorzej jest w zakonach klauzurowych: w 2009 r. życie za klasztorną kratą postanowiło wieść 37 kobiet - o 30 mniej niż rok wcześniej.
S. Krystiana Chojnacka, przewodnicząca komisji ds. powołań przy Konsulcie Zakonów Żeńskich, uważa, że kobiety boją się wstępować do zakonu. - Myślą, że nie uda im się zrealizować, nie wykorzystają swoich talentów. Dziewczęta obawiają się wyrzeczeń, nie mają też wsparcia z zewnątrz - wyjaśnia. - Jeśli młoda dziewczyna widzi dezaprobatę otoczenia, trudno jej nie zwątpić.
1 maja po raz pierwszy od czterdziestu lat na Jasną Górę wybiera się pielgrzymka księży z całej Polski. Będą modlić się m.in. o nowe powołania do seminariów i zakonów.
Źródło: Gazeta Wyborcza