http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Benedykt XVI: Widzimy, że konieczna jest pokuta Kościoła

Tomasz Bielecki
2010-04-16, ostatnia aktualizacja 2010-04-15 18:18

- Widzimy teraz, jak niezbędna jest nam pokuta. Ona otwiera drogę do oczyszczenia oraz odnowy - powiedział w czwartek Benedykt XVI, odnosząc się do skandali pedofilskich w Kościele.

Benedykt XVI w czasie modlitwy, 5 kwietnia
Fot. ALESSANDRO BIANCHI REUTERS
Benedykt XVI w czasie modlitwy, 5 kwietnia
Pokorny ton papieża mocno kontrastuje z niedawnymi wypowiedziami niektórych hierarchów, którzy z coraz większą trudnością kryją irytację z powodu "kampanii medialnej" przeciw Kościołowi mającej polegać na uporczywym opisywaniu księżowskich grzechów m.in. w Niemczech, Austrii, Belgii, we Włoszech oraz sposobów tuszowania ich przez biskupów.

- My, chrześcijanie - także w ostatnich czasach - często unikaliśmy słowa "pokuta". Jednak teraz w obliczu ataków świata, które mówią nam o naszych grzechach, widzimy, że możliwość dokonania pokuty jest łaską - mówił papież, nawiązując do fali zarzutów wobec Kościoła.

Wydaje się, że wczorajsza homilia to potwierdzenie doniesień wielu watykanistów, że w sporach na szczytach Kościoła co do taktyki wobec przybierających na sile oskarżeń pedofilskich to właśnie Benedykt XVI nadal twardo broni zasady wyjawiania prawdy. Jej przeciwnicy przekonują ponoć, że publiczne pranie brudów nie pomaga ofiarom wykorzystywania przez księży, a "wrogom Kościoła" daje narzędzia do walki z jego wpływami w społeczeństwach. Taka troska przed zgorszeniem wiernych i kompromitacją w przeszłości przyświecała wielu biskupom, którzy zatajali przestępstwa podwładnych.

Wezwanie do pokuty nie oznacza, że Watykan i papież godzą się ze wszystkimi zarzutami. - Kościół cierpi za swe grzechy, ale niektórzy ze złą wolą wykorzystują ten trudny dla nas czas, aby uderzyć w papieża - mówił także wczoraj kard. Camillo Ruini, jeden z najbliższych współpracowników Benedykta XVI.

Wczorajsza homilia była pierwszym publicznym i bezpośrednim odniesieniem się przez Benedykta XVI do skandali pedofilskich od czasu marcowych publikacji niemieckich gazet oraz "New York Timesa". Zarzucały one kard. Josephowi Ratzingerowi, że w latach 80. nie zakazał pracy duszpasterskiej księdzu pedofilowi w Monachium, a w latach 90. kierowana przez niego Kongregacja Nauki Wiary zwlekała z ukaraniem innego księdza w USA.

- Wprawdzie papież nie przyznał się do tych win czy też zaniedbań, ale jego homilia z Kaplicy Paulińskiej jest w pewnej mierze formą mea culpa - twierdzi włoski watykanista Bruno Bartoloni, jednak zdaniem innych publicystów to zdecydowanie nazbyt pochopny wniosek.

Benedykt XVI leci w sobotę na Maltę, gdzie - jak spekulują media, a nie wykluczają jego współpracownicy - może spotkać się z ofiarami księżowskiego molestowania. Wcześniej zdecydował się na takie spotkania podczas podróży do USA i Australii.

Benedykt XVI, który w marcu ogłosił list do Kościoła w Irlandii o przestępstwach pedofilskich księży, początkowo ponoć uznał, że głos papieża wystarczy i nie musi odnosić się do fali kolejnych oskarżeń. Słowa wczorajszej homilii pokazują, że papież odstąpił od tego przekonania i niewykluczone, że poruszy ten temat na Malcie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':