Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
EWA FURTAK: Skandale obyczajowe, które wstrząsają Kościołem katolickim, wywołały dyskusję o potrzebie zniesienia celibatu. KSIĄDZ JAN BYRT, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Szczyrku: W Piśmie Świętym nigdzie nie jest napisane, że duchowni nie mogą mieć rodzin. Znam wielu katolickich księży, którzy na pewno byliby dobrymi mężami i ojcami, zrealizowaliby się oprócz posługi kapłańskiej także w tej roli. Uważam, że księża powinni dostać możliwość wyboru. Jedni by się na to zdecydowali, inni nie. U nas także posiadanie żony nie jest przecież przymusem i nie każdy ewangelicki ksiądz ma rodzinę. Mam kolegów, którzy samotnie prowadzą parafie. Myślę, że wielu ludziom łatwiej żyć samotnie, bo dzisiaj bycie singlem z wielu powodów może być prostsze. A z drugiej strony umiejętność życia w rodzinie, wychowywania dzieci, to potwierdzenie naszej dorosłości.
Zaznaczam, że mówię to jako ja, Jan Byrt, prosty człowiek ze Szczyrku, góral, ksiądz, a równocześnie mąż i ojciec trójki dzieci. Nie chciałbym, żeby ktoś sobie pomyślał, że uważam się za wyrocznię w sprawach teologicznych. Bo tak absolutnie nie jest.
Niektórzy za główny problem celibatu uważają brak seksu. Według księdza, czy tak jest faktycznie? - Myślę, że nie. To nie jest wcale najważniejszy problem. Wydaje mi się, że najtrudniejsza do zniesienia jest samotność. Gdy czuję się źle, mam gorszy dzień, wiem, że mogę liczyć na pomoc żony. Wiem, że zaparzy mi filiżankę gorącej herbaty i powie "nie martw się, przecież jutro też jest dzień". Nie wyobrażam sobie powrotu do pustych ścian. Trudno mi też wyobrazić sobie starość człowieka, który nie ma rodziny, któremu umarli rodzice i rodzeństwo i został na świecie sam. Gdy ma się dzieci, wnuki, starość wygląda zupełnie inaczej. Jest weselsza, zawsze ktoś wpadnie w odwiedziny.
A czy wychowywanie dzieci, które wymaga czasu i często wielu poświęceń, da się pogodzić z duszpasterską posługą? - Mam bliźniaki. Gdy mój synek miał kolkę i nie spał kilka nocy z rzędu, a ja nosiłem go na rękach, to przyznam, że przez głowę przeszła mi taka myśl, że ksiądz katolicki to ma przynajmniej święty spokój. Ale nigdy nie zamieniłbym się na życie w samotności. Nie wyobrażam sobie swojego życia bez dzieci. Ostatnio w czasie kazania moja córka jak na meczu pokazała mi, że kończy się czas (śmiech). Dała mi po prostu jasny sygnał: „Kończ tato, bo zaczynasz nudzić”. Dzięki temu, że sam mam dzieci, lepiej rozumiem najmłodszych. Staramy się pomagać uboższym rodzinom w naszej parafii, przekazujemy im np. ubrania po naszych dzieciach. Wiem, co dzieciom się podoba, co by np. chciały od nas dostać w prezencie. Jest jeszcze jeden aspekt posiadania dzieci. Wiem, ile kosztuje ich wychowanie. I dlatego nigdy nie odważyłbym się pouczać moich parafian, że mają zbyt mało dzieci.
I wreszcie jeszcze jedno: mam już pięćdziesiątkę na karku, coraz częściej jestem zmęczony. Gdyby nie dzieci, które np. wyciągają mnie na
narty, pewno mało co bym się ruszał. Dzięki dzieciom jestem zdrowszy (śmiech).
Jednym z pojawiających się argumentów przeciwko zniesieniu celibatu jest to, że wierni musieli utrzymywać rodziny księży. - To zupełnie nietrafiony argument. Moja żona pracuje, uczy w szkole. Nikt nie musi jej utrzymywać. Dzisiaj kobiety nie są już takie jak w XVIII czy XIX wieku. Nie potrzebują męża po to, żeby je utrzymywał. Sa wykształcone, pracują, są zupełnie samodzielne. Rodzina nie jest dla księdza kulą u nogi. Nie ciągnie go na dno. Jeśli już, to jest kulą ze styropianu, która wyciąga go cały czas na powierzchnię. Żona zresztą bardzo mi pomaga w pracy. Prowadzi np. całą naszą korespondencję. Nie wyobrażam sobie, jak bym sobie dał bez niej radę. Dla mnie rodzina jest wielkim darem. Darem od samego Boga. Dlaczego mielibyśmy z tego daru nie korzystać?
W poniedziałek wystąpił ksiądz razem z rodziną w programie Tomasza Lisa. Jaki był odzew na wasze wystąpienie? Po poniedziałkowym programie przyszło do księdza mnóstwo e-maili. Co piszą ludzie? - Otrzymałem mnóstwo e-maili. Jak na każdy temat ludzie wypowiadają się różnie. Są oczywiście głosy przeciwko zniesieniu celibatu, ale wiele osób pisze, że zgadza się z moimi poglądami. "Świadectwo życia Waszej rodziny to była taka perełka, dająca widzom wiele do myślenia" - to fragment jednego z listów, jakie do mnie przyszły. Bardzo mnie cieszą takie głosy.