We wtorek Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że wieszanie krzyży w klasach narusza "prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami" oraz "wolność religijną uczniów".
Państwo włoskie pozwała do Trybunału Finka Soila Lausi. Argumentowała, że zlekceważono jej prawo do wychowania dzieci zgodnie ze światopoglądem świeckim. Chociaż wyrok Trybunału nie jest równoznaczny z zakazem wieszania krzyży w szkołach we Włoszech ani innych krajach UE, to w Kościele zawrzało. Zdaniem krakowskiego metropolity "werdykt Trybunału nie ma nic wspólnego z ideą założycielską twórców Unii Europejskiej".
Kardynał Dziwisz podkreślił, że deptanie wolności religijnej to "przejaw dyktatury relatywizmu".
- Dochodzi do tego, że chrześcijaństwo próbuje się wypierać z życia publicznego, a sędziowie, którzy ustawiają się w roli stróżów wolności poprzez ten wyrok, sami stają się jej zaprzeczeniem - powiedział.
Równie ostro zareagował przewodniczący Episkopatu arcybiskup Józef Michalik. Wyrok nazwał "zdumiewającym".
- To odkrycie przyłbicy przez agresywny sekularyzm, który niestety coraz bardziej jest obecny w nowoczesnej Europie. Ten kierunek myślenia dąży do odarcia człowieka z jego wymiaru duchowego i transcendentnego. Kolejnym okaleczeniem człowieka zawartym w wyroku europejskiego Trybunału jest usiłowanie zamknięcia religii wyłącznie w sferze prywatnej, próbuje się położyć tamę religijnej inspiracji w życiu społecznym - ocenił.
W podobnym tonie mówił biskup Stanisław Budzik, sekretarz generalny Episkopatu, dla którego orzeczenie Trybunału to "przykry sygnał dla Europy". - Krzyż jest objawieniem największej miłości Boga do człowieka. Na tych wartościach dotąd budowaliśmy Europę. Jeżeli je odrzucimy, to na jakich wartościach będziemy ją budować? - zapytał.
Źródło: Gazeta Wyborcza