- To nie były
domy opieki, lecz dziecięcy gułag. Nie byłem żadnym Johnem, lecz "wychowankiem numer 253" - mówi John Kelly, ofiara molestowania i działacz ruchu na rzecz ukarania winnych.
Wczoraj po dziewięciu latach pracy komisja pod przewodnictwem jednego z sędziów sądu najwyższego Irlandii opublikowała raport o przypadkach molestowania w katolickich sierocińcach, zakładach poprawczych, internatach i szkołach zawodowych.
Przez te finansowane przez państwo, lecz powierzone irlandzkiemu Kościołowi instytucje przeszło 30-40 tys. dzieci. Pięciotomowe sprawozdanie dotyczy pół wieku - od lat 40. do 90. Do ośrodków, które rząd Irlandii pozamykał dopiero w latach 90., trafiały sieroty, dzieci sprawiające trudności, nieślubne oraz ich matki.
To pierwszy tak szczegółowy raport o pedofilii opublikowany przez
Kościół katolicki w jakimkolwiek kraju.
Tabu przełamał telewizyjny reportaż "Państwa strachu" z 1999 r. - W wywiadach ludzie opowiadali mi o krzykach dochodzących w środku nocy z kościelnych internatów. Nie wiedzieli, kogo powiadomić. Bali się, że wszechmocny Kościół przeklnie ich jako czarne owce - mówi autorka reportażu Mary Raftery.
"Molestowanie przybierało skalę endemii, zwłaszcza w ośrodkach dla chłopców prowadzonych przez Kongregację Braci Chrystusa. W wielu zakładach dla dziewcząt prowadzonych zwłaszcza przez Siostry Miłosierdzia publiczne bicie wychowanek po całym ciele było rytuałem" - głosi raport.
Michael O'Brien, wychowanek i ofiara Braci Chrystusa, opowiada o zakonnikach, którzy gwałcili dzieci, a następnie oskarżali je, że ... skusiły zakonników do grzechu: - Zostałem zgwałcony, do tego obarczony winą. Horror, którego nie potrafię wyrazić.
Christine Buckley ze szkoły zawodowej Goldenbridge, gdzie zakonnice narzucały dziewczętom wyśrubowane normy produkcji różańców, opisuje wyrafinowane kary cielesne: - Bicie paskami i prętami, zmuszanie dziewcząt do publicznego obnażania się.
800 milionów euro
odszkodowań zapłacił już irlandzki rząd blisko 12 tys. ofiar molestowania
Ok. 12 tys. ofiar dostało już odszkodowania, średnio po 65 tys. euro. Te blisko 800 mln euro zapłacił rząd, bo ośrodki należały do państwa.
Napisanie raportu nie byłoby możliwe bez ścisłej współpracy abp. Dairmuida Martina, zaufanego współpracownika Benedykta XVI. Watykan powierzył mu diecezję w Dublinie w 2004 r.
- Módlmy się, by prawda pomogła wybaczeniu i nawróceniu Kościoła - mówił abp Martin, gdy poznał raport. Przekonywał zakony, by nie blokowały prac komisji pozwami o zniesławienie, i odpierał ataki swego poprzednika. Abp Desmond Connell jeszcze w zeszłym roku usiłował sądownie zablokować przekazanie komisji materiałów z wewnątrzkościelnych śledztw. Twierdził, że chroni je tajemnica spowiedzi.
Kościół irlandzki opracował - przed głośną próbą samooczyszczenia się Kościoła w
USA - procedury zapobiegające tuszowaniu molestowania dzieci. Gdy w 2008 r. media oskarżyły biskupa diecezji Cloyne, że tuszuje sprawę dwóch księży oskarżonych o molestowanie, natychmiast prymas Martin wyraził "zaniepokojenie", a kilku zakonników urządziło marsz z żądaniem odejścia biskupa. Watykan już wyznaczył w Cloyne następcę, a prokuratura prowadzi śledztwo.
- Kościół wreszcie wyciąga wnioski z ciemnej przeszłości. A może jest zmuszany? Chwała Bogu - mówił wczoraj ojciec Vincent Twomey z Uniwersytetu w Dublinie.