Likwidacja, rok temu, kościelno-rządowej Komisji Majątkowej miała zakończyć rozliczenia państwa z Kościołem katolickim za wywłaszczenia okresu PRL. Wnioski o zwrot majątku, mienie zamienne lub odszkodowanie
Kościół mógł zgłaszać do 23 maja 1991 r. Do tej pory uważano, że roszczenia, których Kościół nie zdążył zgłosić do tego terminu, po prostu przepadły. Tymczasem piątkowe orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego oznacza, że nie ma prawnych przeszkód, by Kościół dochodził przed sądami także niezgłoszonych wcześniej roszczeń w trybie ustawy o gospodarce nieruchomościami z 1998 r. A konkretnie na podstawie art. 136, który mówi, że można się domagać zwrotu nieruchomości, jeśli "stała się ona zbędna na cel określony w decyzji o wywłaszczeniu".
Wyrok zapadł w sprawie zwrotu archidiecezji poznańskiej 1,5-hektarowej działki w
Poznaniu, wywłaszczonej w latach 70. z przeznaczeniem pod budowę oddziału zamiejscowego Centralnego Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Aparatury Badawczej i Dydaktycznej. Odszkodowanie miało wynosić 260 622 zł, ale archidiecezja nigdy go nie dostała. Zaś ośrodka nigdy nie zbudowano. W 2004 r. archidiecezja wystąpiła o zwrot działki. Jej dzisiejszą wartość ocenia na 9 mln zł. W 2009 r. starosta poznański przychylił się do tego wniosku. Odwołanie od jego decyzji złożyło miasto
Poznań. Decyzję o zwrocie działki uchylił w 2010 r. wojewoda wielkopolski. Uznał, że roszczenia Kościoła miała zaspokoić Komisja Majątkowa, dlatego nie stosuje się do nich ustawy o gospodarce nieruchomościami.
Archidiecezja odwołała się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu - i wygrała. W piątek wygrała po raz drugi - przed NSA. Oba sądy uznały, że skoro ustawa o gospodarce nieruchomościami nie wyłączyła spod działania przepisów o zwrocie nieruchomości Kościołów, a ustawa o stosunku państwa do Kościoła katolickiego nie wyłącza innych przepisów o odzyskiwaniu wywłaszczonego mienia, to znaczy, że Kościół może korzystać z ustawy o gospodarce nieruchomościami.
Tak więc rozliczenia wywłaszczonych nieruchomości pomiędzy państwem a Kościołami - nie tylko katolickim - mogą potrwać jeszcze długo.
Ta sama ustawa o gospodarce nieruchomościami przewiduje (art. 67), że wojewoda, rada miasta lub gminy albo sejmik powiatu mogą sprzedać Kościołowi lub związkowi wyznaniowemu nieruchomość na cele sakralne z "bonifikatą". Praktyka pokazuje, że sporo takich "sprzedaży" odbywa się z bonifikatą wysokości 95 proc. i wyższą. Media od lat opisują takie przypadki. Z 99-procentową bonifikatą "sprzedano" kościołowi działkę w Gdańsku-Łostowicach. Działka ma 1,2 ha, warta jest 2,8 mln zł, a Kościół zapłacił 28 393 zł. Mieszkańcy protestują, bo zamiast siódmego kościoła woleliby przedszkole. W latach 1990-2011 Gdańsk przekazał z "bonifikatą" Kościołom 22 nieruchomości.
Z 99-procentową bonifikatą 7 tys. metrów gruntu sprzedała Kościołowi w 2008 r. rada Knurowa (Śląskie). Z kolei w zeszłym roku rada Sosnowca zdecydowała o sprzedaży nieruchomości z 95-procentową bonifikatą Centrum Edukacji i Wychowania Młodzieży Kana - kościelnej organizacji pożytku publicznego. W 2010 r. łódzki samorząd przekazał Kościołowi z 99-procentową bonifikatą dwie kamienice o wartości ponad 10 mln zł odnowione wcześniej przez miasto.
Rozliczenia bonifikat chce posłanka Wanda Nowicka (Ruch Palikota). Dwa tygodnie temu złożyła skierowaną do premiera interpelację. Chce, by rząd przedstawił listę przekazanych nieruchomości, ich wartość i wysokość bonifikat. Zwraca uwagę, że sprzedaż nie może w gruncie rzeczy oznaczać darowizny, a tak można traktować przekazywanie nieruchomości za kilka procent ich wartości.