W piątkowej "Gazecie" ujawniliśmy poufny rządowy raport na temat
pracy Komisji Majątkowej, która przez 22 lata przyznawała instytucjom kościelnym rekompensaty za mienie utracone w PRL. Raport stwierdza, że dokumenty komisji są nieuporządkowane, a akta co najmniej 57 spraw zniknęły.
Komisja przyznała parafiom i zakonom o kilkaset rekompensat więcej, niż one złożyły wniosków. Jak to możliwe? Jeden wniosek był rozpatrywany kilka razy, zdarzyło się, że nawet 15 razy! Efekt tego jest taki, że nie sposób ustalić, czy i komu skarb państwa dał więcej, niż się należało.
Weekendowa "Rzeczpospolita" przekonuje jednak, że wszystko w wielokrotnych rozliczeniach było w porządku. Powołuje się przy tym na fragment rządowego raportu, który mówi, że, "Statystyczne podsumowanie działalności Komisji utrudnia fakt, że liczba rozstrzygnięć nie jest tożsama z liczbą złożonych wniosków i liczbą spraw. Jeden wniosek mógł bowiem być zaspokojony nie jednym, lecz szeregiem rozstrzygnięć cząstkowych wydawanych przez Komisję w różnym okresie, w różnym składzie osobowym i w różnej formie (częściowy zwrot, nieruchomość zamienna, odszkodowanie). W skrajnym przypadku stwierdzono 15 rozstrzygnięć cząstkowych dotyczących jednego wniosku". Według "Rzeczpospolitej" te 15 rozstrzygnięć składało się na jedno roszczenie parafii czy zakonu.
Problem w tym, że kilka akapitów dalej ten sam raport stwierdza, że Komisja nie prowadziła rejestrów zawierających informacje o dacie złożenia wniosków przez poszczególne parafie, skali ich roszczeń, sposobie i dacie zaspokojenia i co najważniejsze wartości przekazanych gruntów. Jeśli więc w ciągu dekady w jednej tylko sprawie zapadło 15 rozstrzygnięć, członkowie Komisji (której skład często ulegał zmianie) nie musieli nawet wiedzieć, czy roszczenia Kościoła zostały zaspokojone, czy też Skarb Państwa przekazał mu więcej, niż się należało. "Komisja nie prowadziła takich statystyk twierdząc, że informacje te można znaleźć w kuriach lub parafiach" - czytamy w raporcie.
Klasycznym tego przykładem jest parafia Apostołów Filipa i Jakuba w Żorach. W 1991 r. złożyła wniosek o rekompensatę za 42 ha gruntów rolnych odebranych parafii w czasach PRL. Na części kościelnej ziemi zbudowano wtedy osiedla mieszkaniowe. Do 2002 r. komisja wydała kilka orzeczeń, w których przyznała parafii Świętych Apostołów Filipa i Jakuba gigantyczną rekompensatę - łącznie aż 360 ha.
- To była największa dysproporcja w stosunku gruntów utraconych na rzecz przekazanych przez komisję w jej dziejach - mówi jeden z oficerów CBA.
Prokuratura w Gliwicach, która bada kulisy pomnożenia ziemi dla parafii w Żorach podejrzewa, że członkowie Komisji nie dopełnili swoich obowiązków, a wyceny przyznawanej
nieruchomości mogły być zaniżone. Z rządowego raportu wynika bowiem, że członkowie Komisji nie weryfikowali przedstawianych przez kościelnych pełnomocników wycen gruntów, o które ci się ubiegali. Jedyną formą ich sprawdzenia była "zasada obiektywizmu wyceny". Polegała na tym, że wyceny przekazywano wszystkim uczestnikom postępowania i pytano, czy ich zdaniem są wiarygodne.
Co więcej członkowie Komisji nie sprawdzali nawet, czy ziemie, o które ubiegały się parafie i zakony należą do Skarbu Państwa. Przynajmniej w jednym przypadku przekazano Kościołowi ziemie należące do osób prywatnych.
- Wiele elementów prac Komisji zasługuje na miano procederu - stwierdził po nasze publikacji premier
Donald Tusk. Dodał, że konsekwencje będą dużo większe niż reprymenda ze strony premiera. Kilkunastoma decyzjami Komisji zajmuje się już prokuratura i CBA.