http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Boże, daj nam Węgry

Katarzyna Wiśniewska
2012-01-29, ostatnia aktualizacja 2012-01-29 21:36

Rozmarzyły się tygodniki katolickie - podobnie jak prezes Jarosław Kaczyński chcą ''drugiego Budapesztu''

Katarzyna Wiśniewska
fot. AG
Katarzyna Wiśniewska
''Gość Niedzielny'' wysłał reportera na Węgry, żeby przekonać się na własne oczy, że premier Victor Orbán to ofiara obrzydliwej zachodniej nagonki.

Wycieczka okazała się bezcenna. ''Europa będzie jeszcze dziękować Węgrom za Orbána. O ile naprawie państwa nie przeszkodzi międzynarodowa histeria wokół >>węgierskiej dyktatury<<'' - pisze dziennikarz ''Gościa''. Jest wyraźnie pod wrażeniem ''przywódcy, który ma czelność iść swoją drogą, () chce silnych Węgier w silnej Europie zamiast roli grzecznego chłopca przytakującego silniejszym graczom''.

Nic dodać, nic ująć - premier z charyzmą. Wystarczy wspomnieć kilka jego zasług: rząd Orbána - to opinia ekspertów i Komisji Europejskiej - łamie niezależności banku centralnego, ogranicza wolność sądów. Dzięki ustawie medialnej premier może uciszać krytyczne media. Niedawno za krytykę władzy zakazano wstępu do parlamentu dziennikarzom portalu Index.hu. Dwóch dziennikarzy z węgierskiej telewizji publicznej, protestując przeciwko naciskom, podjęło nawet strajk.

Dlaczego się na Orbána uwzięli? Naczelny ''Gościa'' ks. Marek Gancarczyk wie: ''Europa alergicznie reaguje jednak na wizję całości, w której porządkująca rola przypada Bogu''.

Fakt, Orbán, robiąc porządki na Węgrzech, skorzystał z pomocy Najwyższego. Konstytucja przeforsowana przez Fidesz rozpoczyna się od pierwszych słów hymnu węgierskiego: ''Boże, zbaw Węgrów i obdarz ich swymi łaskami''. I chroni życie ''od poczęcia'', co może ograniczyć prawo kobiet do aborcji.

Na razie możemy się w Węgry pobawić. Jak to zrobić, radzi naczelny ''Idziemy'' ks. Henryk Zieliński. Wywalamy telewizor (''Zachęcam do pozbycia się tego pudła''), a pieniądze zaoszczędzone na abonamencie RTV ''można przeznaczyć choćby na spotkanie z przyjaciółmi przy dobrym węgierskim tokaju. Bo tokaj jest ostatnio znakiem dobrego smaku''. W końcu Polska i Węgry - przekonuje w ''Idziemy'' Jacek Karnowski - to narody bliźniacze. ''Oba kraje (...) mimo niesprzyjającego ducha czasu w dużej części nie godzą się na rolę biernych sąsiadów. Chcą więcej podmiotowości i także historycznej sprawiedliwości. Polska rewolta 2005-07 upadła, na Węgrzech trwa i dziś można zaryzykować twierdzenie, że ma więcej szans na sukces''. Zapewne Karnowski tokajem upija się na smutno.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 136 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    107 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':