Fundusz Kościelny stał się gorącym tematem od listopadowego exposé premiera Donalda Tuska. Od 1989 roku opłacane są z niego składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne duchownych (także niekatolickich). Premier zapowiedział jednak włączenie księży do powszechnego systemu emerytalnego.
Co na to
Kościół? Ostatnio Episkopat głosem swojego sekretarza generalnego bp. Wojciecha Polaka ogłosił, że likwidacja Funduszu bez jakiejkolwiek formy rekompensaty byłaby naruszeniem prawa. Kościół proponuje więc własne rozwiązania.
O jednym z nich mówił we wtorek na konferencji prasowej w siedzibie Episkopatu ks. prof. Dariusz Walencik z Uniwersytetu Opolskiego, ekspert w sprawach majątkowych Kościoła.
- Może najlepszym rozwiązaniem byłoby usprawnienie obecnego systemu, by nie było nadużyć. Władze związków wyznaniowych mogłyby tworzyć aktualne listy korzystających z funduszu. Bo teraz
ZUS w żaden sposób nie jest w stanie zweryfikować, czy ktoś podający kod ubezpieczenia z Funduszu Kościelnego naprawdę jest duchownym. Uniknęlibyśmy martwych dusz - argumentował ks. Walencik.
Tłumaczył, że np. alumn seminarium duchownego, który korzysta z Funduszu, może nigdy nie zostać księdzem (np. zrezygnuje). I praktycznie nikt tego nie może sprawdzić.
Wygląda na to, że jego pomysł cieszy się aprobatą całego Episkopatu. Obecny na wtorkowym spotkaniu abp Stanisław Budzik - metropolita lubelski, szef Kościelnej Komisji Konkordatowej - stwierdził: - Jesteśmy na taki pomysł otwarci.
Co na to rząd? Do siedziby Episkopatu zaproszono dyrektora Departamentu Wyznań Religijnych oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych MSW Józefa Różańskiego. Jednak stwierdził on tylko, że ''jesteśmy na etapie wstępnych analiz''. Nie chciał odpowiedzieć na pytanie ''Gazety'', czy rząd może odstąpić od pomysłu likwidacji Funduszu, przystając na kościelny pomysł uszczelniania Funduszu.
Ale to niejedyna odpowiedź Kościoła na pomysł premiera Tuska. Zaraz po exposé Episkopat ogłosił, że był gotów przystać na likwidację obecnego systemu, gdyby na Kościół można było przeznaczać 1 proc. podatku. Tyle że nie w ramach obowiązującego ''jednego procentu'' na organizacje pożytku publicznego, ale miałby to być kolejny procent.
Fundusz Kościelny to kilkadziesiąt milionów złotych rocznie. Z dodatkowego ''jednego procentu'' Kościół mógłby mieć kilkaset milionów.
Minister finansów Jacek Rostowski w październiku odpowiedział, że to niemożliwe. Ale Episkopat nie rezygnuje z forsowania tego pomysłu. Abp Budzik pytany wczoraj przez ''Gazetę'', jaki system finansowania Kościoła wydaje mu się najlepszy, odpowiedział: - Nie podoba mi się system niemiecki, czyli ścisły podatek kościelny, chociaż jest skuteczny.
Episkopat Polski na pewno nie chce iść w stronę przymusu w tej kwestii. Chcemy zachować pełną wolność. Dlatego mnie najbliższa jest wspomniana możliwość decydowania o jednym procencie podatku przez każdego obywatela. W ten sposób oddajemy im inicjatywę. Ale jesteśmy też otwarci na inne sposoby reformy Funduszu.
O szczegółach reformy finansowania Kościoła przedstawiciele rządu i Episkopatu będą rozmawiać w marcu na spotkaniu Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu. Zapowiedziano powołanie specjalnego zespołu, który zajmie się kwestią reformy lub likwidacji Funduszu Kościelnego. Kiedy nastąpią zmiany? Nie wiadomo, czy w tym roku. - Apelujemy, by nie odbywało się to w pośpiechu - mówił wczoraj abp Budzik.