http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Uwagi klimatycznie niepoprawne

Jacek Fedorowicz
2008-12-17, ostatnia aktualizacja 2008-12-16 18:41

Przez zgodny chór wezwań do walki z globalnym ociepleniem coraz częściej przebijają się wypowiedzi klimatologów, którzy twierdzą, że jesteśmy właśnie - odwrotnie - w okresie ochłodzenia, a to, że z roku na rok robi się u nas cieplej, jest tylko chwilowym wahnięciem w kierunku "nieco cieplej" w ramach stałego powolnego ruchu w stronę "zimniej"

Jacek Fedorowicz
Jacek Fedorowicz
ZOBACZ TAKŻE
Podczas dyskusji w TV profesor Mastalerz na dramatyczne pytanie, jak walczyć ze zmianami klimatu, powiedział, że jeżeli czujemy, że robi się cieplej, to powinniśmy starać się przebywać w cieniu, a jeżeli robi się zimniej, to powinniśmy się cieplej ubierać. I że to jest w zasadzie wszystko, co możemy zrobić. Reszta zależy od czynników całkowicie od nas niezależnych. Ostatecznie wikingowie nie przypadkiem nazwali Grenlandię zielonym lądem. Nie tak znów dawno ta lodowa kraina była cieplutka i zazieleniona. A u nas, ba! nawet i w południowej Szwecji były winnice. I świat jakoś to przetrzymał.

Nie znam się na tych sprawach. Ale jeżeli słucham profesora klimatologa, to - choć przyjmuję, że może się mylić - wierzę mu jakoś chętniej niż młodzieńcowi, który z ogniem w oczach wykrzykuje wzniosłe hasła. Szczególnie że w moim długim życiu sporo się już napatrzyłem na młodych bojowników, krystalicznie uczciwych, którzy z ogromnie szlachetnych pobudek z podobnym ogniem w oczach walczyli o rozszerzenie się w świecie zarazy komunistycznej. Nie mam tu akurat na myśli komsomolców i zetempowców, ale młodzież, która miała szczęście żyć w wolnym świecie.

W latach potęgi ZSRR było coś takiego jak równowaga sił między dwoma obozami. Z jednej strony zachodnie demokracje, z drugiej sowiecki imperializm, który po prostu nie mógł usiedzieć w stałej chęci zawładnięcia światem. Miał już Europę Wschodnią, zdobył przyczółek na Kubie, to tu, to tam łapał coś w Afryce, połknął Wietnam Południowy, wszystkich zdobyczy nie wyliczę, w każdym razie jego cele były oczywiste i główną gwarancją bezpieczeństwa cywilizowanego świata była potęga militarna USA. I w tym czasie tłumy młodych zapaleńców, w których dobre serduszka, szczerość i uczciwość nie wątpię, urządzały protesty przeciwko bazom amerykańskim w Europie, ofiarnie rzucały się pod ciężarówki, przykuwały do szyn i w ogóle robiły, co się da, żeby tych niedobrych krwiożerczych Amerykanów z Europy wyrzucić.

Oczywiście nie stawiam znaku równości między ówczesnym ZSRR z jego celem strategicznym a tymi, którzy dziś postanowili walczyć z ociepleniem, nie podejrzewam ich o niecne zamiary, ale w obliczu widocznej dysproporcji między ich świętym oburzeniem na rządy, które nie walczą z ociepleniem, a głosami licznych fachowców, którzy wytykają temu świętemu oburzeniu zupełny brak podstaw - ośmielam się zachowywać rezerwę w stosunku do bojowników. Gorąco apeluję, żeby podchodzili do całej sprawy nieco refleksyjniej.

Mimo iż - przyznaję - globalne ocieplenie zrobiło się tak globalne, że wpłynęło nawet na naszego prezydenta i premiera. Ocieplenie stosunków trwało bardzo długo, bo od radosnego powrotu z Brukseli, aż do poniedziałku, kiedy to pan prezydent znów poszedł w szkodę. Narodową. Teraz nastąpi wahnięcie w stronę zlodowacenia, całkiem - po kolejnym liberum veto - usprawiedliwione.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':