http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Olejnik agresywna do Rydzyka - list, którego nie powinniśmy publikować (?)

A.S., Warszawa, 2 lipca 2011
2011-07-19, ostatnia aktualizacja 2011-07-21 16:58
O. Tadeusz Rydzyk
O. Tadeusz Rydzyk
O. Tadeusz Rydzyk - Fot. Łukasz Giza / AG

Dlaczego pani Monika Olejnik jest tak nieprzyjemnie agresywną publicystką? Ostatnio wzięła na swój warsztat O. Rydzyka. Można go lubić, albo nie, ale nie oznacza to bynajmniej, że musi się, przy każdej okazji, "wieszać na nim psy"

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Kim jest w końcu O. Rydzyk? Zakonnikiem, czyli duchownym, mającym jednocześnie wysokie aspiracje społecznikowskie. Cóż to, według mnie oznacza? Najlepiej wyjaśnić to można chyba na konkretnych przykładach.

Otóż była w II Rzeczypospolitej, a sądzę, że istnieje pewnie do dzisiaj w ziemi kaliskiej wieś o nazwie Lisków. Uboga, zapyziała, przeciętna polska wieś, jakich było tysiące. I proboszczem w tej wsi został w okresie II RP ksiądz prałat Bliziński, który miał, wrodzone chyba, silne nastawienie i aspiracje społecznikowskie. Nie zaniedbując swoich obowiązków duszpasterskich, ks. Bliziński stworzył z Liskowa wzorcową, wspaniałą oazę sukcesu społeczno-gospodarczego. Powołał do życia wiele placówek użyteczności publicznej, jak np. straż pożarną, placówki handlowego obrotu produktów wiejskich, szkołę powszechną itp. Prałat Bliziński sympatyzował z "endecją" czyli narodowym ruchem politycznym będącym w opozycji do sanacji, jak komuniści pejoratywnie określali rządzący wtedy obóz niepodległościowo-piłsudczykowski, ale mimo to, ówczesne władze nie rzucały ks. Blizińskiemu "kłód pod nogi" widząc efekty jego działań dla dobra wspólnego.

Inny podobny przykład znany jest tez z miasteczka Bychawa koło Lublina w którym podobnie aktywny był w latach 1900-1925 tamtejszy proboszcz, ks. Antoni Kwiatkowski, którego działalność opisywał w okresie PRL krakowski "Tygodnik Powszechny". Ten, podobnie jak ksiądz Bliziński, owiany duchem społecznikowskim kapłan, zbudował piękny, murowany, piętrowy gmach szkoły powszechnej, zorganizował spółdzielczą mleczarnię, stworzył mały szpital, zbudował tzw. Dom Ludowy z salą widowiskową na całe200 miejsc, zorganizował kasę pożyczkowo-oszczędnościową, dom towarowy, oferujący pełny asortyment artykułów spożywczych i piśmiennych. Można tam było nawet kupić radioodbiornik "Echo" polskiej produkcji, i wspaniałe rowery z radomskiej wytwórni "Łucznik".

Dziełem ks. Kwiatkowskiego była także "ochronka", czyli jak dziś mówimy, przedszkole i biblioteka publiczna. Doprawdy, imponujący dorobek życia.

Skąd brał na to fundusze? Znający księdza mówili, że potrafił pójść pieszo 30 km do Lublina i kołatać "u możnych tego świata" o wsparcie i pomoc. I chyba, sądząc z efektów, ją uzyskiwał. Nie można przy tym zapominać, że był to okres zaborów i rosyjscy zaborcy z pewnością krzywo patrzyli na tego księdza, ale go jednak osobiście nie prześladowali.

A dziś? Przykro słuchać i patrzeć. Ileż gromów spada na głowę tego energicznego Ojca Rydzyka, choć nie jesteśmy już, na szczęście, pod żadną okupacją. Gdyby znalazło się ze 100 takich "Rydzyków", to sądzę, że nasza Polska wyglądałaby "jak się patrzy", a nie jak aktualny ubogi krewny Unii Europejskiej, patrzący tylko, ile kapnie nam z budżetu tej Wspólnoty. A "Gazeta Wyborcza" i p. Monika Olejnik powinny wstydzić się znęcania nad tym, w istocie dzielnym i pożytecznym kapłanem, jakim jest O. Rydzyk. Należy mu się najwyższe wsparcie, a nie chamskie, prostackie szykany. Wstyd! Bez poważania

  • 1
  • 4
  • 1
  • 4
  • 5
  • 17 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':